Ostrzeżenie: poniższy zwiastun przedstawia przemoc emocjonalną, fizyczną i seksualną.
Polski film 365 dni właśnie trafiłem na Netflix i nie mam pojęcia dlaczego, ale platforma streamingowa mi to poleciła. Może dlatego, że ostatnio oglądam dużo obcojęzycznych programów i filmów, a może mój Netflix w ogóle mnie nie zna, ale dałam temu filmowi szansę i wiecie co, naprawdę nie jestem zadowolona, że to zrobiłam.
Film, nakręcony głównie w języku polskim, włoskim i angielskim, opowiada o młodej kobiecie o imieniu Laura, która jest w okropnym związku, a kiedy wybiera się na urodziny na Sycylię, zostaje porwana przez przystojnego nieznajomego o imieniu Massimo, który ma na jej punkcie obsesję i twierdzi, że ma 365 dni, aby się w nim zakochać.
Jest tak wiele rzeczy, które są w tym filmie bardzo, bardzo błędne, ale od samego początku całe to założenie jest złe. 365 dni, które w rzeczywistości można porównać do syndromu sztokholmskiego (uczucia uczuć do kogoś, kto cię porwał), to pierwsza warstwa scenariusza relacji opartej na przemocy. Kiedy porywa ją z wakacji, mówi jej, że zrobił to na tej podstawie, że ratuje ją przed jej zdradzającym chłopakiem (którego faktycznie wrobił Massimo) i że powinna być wdzięczna. Na początku Laura walczy z Massimo, aby uciec, i mówi mu, że nigdy go nie pokocha, ale och, jak szybko się poddaje, co jest po prostu irytujące.
Żadna atrakcyjna, bogata ani wpływowa osoba nie jest warta Twojego bezpieczeństwa ani Twojej wartości, i miejmy nadzieję, że w pewnym momencie filmowcy również zdadzą sobie z tego sprawę.
Massimo, który jest bardzo atrakcyjnym, bogatym i wpływowym Włochem, znęca się nad Laurą, gdy nie podoba mu się jej zachowanie, dotyka jej bez jej zgody – często w obecności innych osób – i wielokrotnie ją poniża. Beszta ją za prowokacyjny ubiór, nazywa ją dziwką i nieustannie infantylizuje, nazywając ją „małą dziewczynką”. Jednak w jakiś sposób Laura szybko się w nim zakochuje.
Massimo zabiera także Laurę z domu, przyjaciół i rodziny. A kiedy ona zgadza się go poślubić (bo TAK, dzieje się to około pięciu minut po ich syndromie sztokholmskim), mówi jej, że jej rodzice nie są mile widziani na weselu, bo nie chce, żeby wiedzieli o jego życiu. Każda najmniejsza rzecz, którą robi, doprowadza go do wściekłości, a on ciągle ją szarpie i krzyczy. Proszę, powiedz, co jest pociągającego w tym związku?
Nie obchodzi mnie, jak atrakcyjna jest dana osoba, jak bogata jest lub jak potężna jest. Nie ma nic romantycznego ani seksownego w emocjonalnym i fizycznym znęcaniu się nad kimś po porwaniu! – i nie ma na to żadnego usprawiedliwienia. Nie jest to historia, którą należy idealizować w telewizji i filmach, a mimo to nadal się dzieje. Po tak wielkim zamieszaniu w Hollywood z

Ten film jest dziełem fikcji, ale jest to założenie, które należy zakwestionować i nie należy go kontynuować. Ten film jest również porównywany do Pięćdziesiąt twarzy Greya , ponieważ oba te filmy mają charakter jednoznacznie seksualny i przedstawiają dominującego, agresywnego mężczyznę. Podstawowa różnica między nimi polega na tym, że przynajmniej Ana Pięćdziesiąt twarzy Greya nie zostaje porwany przez Christiana i choć zdecydowanie ma swoje problemy, ich związek opiera się na zgodzie. Chociaż Laura nigdy wprost nie mówi Massimo „nie”, kiedy jej dotyka, faktu, że tak jest porwany powinno wystarczyć jako wskazówka, że odpowiedź brzmi „nie”.
Im więcej programów telewizyjnych i filmów ukazuje przemoc w związkach, tym bardziej to je normalizuje i tym bardziej ludzie myślą, że nie tylko krzywdzenie innych jest w porządku, ale także pozostawanie w związkach, w których dochodzi do przemocy. W każdym związku ważna jest nie tylko zgoda, ale także docenianie siebie. Żadna atrakcyjna, bogata ani wpływowa osoba nie jest warta Twojego bezpieczeństwa ani Twojej wartości, i miejmy nadzieję, że w pewnym momencie filmowcy również zdadzą sobie z tego sprawę.