Muzyka

Jessie Reyez w końcu wkroczyła w erę „kochanek” – i może podzielić się swoją mądrością

Алекс Рейн 24 Февраля, 2026
247continiousmusic

Dane Collison

Dane Collison

Przez ostatnie kilka tygodni memy próbowały uchwycić chaos początku 2025 roku. Jednak być może najdokładniejszym porównaniem do tego, jak wyglądało pierwsze miesiące tego roku, są pierwsze dni świeżego i bolesnego rozstania. Intensywność tych emocji często wydobywa najbardziej surową wersję nas samych – coś, co piosenkarka i autorka tekstów Jessie Reyez dobrze zna. Znana z popularnych piosenek o rozstaniu, w tym „Mutual Friend”, „Still C U”, „Break Me Down” i „Fuck It”, nominowana do nagrody Grammy artystka zyskała wielu fanów dzięki swojej pomysłowej umiejętności przekształcania dewastacji w piosenki, które można utożsamić.

Ale Reyez rozpoczyna nowy rozdział swoim najnowszym utworem „Goliath”. To cudownie poprawiająca nastrój piosenka o miłości, która zarumieniłaby nawet największego miłosnego cynika – a jej szersze przesłanie wydaje się być teraz potrzebne światu.

„Nie zdawałam sobie sprawy, jak blisko jest dla mnie muzyka złamanego serca” – mówi ze śmiechem. „Do tego stopnia, że ​​kiedy publikuję takie rzeczy, ludzie mówią: «Och, wow, ona nie ma depresji.» Ktoś to powiedział. Ktoś powiedział: „Ona nie przygnębia Reyeza”. Pomyślałem sobie, cholera.

„Nie zdawałem sobie sprawy, jak synonimem muzyki złamanego serca była dla mnie muzyka”.

Jednak wbrew oczekiwaniom fanów „Goliat” nie jest inspirowany nową romantyczną miłością w życiu Reyeza. Trzyma tę część swojego świata w tajemnicy. Zamiast tego tekst refrenu – „Kiedy mówię, że cię kocham / Mam na myśli, że ściągnąłbym w dół każdą gwiazdę z nieba / Albo zmierzyłbym się z dowolnym Goliatem / Przejdę księżycem przez każdy ogień” – przyszedł jej do głowy po rozmowie z siostrzenicą.

„To były urodziny mojej najmłodszej siostrzenicy, zadzwoniłam do niej i tak się ucieszyłam, że mogę z nią porozmawiać, że zaczęłam płakać” – mówi Reyez. „Byłem w studiu, kiedy to się wydarzyło, więc wyszedłem na sesję, a potem zaczęły się wodociągi”.

Po rozmowie próbowała się uspokoić, wróciła do studia i zaczęła tworzyć coś, co stało się nagimi kośćmi „Goliata”.

Miałem w sobie takie poczucie czystej miłości i to właśnie wyszło na jaw” – dodaje. Przyznaje, że te emocje wynikają z tego, że znajdowała się w czasach, które niektórzy nazywają jej „erą kochanek”.

„Jestem w erze brania witamin” – mówi, znów się śmiejąc. „Myślę, że można powiedzieć, że jestem w epoce wysokiej czakry. Era kochanek jest w porządku. To znaczy – wezmę to. Nie nienawidzę tego.

Reyez wyjaśnia, że ​​chociaż często pisze piosenki długo po tym, jak przeżyła intensywne momenty, które je zainspirowały – czasami po latach – „Goliath” odzwierciedla dokładnie to, w którym miejscu jej życia znajduje się obecnie.

„Zdecydowanie odczuwam obecnie więcej radości w życiu niż kiedyś” – mówi. – Mam dużo większy kontakt ze spokojem, wiesz? Nie chcę powiedzieć, że jestem całkowicie wyleczony. Nie chcę powiedzieć, że jestem jakimś guru. Najwyraźniej nadal doświadczam napadów pieprzenia. Ale kultywuję więcej relacji ze spokojem i równowagą emocjonalną.

„Zdecydowanie doświadczam obecnie w życiu więcej radości niż kiedyś”.

Przekomarza się, że jej nadchodzący i bardzo oczekiwany kolejny album studyjny będzie poruszał te wszystkie kwestie: „Jest nieco bardziej zrównoważony, pokazuje całe spektrum i to, jak znajduję radość” – mówi o nowym albumie. „Odnajduję to wraz z moją rodziną. Odnajduję radość w naturze. Odnajduję radość w medytacji. Znajduję radość w kontaktach ze zwierzętami. Czytanie sprawia mi radość. I znajduję radość w byciu, kurwa, sama.

Rzeczywiście, przez ostatni rok Reyez mocno skupiała się na swoim dobrym samopoczuciu i dbaniu o siebie. Bardziej niż wcześniej traktowała zdrowie fizyczne, duchowe i psychiczne jako priorytet – upewniając się, że stało się to częścią jej codziennej praktyki, niezależnie od tego, co się dzieje.

Pomimo tego, że jest gwiazdą popu, Reyez zdecydowanie stąpa po ziemi. Dużo czasu spędza z rodziną (w wielu wywiadach nazywa swoich rodziców najlepszymi przyjaciółmi), a radość na łonie natury często odnajduje samotnie biwakując. Wyrusza do lasu z samym plecakiem wypełnionym dobytkiem, książkami i lodówką wypełnioną świeżymi owocami i orzechami.

Na bardziej codziennym poziomie prowadzenie dziennika pozwala jej utrzymać równowagę. „Prowadzę dziennik dwa razy dziennie. Kiedy budzę się rano, prowadzę dziennik, aby udokumentować swoje sny” – mówi. „Noc zawsze kończy się podsumowaniem i modlitwą wdzięczności”.

Nawet gdy jest w trasie, Reyez znajduje czas na autorefleksję. „Postaram się o kilka dni wolnego po pracy, kiedy będę zupełnie sama, bo wiem, że tego potrzebuję” – mówi. „Nie ma znaczenia, gdzie jestem – po prostu upewnię się, że to zrobię. Właśnie uczyniłem to kosztem. Bo jeśli nie, to wyjdę na dupka. Jeśli nie uzupełnię zapasów i nie zaznam spokoju, nie będę przydatny dla mojego oddziału.

Jeśli chodzi o to, jak radzi sobie z trudami, jakie zdają się ogarniać świat – między pożarami w Kalifornii a masowymi deportacjami nielegalnych imigrantów z Ameryki Łacińskiej – chodzi o próbę zrozumienia roli, jaką odgrywa w tym wszystkim.

„Niektórzy ludzie są stworzeni do bycia wojownikami. Niektórzy ludzie są stworzeni do czynienia pokoju, a świat potrzebuje obu” – mówi. „Świat potrzebuje wojowników na rzecz zmian, ale świat potrzebuje rozjemców, aby nie doszło do rozlewu krwi. Myślę, że [ludzie] muszą znaleźć miejsce, w którym czują się najbardziej przydatni, pomiędzy tymi dwoma biegunami, a następnie aktywować i zastosować. Może to być modlitwa, a może protest.

Biorąc pod uwagę wszystko, co dzieje się na świecie, Reyes rozumie, że muzyka zawsze była dla społeczności źródłem oporu i radości. Ma nadzieję, że utwory takie jak „Goliath” i utwory z jej nadchodzącego albumu (który ukaże się tej wiosny) pomogą społecznościom latynoskim wykorzystać swoją wewnętrzną siłę i zjednoczyć się jako kolektyw. Jak to ujmuje, może to oznaczać bycie wojownikiem — występowanie w roli orędownika lub aktywisty, wypowiadanie się przeciwko niesprawiedliwości lub bycie rozjemcą i przynoszeniem spokoju społeczności. Lub, tak jak ona, znaleźć sposób, aby być i robić jedno i drugie.

„Czułam się jak styczeń, który nigdy się, kurwa, nie skończył, i jeśli to ma jakąkolwiek wskazówkę, jak będzie wyglądać reszta roku, czeka nas cholernie gówniane przedstawienie” – mówi. „Rozumiem, że ktoś chciałby odrobiny eskapizmu – i cieszę się, że jedna z moich piosenek jest w stanie zapewnić to każdemu, kto chce to usłyszeć i może poczuć odrobinę ulgi”.

click to play video

Johanna Ferreira jest dyrektorem ds. treści w 247CM Juntos. Dzięki ponad 10-letniemu doświadczeniu Johanna koncentruje się na tym, jak tożsamości intersekcjonalne stanowią centralną część kultury latynoskiej. Wcześniej przez prawie trzy lata była zastępcą redaktora naczelnego HipLatina i pracowała jako freelancer dla wielu magazynów, w tym Refinery29, magazynu Oprah, Allure, InStyle i Well Good. Moderowała także i wypowiadała się w licznych panelach poświęconych tożsamości latynoskiej.