
Chociaż każdy prezentowany produkt jest niezależnie wybierany przez naszych redaktorów, możemy uwzględnić płatną promocję. Jeśli kupisz coś za pośrednictwem naszych linków, możemy otrzymać prowizję. Przeczytaj więcej o naszych Wytycznych dotyczących recenzji produktów tutaj.
Niemal natychmiast po tym, jak podjąłem wyzwanie biegu na 100 mil, pożałowałem tego. Ale nie było już odwrotu. To ja odkryłem wyzwanie za pośrednictwem innego biegacza z Nowego Jorku na Instagramie. To ja wysłałem to znajomemu i zaproponowałem, żebyśmy dołączyli. Byłem doświadczonym biegaczem, do którego mój przyjaciel zwracał się po radę. A jednak myśl o przepłynięciu 100 mil w 31 dni nie mogła mnie bardziej przerazić.
Tylko raz przebiegłem 100 mil w miesiącu i byłem w trakcie przygotowań do maratonu. Przebiegnięcie takiej liczby mil w miesiącu wymaga biegania niemal codziennie i co najmniej jednego dość mocnego długiego biegu w pewnym momencie każdego tygodnia. Ale poza tym wymaga to wytrzymałości psychicznej, jakiej doświadczyłem tylko podczas biegu maratonu.
Przystępując do wyzwania, starałem się zaplanować, ile mil będę musiał pokonać w każdym tygodniu. Wiedziałem, że chcę załadować kalendarz od początku, na wypadek gdybym przegapił jeden lub dwa biegi, żeby pod koniec mieć trochę czasu na nadrobienie zaległości. Dzięki temu w ciągu pierwszych 10 dni przebiegłem 40 mil. Stamtąd przebiegłem około 30 mil w następnym tygodniu, 20 w trzecim i zakończyłem z 10 milami w kalendarzu na ostatni tydzień. Skończyło się na tym, że przebiegłem 100 mil, a dokładniej 101 mil, w 25 dni.
Kończyłem już kolejne wyzwanie fitness, więc byłem przyzwyczajony do fizycznego wysiłku. I na szczęście byłem uzbrojony w świeżą parę tenisówek, takich jak buty do biegania UA Charged Pursuit 2 (70 USD), które były gotowe na pokonanie wszystkich dodatkowych kilometrów. Ale poza walką fizyczną walczyłem także z moją wewnętrzną naturą rywalizacji. W ramach wirtualnego wyzwania w aplikacji do biegania mogłem zobaczyć 100 innych uczestników i zobaczyć, jak daleko byli na swojej drodze. Niektóre zakończyły się w 11 dni. (Niech to zapadnie w pamięć — 160 mil w 11 dni.) Inni mieli trudności z ukończeniem. Potem byłem ja: gdzieś pośrodku. Trudno było nie czuć rywalizacji i ciągle zaglądać do aplikacji, żeby zobaczyć, na czym stoję.
Buty do biegania UA Charged Pursuit 2 Z 70 $ 70 na underarmour.comWyzwanie powinno być rozstrzygnięte między mną a przebytymi milami, a nie mną i innymi biegaczami. Tak więc, mając do końca mniej więcej jedną trzecią mili i wyraźnie widać koniec, po prostu przestałem zwracać uwagę na innych biegaczy i skupiłem się na sobie. I w jakiś sposób wyzwanie stało się nieskończenie łatwiejsze. To wciąż była jedna z najtrudniejszych rzeczy, z którymi musiałem się zmierzyć jako sportowiec. Jednak pomimo tego, że byłem wymagający fizycznie i wyczerpujący psychicznie, odkryłem, że cel, który nie miał nagrody, stanowił dla mnie większe wyzwanie niż meta wyścigu.
Moje normalne „wyzwania” związane z bieganiem zwykle kończyły się metą maratonu lub medalem. Tym razem pracowałem nad celem, od którego nie zależało właściwie nic poza moimi własnymi wewnętrznymi naciskami. Presja, jaką na siebie narzuciłam, niemal mnie pochłonęła, ale kiedy pozbyłam się aspektu porównań i narzuconego sobie stresu, mile stały się na miesiąc częścią mojego życia, a nie czymś, co „musiałam odhaczać”.
Kiedy dobiegłem do mety, nie było już mety, która by mnie przywitała. Żadnego medalu na szyi. Żaden z pozostałych biegaczy biorących udział w wyzwaniu nawet nie wiedział, że ukończyłem. Ale byłem najbardziej dumny, jak kiedykolwiek byłem. Prawdziwe wyzwanie przez cały czas leżało pomiędzy mną a moimi własnymi oczekiwaniami. Jednak zmuszanie się do pokonania tych mentalnych przeszkód pokazało mi, że mogę osiągnąć każdy cel, jaki postawię sobie w sporcie, bez względu na uznanie, które samo w sobie stało się nagrodą.