Muzyka

Tell Me Más: Bodine opowiada o nowym albumie „Quemo Lento” i „Rolling From Hardships”

Алекс Рейн 24 Февраля, 2026
247continiousmusic

Greg Swales/Projekt: Becky Jiras

Greg Swales/Projekt: Becky Jiras

W teledysku do jej przerywnika z udziałem fortepianu „Bambi” Bodine pozuje pośrodku gęstego lasu, artystycznie ubrana w różne kości zwierzęce, nucąc nad czarno-białym materiałem chwytliwym głosem, który wykracza poza zakres mezzo i alt. Materiał wizualny posłużył także jako wideo zapowiadające jej drugą EPkę „Quemo Lento”, która ukazała się w zeszłym miesiącu. Jeśli jednak ktoś miał wrażenie, że projekt będzie opierał się na ponurych instrumentach, inne jej utwory szybko udowodniły, że się mylił. Kolejne single „On już mnie nie kocha” I „Nałgaje” przedstawiają ostrzejszą i bardziej wyzwoloną wersję Bodine. Ale kto jest prawdziwym Bodine? Czy jest to kontemplacyjna, artystyczna dusza, o której wspomina pierwszy utwór, czy też ta, która z dumą składa hołd vedette Iris Chacón i śpiewa chwytliwe ody do butów? Odpowiedź nie jest zaskakująca dla tych, którzy ją znają – jest jednym i drugim.



Urodzona w Amsterdamie Bodine Koehler Peña wraz z rodziną przeniosła się do Puerto Rico, gdy miała 8 lat i tam spędziła swoje młode lata. Po krótkim pobycie w katolickiej szkole podstawowej w Old San Juan zapisała się do Escuela Especializada en Ballet Julián E. Blanco. Instytucja oferowała możliwość nauki zarówno tradycyjnych kursów, jak i tańca.

„Trenowaliśmy od 7:30 rano do 11:30, a potem wzięliśmy prysznic, zjedliśmy lunch i mieliśmy zajęcia akademickie do 17:00” – mówi. Bodine nie waha się nazwać siebie „dzikim dzieckiem”, gdy była nastolatką, co zachęca matkę do znalezienia innego ujścia dla całej tej energii.

„Nigdy nie przestrzegałam zasad” – mówi, uśmiechając się przebiegle. „A moja mama na to: «Wow, muszę jej znaleźć coś do roboty, żeby naprawdę trzymała ją z dala od ulicy». Za szybko zyskałem zbyt wielu przyjaciół.

Jej rozwiązanie nie było daleko: stary fortepian, który mieli w domu, często przyciągał uwagę Bodine'a. „Zawsze siadałam i grałam różne rzeczy” – śmieje się. Zauważając jej zainteresowanie muzyką, jej matka zapisała się na formalne lekcje gry na fortepianie na Wydziale Sztuki i Kultury w San Juan. Wkrótce potem dziadek pomógł jej pokryć koszty zapisania jej do Konserwatorium Muzycznego w Puerto Rico, gdzie ostatecznie uczęszczała na kursy gry na fortepianie, pisania piosenek i śpiewu operowego.

W tym czasie Bodine zyskała coś, co nazywa dziś „instynktem przetrwania”, który pielęgnuje do dziś. Jej rodzina korzystała głównie z transportu publicznego, ale nadwyżka zajęć, w których brała udział, oznaczała, że ​​jej dni kończyły się późno. Ona i jej matka spacerowały słabo oświetlonymi ulicami i przejściami podziemnymi mostami prowadzącymi do przystanków autobusowych, często płacąc monetami, które wyłudziły. Z dala od fasady beztroskiej, niemożliwie pięknej modelki, która pojawiła się później, Bodine wspomina te dni jako zabarwione niepewnością i zmartwieniami. Słyszała, jak to opowiadała, że ​​jej ambicje zrodziły się z pragnienia ochrony rodziny, która, jak widziała, poświęcała się dla niej tak wiele.

To była konieczność. Sposób, w jaki to przyszło do mnie, oznaczał, że nawet ja tak naprawdę tego nie szukałem” – mówi Bodine. „Pomyślałam sobie: «Muszę zaopiekować się mamą».

Jej najważniejszy przełom nastąpił, gdy miała 13 lat i był wynikiem podjęcia pod wpływem chwili decyzji. Jak sama opowiada, pod wpływem natchnionego kaprysu weszła do biura przy Calle Loíza znanego portorykańskiego projektanta mody Harry'ego Roblesa i ogłosiła się jego następną modelką. Jej odwaga i pewność siebie zrobiły wrażenie na Roblesie i już następnego dnia miała koncert. To był pierwszy krok na ścieżce, która doprowadziła ją do zostania Miss Puerto Rico i wzięcia udziału w wyborach Miss Universe 2012 na oczach milionów ludzi.

Choć stara się nie wspominać lat spędzonych jako panująca Miss Puerto Rico i późniejszych doświadczeń jako początkująca modelka w Nowym Jorku, zwłaszcza w świetle bardziej optymistycznego charakteru „Quemo Lento”, twierdzi, że ten etap jej kariery stworzył łuk, który ukształtował ją na to, kim jest dzisiaj. Jest dumna ze swojej pracy, ale chętnie przyznaje, że skorzystała z okazji ze względu na korzyści, jakie ona daje.

„Powodem, dla którego tam przyszedłem, było to, że powiedzieli mi: «Hej, dostaniesz trochę pieniędzy». Dostaniesz samochód. Musiałam [opłacić] szkołę, potrzebowałam samochodu, musiałam kupić książki, musiałam pomóc rodzinie” – mówi. Po jej udziale w Miss Universe pojawiła się kolejna talia kart, która nie okazała się dla niej korzystna. Według Bodine obecnie kobiety, które odnoszą sukcesy w konkursach piękności, pojawiają się w programach telewizyjnych lub zyskują większe możliwości rozwoju kariery. Ale w jej czasach, jak mówi, „to nie było tak”.

„Musiałem utrzymać rodzinę, siebie, więc musiałem wyjechać i się spieszyć”.

Kontynuuje: „Skończysz i wtedy powiesz: «Potrzebuję pracy, potrzebuję dochodu». Więc musiałem po to iść. Musiałem utrzymać rodzinę, siebie, więc musiałem wyjechać i się spieszyć.

Bodine nie łagodzi rozczarowania, jakie poczuła. To było dużo. [Wtedy] wokół mnie było mnóstwo ludzi. Miałem wokół siebie wielu „przyjaciół”. A prawda jest taka, że ​​miałam 17, 18, 19 lat, kiedy to wszystko się wydarzyło” – mówi. Kiedy wróciła do samodzielnego radzenia sobie, rzeczywistość zamieniła się w zimne plamy na jej twarzy. „Wtedy wiesz, kim naprawdę są twoi przyjaciele. Nie miałem wsparcia. Nie wszyscy moi „przyjaciele” byli moimi przyjaciółmi. I to robi się naprawdę samotne. To było samotne, bardzo rozczarowujące i bardzo łamiące serce.

Przygnębiająca była także toksyczna, czasami toksyczna negatywna postawa ze strony prasy i opinii publicznej, która groziła przyćmieniem jej panowania. Obecnie podchodzi do tego w sposób bardziej holistyczny, choć zgadza się, że nadmierne skupianie się mediów na „niechlujnych” celebrytach jest zwykle okrutne.

To okrutne. I myślę, że po prostu wiedziałam, że to część procesu. Kiedy jesteś w centrum uwagi opinii publicznej, musisz zrozumieć, że musisz po prostu pasjonować się tym, czego chcesz w swoim życiu i mówić o tym, bo niezależnie od wszystkiego, zawsze będzie coś negatywnego” – mówi. „Zawsze znajdą się ludzie, którzy będą chcieli cię zepchnąć w dół”.

Już wtedy Bodine zdawała sobie sprawę ze szczególnego jadu zarezerwowanego dla kobiet, zwłaszcza młodych kobiet, które były uważniej obserwowane niż przeciętna osoba i miały mniej swobody i wdzięku w popełnianiu błędów. Jest wdzięczna, że ​​przez to przeszła, a jeszcze bardziej, że teraz istnieje odpowiedzialność, której wtedy nie było.

„Myślę, że wszystkie kobiety znajdowały się w sytuacji, w której były całkowicie bezbronne. No i chyba zły moment. Myślę, że dzisiaj nie każdy może mówić o konkretnych kobietach, co chce” – mówi. — Wtedy… to było przed

Jej kariera modelki po zdobyciu tytułu Miss również była na początku trudna i pod górę z powodu tego samego braku wsparcia. Nie znałem nikogo. Nie miałem agencji. Zgłosiłem się [i] wszyscy mi odmówili. Aplikowałem do ponad 20 agencji, od tych z najgłębszych lochów po te na sam szczyt. I wszyscy powiedzieli „nie” – mówi.

Sytuacja stała się tak tragiczna, że ​​w pewnym momencie zaczęła przypominać absurdalną komedię. „Pamiętam, że byłam tak zestresowana, że ​​wszędzie miałam ogromny trądzik. Byłam tak zestresowana, że ​​dosłownie zapuściła mi brodę” – śmieje się. „Tak bardzo pragnęłam pracy, że poszłam do bukmachera i powiedziałam: «Posłuchaj mnie». Potrzebuję pracy. Muszę się zarezerwować. Zrobię wszystko. Mógłbym przeprowadzić kampanię proaktywną. Mogę zrobić wszystko, mogę nawet Gillette’a.

Los chciał, że w końcu podpisała kontrakt i zaczęła pojawiać się stała praca. Mimo to widma jej przeszłości i instynkt przetrwania nigdy nie zniknęły. Dwanaście lat i dwa albumy później Bodine spogląda wstecz na to, co doprowadziło ją do dzisiejszego dnia, z mieszaniną wdzięczności i melancholii. „Celos”, jej niedoceniana pierwsza EPka, była nasycona mroczniejszym brzmieniem, nawet gdy próbowała być jointem, który wciąż mógł uchodzić za zmysłowy i klubowy. Powód tego jest jasny z perspektywy czasu.

„To był czas, kiedy byłam naprawdę przygnębiona” – opowiada. - Miałem to zrobić. . . przestań pracować w tej branży. Napotkała te same przeszkody, które nękały ją przez ponad dekadę, odkąd brała udział w konkursach piękności. Mianowicie ludzie próbujący wpakować ją w osobowość, która nie była nawet bliska tego, za kogo się uważała. To główny powód, dla którego do tej pory nadal pozostaje niezależną artystką.

„Nie poddałam się [ciśnieniu branży]” – mówi. „Więc ten projekt narodził się z miejsca, w którym wszystko zaczęło się od nowa”.

Wciąż stara się rozwijać jako artystka i tak jak ostrygi tworzą perły z substancji drażniących, które atakują ich organizm, Bodine postrzega wszystko, przez co przeszła, jako proces, który uczynił ją potężniejszą niż kiedykolwiek jako kobietę i artystkę. Uważa medytację za jedno z najważniejszych narzędzi, które pomogło jej pozytywnie wykorzystać swoje doświadczenia, twierdząc, że podjęła ją na początku swojej kariery, ponieważ „było dużo czasu oczekiwania”, aby sobie na to pozwolić. Ale mówi też, że czuje wdzięczność za swoją sztukę, jeśli chodzi o odrzucenie wszelkiej krytyki i negatywizmu.

„Czuję się chroniona przez muzykę. Myślę, że muzyka i moja twórczość zawsze będą za mnie przemawiać” – mówi. „Quemo Lento” ze swoją różnorodną ofertą gatunków i eklektycznymi gościnnymi artystami mówi światu, że jest o wiele bardziej optymistyczna.

„Jestem w dobrym miejscu – szczęśliwa i naprawdę dumna, i wreszcie robię to, o czym marzyłam przez całe życie. Szkoda, że ​​nie byłam tu wcześniej, ale wiem, że to jeszcze nie był mój czas” – mówi. Musiałam przejść przez to wszystko, aby pomóc rodzinie i zmienić swoją sytuację. Było ciężko, ale teraz tu jesteśmy.

To mogło być powolne spalanie, ale udało jej się i jest gotowa na to, co będzie dalej.


Juan J. Arroyo jest niezależnym dziennikarzem muzycznym z Puerto Rico. Od 2018 roku pisze dla PS, Remezcla, Rolling Stone i Pitchfork. Skupia się na poszerzaniu obszaru historii latynoskich i sprawianiu, że kultura łacińska – zwłaszcza karaibska kultura łacińska – będzie bardziej widoczna w głównym nurcie.