Kiedy po raz pierwszy usłyszałem „El Abayarde”, pomyślałem: „Kim jest ten koleś, który po prostu rzuca ogniste teksty do tych reggaetonowych bitów?!”. Do tego czasu reggaeton był (przynajmniej dla mnie) muzyką imprezową. To był mój ulubiony beat, przy którym kręciłem tyłkiem i napełniła mnie dumą, gdy dowiedziałem się, że ten gatunek w jakiejś części rozwinął się za sprawą artystów z Puerto Rico. Jako Boricua podobało mi się to, że wszyscy ci wschodzący autorzy tekstów przybywali do Stanów dzięki zaraźliwemu rytmowi dembow, któremu świat nie mógł się oprzeć. Ale mieć kogoś, kto pluje tekstami świadomymi społecznie – mówiącymi o brutalności policji, nierówności, rasizmie i korupcji w rządzie – było czymś nowym. Tego Calderón był tym, który wprowadził tę świadomość do świata reggaeton.
To logiczne, że Calderón przyjął ten płaszcz. Santurce w Portoryko (skąd pochodzi Calderón) ma długą i dumną historię czarnych Portorykańczyków. Oprócz Calderóna, Santurce dał nam także Roberto Clemente i Arturo Schomburg, żeby wymienić kilku innych znanych Afro-Boricua. Zanim jednak Calderón został pionierem reggaeton, miał trudności z wejściem do gry. Choć miażdżył konkurencję w lokalnych konkursach hiphopowych transmitowanych w telewizji w zakresie PR, większość znanych producentów znalazła jego teksty i styl poza głównym nurtem. Rapował o dumie Czarnych i Afryce, podczas gdy inni pluli taktami na temat Combi Complete. W 2000 roku Eddie Dee, odnoszący sukcesy raper, który pojawił się w latach 90., umieścił go na swoim drugim albumie „El Terrorista de la Lírica”, a reszta wkrótce przeszła do historii. Obecnie powszechnie uważany za jednego z najlepszych, jaki kiedykolwiek to zrobił – GOAT – łatwo prześledzić wpływ Calderóna na najgorętszych współczesnych artystów, w tym na najważniejszą światową gwiazdę popu na świecie: samego El Conejo Malo.
Nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że bez afro, dredów i szczerych, świadomych społecznie tekstów Calderóna kilkadziesiąt lat temu nie byłoby Bad Bunny kwestionującego normy płciowe i nawołującego skorumpowany rząd w piosenkach takich jak „El Apagón”.
Nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że bez afro, dredów i szczerych, świadomych społecznie tekstów Calderóna kilkadziesiąt lat temu nie byłoby Bad Bunny kwestionującego normy płciowe i nawołującego skorumpowany rząd w piosenkach takich jak „El Apagón”. Właściwie bez Calderóna jest nieprawdopodobne, aby Bad Bunny zdobył tytuł Artysty Roku na gali MTV VMA, jak powiedział, „bez konieczności zmiany mojej kultury, języka, języka i slangu”. Liryzm i komentarze Calderóna na temat bycia czarnym i czarnych korzeni reggaeton uczyniły go legendą.
„Zacząłem tworzyć muzykę od czarnego rytmu” – mówi powiedział NPR w 2008 r., „aby czarni mogli czuć się dumni z bycia czarnym”. Ta bezwstydna duma ze swoich afro-boricuańskich korzeni i przyjęcie czarnej tożsamości nie była powszechna w Puerto Rico ani w Ameryce Łacińskiej w czasach jego dorastania. Calderón z wielką dumą wyraża uznanie dla swoich rodziców i sposobu, w jaki został wychowany: „. . . dzięki Bogu, moi rodzice to ludzie, którzy są zwolennikami czarnoskórych i którzy także opowiadają się za niepodległością Portoryko. I chociaż artyści tacy jak Don Chezina, Wisin y Yandel i Plan B stali się niezwykle popularni w świecie reggaeton w latach 90., Calderón był niezaprzeczalnie jednym z przodków głównego nurtu reggaeton, od undergroundowych imprez house do Power 105. Jego przełomowy hit „Cosa Buena” stał się jednym z pierwszych filmów o reggaeton, które trafiły do głównego nurtu w Telemundo. Calderón pomógł legitymizować rozwijający się gatunek muzyki znany jako reggaeton i wkrótce stał się jednym z najlepiej sprzedających się zespołów koncertujących w Ameryce Łacińskiej, przynosząc ze sobą całą swoją czarną dumę i świadome nawoływania do niesprawiedliwości.
Niestety, od czasu pojawienia się Calderóna nie zmieniło się to, że czarnoskórzy i ciemnoskórzy artyści z Ameryki Łacińskiej wciąż borykają się z takimi samymi możliwościami i marketingiem, jak ich jasnoskórzy odpowiednicy.
Niestety, od czasu pojawienia się Calderóna nie zmieniło się to, że czarnoskórzy i ciemnoskórzy artyści z Ameryki Łacińskiej wciąż borykają się z takimi samymi możliwościami i marketingiem, jak ich jasnoskórzy odpowiednicy. Myke Towers is one of the reggaetoneros arguably following most closely in Tego's footsteps. He won the Nagroda Billboard Latin 2021 dla najlepszego nowego artysty , a jego doceniony przez krytyków drugi album „Lyke Myke” był nominowany do trzech nagród Latin Grammy. Jednak nadal nie otrzymuje takich pieniędzy marketingowych i promocji, na jakie zasługuje.
Wystarczy spojrzeć na najlepiej sprzedających się artystów reggaetonowych w ciągu ostatnich kilku lat, aby zobaczyć, kto jest najbardziej promowany i promowany na rynku. A rzeczywistość jest taka, że krajobraz reggaeton jest obecnie dość wybielony. Biorąc pod uwagę korzenie tego gatunku w czarnej społeczności panamskiej i caserios z Portoryko, skandaliczne jest to, że obecnie gatunek ten jest zdominowany głównie przez talenty białych Latynosów. To wymazanie jest zamierzone, podobnie jak odmowa uznania narodzin reggaeton w czarnych społecznościach w Panamie. Gatunek muzyczny niegdyś pomijany jako „de la calle” i zbyt wulgarny, aby kiedykolwiek stał się głównym nurtem, obecnie napędza większość strumieni muzycznych na całym świecie. Wraz z akceptacją głównego nurtu pojawiają się wpływy korporacji i od dawna powszechne jest, że koloryzm pojawia się w przemyśle muzycznym (i nie tylko w gatunkach latynoskich).
Ale to nie wszystkie złe wieści; artyści tacy jak Towers robią furorę swoimi świadomymi tekstami i czarną dumą. Sech był na wyprzedanej trasie koncertowej, pokazując swoją panamską dumę i przypominając wszystkim o korzeniach reggaeton. Sech i Towers zataczają koło i honorują dziedzictwo Calderóna, przypominając nam, kim jesteśmy i dlaczego tak bardzo kochamy reggaeton.