
Jest coś w brzmieniu Young Miko, latynoskiej gwiazdy trapu, co po prostu uderza inaczej. Ma naturalny urok i uprzejmą postawę, a mimo to jest prawdopodobnie jedną z najbardziej skromnych i przyziemnych artystek muzycznych, jakich kiedykolwiek spotkasz. 24-latka z Añasco w Portoryko już w młodym wieku nauczyła się, jak uzyskać twardą skórę. Otoczona przyjaciółmi, którzy byli mężczyznami, nie miała innego wyboru, jak tylko stać się, jak to nazywa, „złą suką”. Rozwój artysty tatuażu, który stał się artystą zajmującym się pułapkami, może dla wielu wydawać się niespodziewany. W końcu trafiła na arenę Choliseo w Portoryko, a spełnienie tego marzenia często zajmuje artyście miejskiemu lata. Mało tego, dokonała tego w ciągu roku od wydania swojej pierwszej piosenki „105 Freestyle”.
„Puerto Rico to publiczność, którą trudno zniewolić. [Jesteśmy] bardzo wybredni i wymagający. Między innymi z tego powodu z wyspy przyjeżdża tak wiele wielkich gwiazd. Portorykańczycy potrafią od razu rozpoznać jakość, więc fakt, że to oni jako pierwsi okazali miłość [naszemu projektowi], napawa optymizmem.
Bad Bunny zaprosił Miko na imprezę obejmującą całą wyspę „Un Verano Sin Ti”. Śpiewając „Riri” Miko w ciągu kilku sekund przykuła uwagę tłumu. Śpiewali tekst po tekście, podczas gdy tancerze sceniczni wykonywali wirusowy taniec TikTok, a Bad Bunny skupiał na sobie uwagę. Publiczność zaczęła krzyczeć „Otra!” Otra! Otra! („kolejny!”), kiedy skończyła. A Miko skradła obecnie show prawdopodobnie artysty nr 1 na świecie. „Puerto Rico to publiczność, którą trudno przyciągnąć” – mówi Miko 247CM. „[Jesteśmy] bardzo wybredni i wymagający. Między innymi z tego powodu z wyspy przyjeżdża tak wiele wielkich gwiazd. Portorykańczycy potrafią od razu rozpoznać jakość, więc fakt, że to oni jako pierwsi okazali miłość [naszemu projektowi], napawa optymizmem.
Chociaż muzyka jest rodzinna (babcia Miko komponuje i gra na pianinie, a jej kuzyni grają w zespołach), po roku od rozpoczęcia eksperymentów z muzyką wypuściła ją na SoundCloud, jak robi to wielu mieszkańców wyspy. Rapowanie jest jej „platoniczną miłością”, odkąd w 2018 roku kupiła tani mikrofon i zaczęła pisać. „Moja mama zawsze mi powtarzała: Życie jest za krótkie, żeby się nie zakochać do szaleństwa. . . ze sobą i tym, co robisz, z drugą osobą, z rodziną” – mówi Miko. „To coś, co zawsze wdrażam w swoim codziennym życiu”.
Dzięki „Trap Kitty” – swojej pierwszej EP-ce, właśnie tego dokonała. Jej koncepcja została zainspirowana twórczością jednej z jej najlepszych przyjaciółek, egzotycznej tancerki Riri, a jej celem jest zabranie Cię w podróż po tym, co nazywa „życiem striptizerki”. Miko pomyślała, że Riri mogłaby napisać książkę ze wszystkimi „szalonymi” historiami, które przydarzyły się jej przyjaciółce w pracy. Zamiast tego stworzyli jej debiutancki album.
Jej „corillo” (załoga) jest w tym nowa. Jej menadżerka Mariana jest dla niej jak siostra, znają się od 2012 roku. Jej producent Mauro jest bratem Mariany. Dlatego w 2020 roku zebrała swoje ulubione umysły, wynajęła Airbnb w Rincón i zaczęła tworzyć, korzystając z mikrofonu za 100 dolarów i głośników Bose. Teraz wszyscy mieszkają razem, co, jak żartuje, przypomina „obóz muzyczny 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu”.
„Pomysły, które ludziom najbardziej się podobały, mogą myśleć, że opracowywaliśmy je miesiącami, ale w rzeczywistości wszystko poszło gładko dzięki naszej chemii” – mówi Miko. „Nieustannie uczymy się od siebie nawzajem. Jeśli bycie studentem oznacza ciągły rozwój, nazwij mnie studentem. Wszyscy w grupie mają taką mentalność. Jesteśmy tacy głodni.
Mogą być wschodzącymi gwiazdami na arenie, ale wyraźnie wiedzą, co robią, a ludzie zwracają na to uwagę. Young Miko, jedna z pierwszych otwarcie lesbijskich artystek na latynoskiej scenie trap, jest czołową postacią nowej fali latynoskiego trapu, która jest wyraźnie queerowa. Obok niej kobiety takie jak transpłciowy artysta Villano Antillano i RaiNao bez skrupułów tworzą – i tworzą – narrację dla kobiet w branży zdominowanej przez mężczyzn. Ale nie dajcie się zwieść: chociaż są równie otwarci na temat swojej seksualności, każdy z nich oferuje coś zupełnie innego.
„[Jesteśmy] trzema różnymi muzycznymi barwami i trzema bardzo różnymi punktami widzenia i bardzo mi się to podoba” – mówi Miko. „Dlatego czuję, że nie można nas porównywać. Każdy z nas jest w stu procentach sobą. Jedną rzeczą, która charakteryzuje Miko z daleka, jest jej pełna domena „malianteo” w języku angielskim. Jej teksty są w pełni hiszpańskie i nie jest to całkowicie celowe. Jej muzyczne wpływy ukształtowały ją w ten sposób już od najmłodszych lat.

„Mój ojciec słuchał rocka – Beatlesów, U2, Kiss the Police, a nawet Boba Marleya” – wspomina Miko, „podczas gdy moja mama zawsze grała La Oreja de Van Gogh, La Quinta Estación, Shakira i Juanes. Przez cały ten czas mój starszy brat pokazywał mi Nasa, Biggiego, Gwen Stefani, Tupaca i Missy Elliott. Ubrana w czapkę YM i pokazująca błyszczący kamień w zębach, Miko jest sobą bez skruchy. Dodaje narrację niespotykaną w ruchu urbano, przedstawiającą kobiety i społeczność LGBTQ jako twórczynie własnego losu, a nie jego ofiary.
„Pa toas' las putas y las cueros, las que están puestas pal dinero” – śpiewa w „Putero”, gdzie jasno daje do zrozumienia, że jej muzyka jest przeznaczona dla wszystkich, ale szczególnie dla kobiet. Miko chce, aby słuchacze czuli się wyzwoleni i swobodnie emanowali pewnością siebie tancerki na rurze w codziennym życiu – i afiszowali się nią. „To pokolenie jest już tym samym zmęczone. Akceptują i są otwarci na coś nowego” – mówi Miko. „Może [moje teksty] nie są tym, co czuję, ale tym, jak chciałbym się czuć. Ja też piszę do siebie.
W przeciwieństwie do swoich rówieśniczek nie śpiewa o tym, co dzieje się en calle – na ulicach. Tworzy multiwersum z przeczytanych historii anime, co jest jedną z jej największych inspiracji. Większość jej piosenek to postacie z anime, którym dała dalsze życie, personifikując je, jak w „Vendetta”, piosence opartej na Revy z „Black Lagoon”. Nawet jej imię jest inspirowane anime. Dorastając, z nabożeństwem oglądała „Avatar: Ostatni władca powietrza” i wpadła w pułapkę króliczej nory na stronach fanów, czytając o tym, jak powstały nazwy serii. Wtedy znalazła japoński słownik i dowiedziała się, że „Mi” oznacza piękno, a „Ko” to powszechny sposób zakończenia imienia żeńskiego. Razem „Miko” oznacza „Córkę Boga”. Dorastając religijnie, mówi, że po odkryciu od razu przyjęła Miko jako swój pseudonim sceniczny.
„Jeśli mam akceptację moich rodziców, ludzi, którzy są dla mnie najważniejsi na świecie, czy naprawdę potrzebuję akceptacji kogoś innego? Nie potrzebuję niczyjej zgody” – mówi Miko. „Od początku wyraziłam się jasno i dałam im znać, co chcę robić i o czym chcę śpiewać, ale jako rodzice martwią się, bo rzeczywiście żyjemy w niebezpieczeństwie”.
Miko pozostaje wierna sobie. Zachowanie się wyzywająco na scenie, która grozi uciszeniem głosów otwarcie queerowych artystów, to najlepszy flex.