
Minęły prawie trzy lata, odkąd trzeci sezon „Stranger Things” zagościł w naszych telewizorach w lipcu 2019 roku i po tak długiej przerwie spowodowanej pandemią Covid-19 oczekiwanie na czwartą część nie mogło być większe. Pełen akcji finał trzeciego sezonu pozostawił widzów w napięciu, gdy ulubieniec fanów Jim Hopper najwyraźniej zginął w rosyjskiej bazie ukrytej pod centrum handlowym Starcourt. Dzięki scenie po napisach końcowych, w której pojawia się nowy młody Demogorgon i ujawnieniu amerykańskich więźniów w innym rosyjskim ośrodku (tym razem w Rosji), finał stworzył tyle samo pytań, co dał odpowiedzi.
Być może najbardziej zadawane przez fanów pytanie: czy Hopper zginął w eksplozji, czy też był jednym z amerykańskich więźniów, o których wspomina się w scenie po napisach końcowych?
Sezon czwarty szybko odpowiada na to pytanie widzom. Już w pierwszym odcinku Joyce otrzymuje list z żądaniem okupu ukryty w rosyjskiej lalce, w którym twierdzi się, że Hopper żyje, co daje fanom nadzieję, że ulubiony przez wszystkich nadopiekuńczy tata może powrócić. Wprowadzenie do drugiego odcinka szybko potwierdza, że Hopper faktycznie przeżył, ale jak udało mu się uniknąć eksplozji? Joyce, Hopper i Murray rozumieli, że jeśli znajdą się w zasięgu urządzenia w momencie zainicjowania zabezpieczenia przed zniszczeniem, natychmiast wyparują. Biorąc pod uwagę, że Hopper stał tuż obok głównego rdzenia, jak mógł mieć jakiekolwiek szanse na przeżycie?
W retrospekcji do chwili, gdy Joyce przekręciła klucze, aby zainicjować zniszczenie urządzenia, widzimy krótką sekwencję, w której Hopper odwraca się od tarasu widokowego (i Joyce'a) i zbiega po rusztowaniu wzdłuż rdzenia w kierunku szczeliny, która otwiera nasz świat do góry nogami. Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że celuje w samą szczelinę. Gdyby udało mu się wśliznąć do Upside Down przed wybuchem, teoretycznie by się uratował. Ryzykowne, to prawda, bo i on mógłby zostać tam uwięziony, ale przynajmniej żyłby.
W końcu Hopper przeskakuje przez balustradę i opada w kłębek dymu, gdy w końcu rozpoczyna się eksplozja. Przez kilka chwil wstrzymujemy oddech, żeby zobaczyć następstwa. Kamera przesuwa się w dół na ziemię pod rusztowaniem, gdzie Hopper leży wśród gruzów i gruzu, bardzo żywy. Wygląda na to, że pobiegł z powrotem, zeskoczył i uderzył w pokład, najwyraźniej pozostawiając wystarczająco dużo miejsca między sobą a eksplozją, aby przeżyć.
To powiedziawszy, warto wspomnieć, że nadal możliwe jest, że Hopper na krótko wślizgnął się z powrotem do Upside Down, chociaż odcinek tego nie potwierdza. Ale biorąc pod uwagę, że eksplozja miała być tak potężna, że wyparowałaby każdego, kto znalazłby się w krzyżowym ogniu, zwykła ucieczka przed nią i przetrwanie wydaje się trochę wygodna i zbyt łatwa do wytłumaczenia. Możliwe, że Hopper skręcił na chwilę do Upside Down, aby przeżyć eksplozję, a następnie wyczołgał się z powrotem, zanim szczelina została całkowicie zapieczętowana.
Tak, Eleven zapieczętowało szczelinę pod koniec trzeciego sezonu, zabijając przy tym Łupieżcę Umysłów i wszystkich jego sługusów, ale „Stranger Things” nigdy nie uciekało od rzeczywistości, w której bramy nigdy tak naprawdę nie są zamknięte.