
Fotografia 247CM | Wiktor Verdugo
Fotografia 247CM | Wiktor Verdugo
Monica Sisavat jest asystentką redaktora w 247CM.
Jestem w 50% Meksykaninem i w 50% Laotańczykiem. Moja mama wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych z Meksyku, a mój tata pochodził z Laosu. Mimo że moi rodzice pochodzą z dwóch zupełnie różnych środowisk i urodziłem się w USA, moi rodzice wychowali mnie tak, abym był równie dumny z obu moich kultur.
Dorastając, miałem to, co najlepsze z obu światów. Moja abuela przygotowywała na Boże Narodzenie najwspanialsze tamales z kurczakiem, a moja ciocia przygotowywała najsmaczniejsze pho, ilekroć ją odwiedzałem. Moja mama nauczyła mnie mówić po hiszpańsku w młodym wieku i chociaż nie mówię w pełni po laotańsku, dzięki tacie rozumiem kilka podstaw. Chodziłem do kościoła z moją meksykańską częścią rodziny, ale odwiedziłem też świątynię z moją laotańską stroną. Tak mnie wychowali moi rodzice i jestem z tego dumny.

Fotografia 247CM | Wiktor Verdugo
„Inni ludzie nie mogą mnie definiować, to ja definiuję siebie”.
Kiedy dorastałem, inni Latynosi wokół mnie zaczęli zwracać uwagę, że nie jestem taki sam jak oni. Moje oczy były trochę skośne, kolor skóry był odrobinę jaśniejszy, w domu mówiłem po angielsku, moje nazwisko nie jest meksykańskie, tradycje mojej rodziny nie były takie same jak ich tradycje i tak dalej. Najczęstsze uwagi, jakie słyszałem od ludzi, brzmiały: „Nie jesteś Latynoską” lub „Nie wyglądasz wystarczająco na Meksykanina”. Do dziś pamiętam faceta, który nie chciał się ze mną umawiać, bo nie byłam „w pełni Meksykanką”. W jego oczach oznaczało to, że nie zostałam „oswojona”, a moje aspiracje zawodowe uznano za wadę. Nie tylko była to kompletna bzdura, ale on najwyraźniej nie zdawał sobie sprawy, w jakim roku żyjemy.
Mimo to, ponieważ mój hiszpański nie jest doskonały i nie pasuję do „latynoskiej formy”, byłem (i nadal jestem) krytykowany za to, że nie jestem wystarczająco Latynoską. Nigdy nie byłem „na tyle Meksykaninem”, żeby spędzać czas z innymi meksykańskimi dzieciakami w szkole, a kiedy spotykałem się z innymi ludźmi, którzy nie byli Latynosami, nazywano mnie „wybielonym”. (Prawdopodobnie z tego powodu mam tylko dwóch przyjaciół pochodzenia latynoskiego). Nigdy nie mogłabym wygrać, ponieważ tylko jeden z moich rodziców jest Meksykaninem.
Pomimo ich powściągliwych uwag, nadal jestem dumny ze swoich korzeni i zdałem sobie sprawę, że inni ludzie nie mogą mnie definiować, ja definiuję siebie. Oboje moi rodzice przybyli do Stanów Zjednoczonych z marzeniami o budowaniu dla siebie lepszej przyszłości i zapewnieniu mi życia, jakiego nigdy nie mieli. Dla mnie bycie Latynoską to coś więcej niż tylko kwestia genetyki. Chociaż w moich żyłach płynie latynoska krew, bycie Latynoską reprezentuje moją kulturę, moje korzenie oraz wartości i historię mojej rodziny. A poza tym mało kto jest obecnie stuprocentową Latynoską, więc kto może powiedzieć, że ja nie jestem?