Nigdy w życiu nie pomyślałabym, że zrobię sobie tatuaż. Zawsze byłam „dobrą” dziewczynką; nigdy nie paliłem papierosa, nigdy nie zażywałem narkotyków psychodelicznych i nawet nie straciłem dziewictwa do 24. roku życia (naprawdę)! Ale coś się wydarzyło po trzech dniach porodu, kiedy w końcu mogłam trzymać w ramionach moją nowonarodzoną córkę Sadie i widzieć jej szerokie, ciekawskie oczy wpatrujące się słodko w moje. Wiedziałem, że chcę zrobić coś, aby uczcić niesamowitą miłość, jaką ją darzę.

Fotografia 247CM | Jenny Sugar
Tatuaż z Sadie i Reubenem w tle
Kiedy miała 5 miesięcy, Sadie zachorowała. Zaczęła mieć ataki, podczas których przestawała oddychać i sinieła. Przez trzy tygodnie w szpitalach i poza nimi widziałem, jak prawie umierała na moich oczach. Moja miłość do niej była tak przemożna, że byłem wdzięczny za każdą chwilę z nią spędzoną, bo nie byłem pewien, czy to będzie ostatnia. To zmieniło mnie na zawsze, a kiedy jej stan się poprawił, około 4 roku życia, poczułem potrzebę ciągłego przypominania mi o tym, jak bardzo ją kochałem i jak bardzo była częścią mnie.
To było prawie dwa lata temu, kiedy zdecydowałem, że chcę wytatuować jej imię na nadgarstku jej pismem. Wybrałem prawy nadgarstek, bo chciałem go widzieć na co dzień, a jestem praworęczny, więc wiedziałem, że gdy tylko po coś sięgnę, to to zobaczę. Wiedziałem, że zobaczę to w niektórych pozycjach jogi, biegając lub podnosząc ciężary. Ciągle to odkładałam, zdenerwowana, że muszę to zrobić, ale gdy miała 6 lat, jesienią miała iść do przedszkola i pomyślałam, że to będzie naprawdę wyjątkowy czas, aby to zrobić, jako rodzaj rytuału przejścia. Kiedy mój syn za dwa lata pójdzie do przedszkola (i on też potrafi czytelnie napisać swoje imię), wytatuuję mu jego imię pod imieniem Sadie.
Powiedziałem Sadie o swoim pomyśle i poprosiłem, żeby napisała mi swoje imię. Zrobiła to jakieś 60 razy, a kiedy zobaczyłem tę, o której wiedziałem, że chcę, w końcu zdobyłem się na odwagę, żeby to zrobić. Poprosiłem kilku znajomych o rekomendację artysty tatuażu i umówiłem się na spotkanie z facetem, który był właścicielem sklepu z tatuażami, niedaleko tej ulicy. Powiedział, żebym przyszedł o 7:30, nie wcześniej i że zajmie to 15 minut. Właściwie to była randka dla mnie i mojego męża i pomyślałam, że byłoby romantycznie, gdyby przyszedł i wziął w tym udział.

Fotografia 247CM | Jenny Sugar
Joe robi mi tatuaż, a Sadie fotografuje!
Kiedy weszliśmy (to był mój pierwszy raz w salonie tatuażu!), facet tatuował kobietę, a obok niej siedziało dwóch przyjaciół, a ona, co zrozumiałe, wyglądała na lekko zirytowaną. Facet zaczął ze mną rozmawiać, wciąż tatuując ramię tej kobiety, i zapytał: „Więc czego chcesz?”. Powiedziałem: „Tylko imię mojej córki zapisane pismem na moim nadgarstku”. Wciąż tatuując, nie patrząc na mnie, powiedział: „No cóż, w tym rzecz. Biorę 150 dolarów za godzinę, więc może powinieneś pomyśleć o czymś innym, bo zajmie to tylko 15 minut.
Mój mąż Mike miał przez niego złą opinię i subtelnie próbował mnie stąd wyciągnąć, mówiąc: „Tak, może powinniśmy wrócić do domu i sprawdzić, czy Devon (mój 4-latek) potrafi napisać swoje imię”. Facet na to: „Chcesz to zrobić jutro?”. Już miałam powiedzieć, że jestem pewna – to znaczy, że to jej charakter pisma, nie wymagało to żadnego zapału twórczego, a on został polecony przez dwie znane mi osoby. Mike zatrzymał mnie, mówiąc: „O nie, pamiętaj, że jutro możemy popłynąć łodzią Bena”. Kurczę, NIE słuchałem jego wskazówek, bo tak bardzo chciałem mieć ten tatuaż. Facet zwolnił nas słowami: „Może zadzwonisz do mnie jutro”.
Więc wyszliśmy i byłem bardzo wkurzony. Ale Mike na to: „Nawet nie zatrzymał się, żeby spojrzeć na twój projekt”. Nawet nie zatrzymał się, żeby z tobą porozmawiać. Wiesz, że to jest trwałe, na ZAWSZE? Miał rację. Kiedy wróciliśmy do domu, porozmawialiśmy z naszą opiekunką, która kilka miesięcy temu zrobiła sobie tatuaż w innym salonie tatuażu i przeżyła wspaniałe doświadczenie.

Fotografia 247CM | Jenny Sugar
Wreszcie zrobione, trochę czerwone i posmarowane Aquaphorem dla ochrony
Tak się złożyło, że wybieraliśmy się do miasta na kolację, gdzie znajdował się sklep polecony przez naszą opiekunkę, więc wysłałem e-mail do nowego lokalu, a facet, Joe, powiedział, że może przyjść o każdej porze. Pojawiłam się z mężem i dwójką dzieci na czymś, co myślałam, że będzie tylko konsultacją. Usiadł ze mną, najsłodszym starszym panem, z ramionami pokrytymi wspaniałymi tatuażami, zobaczył małą kartkę z imieniem Sadie i powiedział: „Och, to wspaniały pomysł”. Zmniejszył go do około cala długości i położył na moim nadgarstku. Zaczęłam płakać, bo to wszystko zaczynało wydawać się bardziej realne. - Kiedy chcesz to zrobić? zapytał. Powiedziałem: „Nie wiem”. Zapytał: „A teraz?” Spojrzałem na Mike'a, żeby zobaczyć, co o tym myśli, a on powiedział: „Zróbmy to!”.
To było niesamowite doświadczenie w bardzo czystym i profesjonalnym miejscu. Pobrał ode mnie tylko 50 dolarów i 25 dolarów napiwku – czyli połowę ceny, którą miał mi zapłacić drugi facet. Kocham to, że była przy mnie cała moja rodzina i wcale nie bolało. Naprawdę. To znaczy, przeżyłam dwa porody naturalne i to było nic! Zajęło to tylko 10 minut, a potem trochę się rozpłakałam i przytuliłam faceta. Dzieciaki były świetne, a Sadie nawet udokumentowała to moim telefonem. Następnie każdy mógł wybrać tymczasowy, brokatowy tatuaż – naprawdę ładny.
Bardzo się cieszę, że w końcu to zrobiłam, a teraz inne koleżanki mojej mamy powiedziały, że też chcą taki mieć. Przypomina mi nie tylko o miłości, jaką darzę Sadie i Devona, ale co równie ważne, przypomina mi, że mam być wdzięczny za wszystko, co mam i celebrować to, co jest naprawdę ważne w życiu.