
Fotografia 247CM | Jenny Sugar
Fotografia 247CM | Jenny Sugar
Przed wybuchem epidemii nowego wirusa koronaawirusa (COVID-19) chodziłem od poniedziałku do piątku na CrossFit i w każdą niedzielę uczyłem jogi. Przestałam ćwiczyć sześć dni w tygodniu i przestałam czuć motywację do ćwiczeń. Byłam zbyt zdenerwowana wszystkim i zmuszanie się do ćwiczeń w domu wydawało mi się, cóż, wymuszone. To, w połączeniu z całodziennym przygotowywaniem posiłków i przekąsek dla moich dzieci oraz codziennym gotowaniem wyszukanych wegańskich posiłków i dekadenckich deserów (witaj, stresujące pieczenie!), sprawiło, że trochę przybrałam na wadze. Wiem, że to normalne i nie zmartwiło mnie to – po prostu nie czułam się sobą. Moja energia była niska, czułem się po prostu wyczerpany i przytępiony, inaczej niż zwykle, pełen życia, silny i pewny siebie. Aby więc wrócić na właściwe tory i poczuć się trochę bardziej sobą, wyznaczyłem sobie cel.
Dlaczego zdecydowałem się chodzić 6 mil dziennie
Tam, gdzie mieszkam, minęło sześć tygodni dystansu społecznego, nieobecności dzieci w szkole i próbowania godzenia nauki w domu z pracą w domu — ech! Emocjonalnie było to naprawdę przytłaczające, więc przez pierwsze dwa tygodnie nie robiłem zbyt wiele, jeśli chodzi o ruch. W trzecim i czwartym tygodniu nadal nie miałem ochoty zmuszać się do robienia burpees ani pompek, ale chciałem chodzić trzy mile dziennie, czyli około 7000 kroków.
Przez ostatnie dwa tygodnie w końcu poczułam większą inspirację do ćwiczeń w domu. Poczułem się gotowy na ćwiczenia trzy lub cztery razy w tygodniu, a ponieważ chodzenie sprawiało mi tak dużą przyjemność, zdecydowałem się poświęcać sześć mil dziennie. Wiedziałem, że mogę to robić codziennie, odkąd podłączyłem starą bieżnię do stojącego biurka. Poza tym chodziłem z rodziną na jeden lub dwa spacery dziennie.

Fotografia 247CM | Jenny Sugar
Ile czasu zajęło dotarcie na 6 mil?
Przejście sześciu mil, czyli około 15 000 kroków, zajęło mi około dwóch do trzech godzin, w zależności od tego, jak to rozłożyłem. W ciągu ostatnich dwóch tygodni przez kilka dni przebiegłem kilka mil, co sprawiło, że zajęło mi to mniej czasu, ale przeważnie po prostu zdobywałem dystans w ciągu dnia. Kiedy wstawałem wcześnie do pracy, starałem się pokonać około 1,5 do 2 mil na biurku na bieżni. Szedłem bardzo powoli podczas pisania, więc zajęło to około godziny. Później rano szedłem z dziećmi na 30-minutowy spacer, a po południu pracowałem więcej, aby pokonać kolejne kilka mil. Gdybym nie osiągnął swoich sześciu mil do kolacji, wyszedłbym z rodziną na spacer po okolicy przed snem.

Fotografia 247CM | Jenny Sugar
Czy było to przyjemne czy męczące?
To małe wyzwanie, które sama sobie podjęłam, było motywujące! Używałem FitBit Versa 2 do śledzenia dystansu, a codzienne monitorowanie przebytych mil było tym, czego potrzebowałem, aby pozostać aktywnym.
Naprawdę dobrze było zwolnić tempo i odejść od bardzo intensywnych treningów CrossFit. Mogę skupić się na oddychaniu, cieszeniu się towarzystwem rodziny i machaniu do sąsiadów (z odległości co najmniej sześciu stóp!). Kilka razy wychodziłem na zewnątrz sam lub z psami, a samotność słuchania inspirujących podcastów lub długich rozmów z przyjaciółmi była tak pielęgnująca dla mojej duszy. Nigdy nie wydawało mi się to obowiązkiem, ale raczej prezentem, który mogłem sobie dać. Czasem nawet czułem natchnienie, by przebiec ponad sześć mil!
Czy przejście 6 mil pomogło mi schudnąć?
Minęły dopiero dwa tygodnie, ale już czuję się szczuplejszy, bo zrzuciłem kilka kilogramów. Ale co ważniejsze, czuję się silniejszy, mam więcej energii i bardziej przypominam siebie. Uświadomiłam sobie, że traktuję przekąski jako sposób na radzenie sobie, kiedy czuję się zestresowana, zdenerwowana lub zmartwiona, a wyjście na szybki spacer naprawdę poprawiło mi humor, niż sięgnięcie po garść orzechów lub kostki gorzkiej czekolady. Świeże powietrze, poruszanie się i głębokie oddychanie pomogły mi uspokoić uczucia. Spędzanie czasu z dziećmi na spacerach na świeżym powietrzu, zwracanie uwagi na oznaki wiosny i natrafianie na słodkie niespodzianki pozostawione przez sąsiadów na zewnątrz sprawiło, że poczułam się szczególnie wdzięczna i pełna nadziei — to była moja ulubiona korzyść z spacerów.
Wyznaczenie sobie tego celu i trzymanie się go wzmocniło mnie także psychicznie. Zamiast się denerwować, że moje życie zostało wywrócone do góry nogami, doceniam możliwość zwolnienia tempa i zauważenia ważnych rzeczy w życiu. Mam więcej cierpliwości i życzliwości wobec moich dzieci, gdy odmawiają odrobienia zadań szkolnych lub są zbyt głośne, abym mógł odrobić swoją pracę. Ogólnie rzecz biorąc, po prostu czuję się mniej reaktywny, mam większą kontrolę nad swoimi emocjami i jestem szczęśliwszy.

Fotografia 247CM | Jenny Sugar
Czy będę kontynuować?
Tak! Kocham moje codzienne spacery i doceniam wszystkie nagrody, jakie mi one oferują. Bóle związane z zapaleniem powięzi stawu kolanowego i podeszwowego, które odczuwałem przez ostatni rok, prawie minęły. Czuję się też spokojniejszy, lepiej śpię i uwielbiam motywację, jaką to codzienne wyzwanie wnosi do mojego życia. Akceptuję, że nie ma nic złego w tym, że nie mam ochoty na intensywny, spocony trening CrossFit w domu. Ale zamiast nic nie robić i czuć się niespełniona, zawsze mogę po prostu wybrać się na spacer i poczuć, że zrobiłam dla siebie coś pozytywnego.
Chodzenie to coś, co mogę robić, co pozwala mi zachować zdrowie psychiczne i fizyczne. Jako że biegam, nigdy tak naprawdę nie doceniałem tego, że chodzenie może być tak cenne. Ale po tym, jak czerpałem korzyści z chodzenia sześciu mil dziennie przez dwa tygodnie z rzędu, nie mogę powstrzymać się od inspiracji, by iść dalej.