
Nie trzeba było wiele, aby Lorenza Izzo zakochała się w roli Celiny Guerrary Kobiety to przegrane . „Kiedy skończyłam scenariusz, nie było w moim ciele żadnego włókna, które mówiłoby mi: «O nie, nie powinieneś tego robić»” – powiedziała 247CM. „To było jak moja krew, moja dusza, mój mózg i moje ciało. Pomyślałem: «To jest historia, której trzeba wysłuchać». To ważna historia, ambitna historia”. Ambitna to mało powiedziane w porównaniu z tym, co mieli na myśli Izzo i reżyserka/scenarzysta/producentka Lissette Feliciano, podejmując kwestie bycia Latynoską w latach 60. Nawet zrobienie filmu było problemem samym w sobie. „W filmie było coś metaforycznego, jeśli chodzi o pozyskiwanie zasobów. Nakręcenie tego filmu było niezwykle trudne” – dodała.
Akcja rozgrywa się na przełomie lat 60. i 70. Kobiety to przegrane opowiada historię Celiny Guerrery, młodej Latynoski dorastającej w San Francisco. Po przypadkowym zajściu w ciążę jako nastolatka i utracie najlepszego przyjaciela, Celina odkłada swoje marzenia na później i wychowuje syna. W obliczu trudności związanych z awansem w świecie, w którym system jest tak skonstruowany, aby ją zawieść, nie poddaje się.
„To było jak moja krew, moja dusza, mój mózg i moje ciało. Pomyślałem: «To jest historia, której trzeba wysłuchać». To ważna historia, ambitna historia”.
Kiedy przyszło do wcielenia się w postać Celiny, Izzo potrafiła wykorzystać własne doświadczenia i przeszłość, aby ożywić tę postać. „Jestem Latynoską. Urodziłem się i wychowałem przez samotną matkę w Chile i w kulturze „ciężko pracujesz, a potem pracujesz jeszcze ciężej”. Potem przeprowadziłam się do Ameryki, aby spełnić mój amerykański sen, z przekonaniem, że istnieje system, który jest sprawiedliwy dla wszystkich, zanim zdałam sobie sprawę, że to nieprawda” – powiedziała. „Jako Latynoska w latach 60. byłaś w systemie, który został stworzony tak, aby cię zawieść i nie pozwolić ci odnieść sukcesu. Byliście w systemie, w którym wasze własne ciało nie miało żadnej agencji. Te rozmowy i tematy są dla mnie naprawdę ważne, ponieważ fakt, że mamy rok 2021 i wciąż mamy te same problemy, pokazuje, jak nie tylko niezwykle trudno jest mieć reprezentację w Hollywood, ale także niezwykle trudno jest mieć władzę nad swoim ciałem i własnymi decyzjami w kraju, który powinien być postępowy, otwarty i pełen szacunku.
Izzo poczuła tak głęboką więź z Celiną, że zapytała Feliciano, czy mogłaby zostać producentem wykonawczym. „To była tak ważna historia opowiedziana w piękny, ambitny i kreatywny sposób, że pomyślałam: «Lissette, jak to się dzieje? Chcę być zaangażowany. Chcę nie tylko zagrać w tym filmie, chcę być producentem” – wyjaśniła. „Jestem dozgonnie wdzięczna, że pozwoliła mi wyruszyć w tę swoją osobistą podróż, podczas której mogliśmy współpracować. Coś wspaniałego wydarzyło się w tym siostrzanym związku dwóch kobiet, które współpracowały ze sobą. Poczucie bycia zauważonym, podziw i szacunek między nami stworzyły najbardziej wyjątkową relację”.

Gdzie Kobiety to przegrane naprawdę błyszczy, to chemia między Izzo i jej kostiumami. Relacja między Celiną a Martym z Chrissie Fit stanowi podstawę dla decyzji Celiny w całym filmie, a szacunek Izzo dla Fit jest wyraźny. „Chciałem po prostu od razu zostać jej przyjacielem. Dosłownie nie było czasu, w którym myśleliśmy: „Och, powinniśmy znaleźć naszą chemię”. To było naprawdę naturalne” – wyjawiła. „Jej komedia, jej lekkość, jej powaga, jej uziemienie – bardzo podziwiam tę dziewczynę. Naprawdę, naprawdę, naprawdę ją uwielbiam, a praca z nią była po prostu przyjemnością.
„Pokazaliśmy, co historycznie wydarzyło się w tym kraju w meczu Roe kontra Wade. Jeszcze rok temu nie rozmawialiśmy o potencjalnym odebraniu nam praw.
Chemia między Izzo i Fitem poza ekranem była ważna dla ukazania następstw nielegalnej aborcji nie tylko z myślą i troską, ale także z nutą realizmu. „Wchodząc na tę scenę niezwykle ważne było dla mnie przedstawienie jej w sposób zgodny z prawdą. Bez fanaberii, bez udawania. Przeprowadzono wiele badań” – dodała. „Włożyliśmy dużo uwagi i przemyśleń w to, jak ta scena zostanie przedstawiona. Życie w tej przestrzeni było wyczerpujące emocjonalnie i niezwykle trudne, ale z tego też powodu było tak ważne i potrzebne. Pokazaliśmy, co wydarzyło się w tym kraju historycznie w meczu Roe kontra Wade. Jeszcze rok temu nie rozmawialiśmy o potencjalnym odebraniu nam praw. Zatem była to także aktualna sprawa, o której warto porozmawiać.
Znalezienie równowagi tonalnej w wyczerpujących emocjonalnie momentach w filmie kończącym się nadzieją może być wyzwaniem. Dla Izzo sceną były zdjęcia w prawdziwym szpitalu. „Zawsze trudno jest znaleźć równowagę tonalną, w zależności od tego, kiedy wkraczasz w ten świat. Ale dla nas niekoniecznie było trudno znaleźć odpowiedni ton tylko dlatego, że naprawdę chcieliśmy pokazać, jak to naprawdę wyglądało” – ujawniła. „Kręciliśmy te sceny w starym, opuszczonym szpitalu. Tam energia była niesamowicie ciężka, przerażająca i brutalna. Kiedy przyszło kręcić właściwą scenę, byliśmy niesamowicie zanurzeni w tej bardzo trudnej przestrzeni. Dlatego wydawało się to ciężkie, a to było ważne, żeby to poczuć, bo chcieliśmy mieć pewność, że w naszej historii przedstawiamy prawdziwą wersję tego fragmentu”.
Kobiety to przegrane to nie pierwszy raz, kiedy Izzo odwiedza ten okres w filmie. Na rok 2019 Pewnego razu w Hollywood Izzo wcieliła się w Francescę Capucci, żonę Ricka Daltona z Leonardo DiCaprio. Mimo zupełnie różnych perspektyw, realizowane równolegle projekty pomogły jej utrzymać właściwy sposób myślenia. To prezent. Mam na myśli przede wszystkim bardzo praktyczny sposób, miałam wszystkie badania” – powiedziała, mówiąc o możliwości ponownego spojrzenia na ten okres. „To niezwykle bogaty okres. Mówimy o tak wielu różnych ruchach i dziejących się niesamowicie historycznych wydarzeniach. Dlatego dla aktora niezwykle zabawne jest zagłębianie się w te okresy, ale z tak różnych punktów widzenia, zupełnie innych perspektyw i tła kulturowego. Obie te role postrzegam jako niesamowite prezenty, które otrzymałam i które będę nosić ze sobą na zawsze”.
Lata 60. i 70. to niezwykle popularny okres w historii, do którego warto wracać, choć rzadko kiedy na ekranie można zobaczyć doświadczenia latynoskie z tego okresu. „W latach 60. i 70. widzieliśmy wielu białych ludzi, ale nigdy nie widzieliśmy tej międzykulturowości, więc jest to społeczność. Mamy takie postacie, jak Calvin grany przez Cranstona [Johnsona], Gilbert Simu [Liu] i moja postać, wszyscy żyją w tej samej przestrzeni, a coś takiego jest niezwykle rzadkie” – wyjaśnił Izzo. „A następnie wywracając stereotypy do góry nogami, pokazując bezbronną, surową rzeczywistość tego, jak niezwykle trudno było w tamtych czasach Latynoskiej lub kolorowej kobiecie uzyskać dostęp do bogactwa. Nawet jeśli chodzi o temat aborcji, naszym celem było wyjaśnienie, w jaki sposób masz podejmować świadome decyzje dotyczące własnego bogactwa lub własnego ciała, jeśli nie ma dostępnych informacji, jeśli nie ma zasobów?
„Pokazujemy także bardzo ludzką historię i podróż polegającą na opracowaniu systemu, zrozumieniu, jak on działa, zrozumieniu, jak przetrwać, zwyciężyć i zyskać wpływ na własne decyzje”.
Kontynuowała: „Celem pokazania intersekcjonalności tych społeczności jest to, że dostęp do zasobów jest niewielki lub zerowy. Bogactwo jest w tym kraju wszystkim, a dostęp do niego to szansa. Ale te społeczności nie miały żadnego i nadal nie mają żadnego. I to było dla nas naprawdę ważne, żeby to pokazać. I bardzo ci dziękuję, że to zobaczyłeś. Wychowałem się w tym czasie na wielu filmach i żaden z nich nie pokazał ludziom, skąd pochodzę ani jak wyglądamy w tym kraju i jak istniejemy.
Izzo ma taką nadzieję dla widzów Kobiety to przegrane jest relatywny. „Bez względu na to, skąd pochodzą i kim są, mam nadzieję, że odbędzie się tam walka, z którą będą mogli się utożsamić” – powiedziała. Mam nadzieję, że wyjdą tam, gdzie oglądają ten film, również z odrobiną nadziei. Myślę, że jest coś pięknego w tym, że czujesz się widziany w czyichś zmaganiach. A w zmaganiach, przed którymi stoimy dzisiaj, istnieje między nami wiele wspólnej płaszczyzny. U jej podstaw leży Kobiety to przegrane to film o Latynosce. Jednak Izzo również uważa to za bardzo ludzką historię. „Widzimy inny sposób patrzenia na nas i inny sposób życia. Myślę, że chociaż pokazujemy historię Latynosów, pokazujemy także bardzo ludzką historię i podróż polegającą na znalezieniu systemu, zrozumieniu, jak on działa, zrozumieniu, jak przetrwać, zwyciężyć i zyskać wpływ na własne decyzje.