
Karmienie piersią jest trudne. Nie przychodzi to łatwo każdemu (ani nikomu, kogo znam) i wymaga dużo ciężkiej, czasem bolesnej pracy i zdecydowanego poświęcenia. Kiedy już przejdziesz przez początkowe, czasami niezwykle trudne, zmagania i wyjdziesz z otchłani noworodka, karmienia piersią, mały człowieczek spogląda na ciebie, gdy karmisz go najdoskonalszą substancją stworzoną specjalnie dla niego, przez ciebie. Nasze ciała są naprawdę niesamowite i im więcej dowiadywałam się o naukowych podstawach mleka matki, tym bardziej byłam zachęcana do kontynuowania karmienia piersią.
O biżuterii z mleka matki dowiedziałam się, kiedy karmiłam swoje pierwsze dziecko. Niezbyt mnie to interesowało i szczerze mówiąc, wydawało mi się to trochę dziwne. Jednak gdy nasza przygoda z karmieniem piersią dobiegła końca, poczułam się trochę wzruszona i właściwie zaczęłam żałować, że nie upamiętniłam czasu, kiedy moje ciało natychmiast i bezbłędnie nakarmiło moje dziecko.
Teraz karmię piersią drugie dziecko i na pewno upamiętnię to biżuterią z mleka matki. Nie jest to pomysł nowy, ale też niezbyt powszechny. Mama karmiąca piersią może z mleka zrobić dowolną biżuterię. Mleko miesza się ze środkiem konserwującym i umieszcza w wybranym przez nią pierścionku, wisiorku, zawieszce do bransoletki lub naszyjnika albo robi z niego medalion lub dzieło sztuki do noszenia. Może być prosty lub skomplikowany, grawerowany lub nie. To wszystko brzmi trochę dziwnie, co? Szczerze mówiąc, zapomniałem już o wszystkich powodach, dla których tak się dzieje. Na pewno brzmi to dziwnie, bo kiedy wspominam o tym ludziom (nawet innym mamom karmiącym piersią), marszczą nos, unoszą brwi, a czasem lekko drwią. Ale nie widzę już w tym dziwności.
Używam mleka matki do wszystkiego, od jego najważniejszego celu – karmienia dziecka – po leczenie wielu dolegliwości w naszym domu. Różowe oko? Wlej do niego trochę mleka z piersi. Wyprysk? Nałóż na to trochę mleka z piersi. Spalić, przeciąć, zeskrobać? Mleko z piersi. Chore starsze dziecko? Daj jej lizaka z mlekiem z piersi. Lista jest długa. To magiczna substancja, często nazywana płynnym złotem i nie bez powodu: mleko matki ma liczne właściwości antybakteryjne i antybakteryjne.
Oprócz naukowego uzasadnienia, że mleko matki jest tak niesamowite, nie ma innego okresu w życiu, w którym matka byłaby tak blisko swojego dziecka. Chociaż nie jest to dla wszystkich, te, które mogą karmić piersią, czują niezwykle silną więź emocjonalną ze swoim dzieckiem. Próba karmienia piersią mojego pierworodnego była niezwykle trudna. Mieliśmy wiele problemów i odczuwałem potworny ból. W ciągu pierwszych kilku tygodni nie było ani jednej sesji pielęgniarskiej, podczas której nie płakałam. Zatrzasnęła się, a ja wziąłem ciężki oddech i musiałem sobie przypominać, żeby oddychać pomimo bólu. Mój mąż nie cierpiał patrzeć, jak bardzo cierpię, i choć cicho zapewniał, że nie muszę karmić piersią, nigdy nie zniechęcał mnie do kontynuowania karmienia, jeśli czuję, że tego właśnie chcę. Myślałam, że to normalne, że boli, więc sobie z tym poradziłam. Nie wiedziałam, że zranienie nie jest normalne i były ku temu powody.
Naprawdę nie mogę wymyślić lepszego sposobu na uhonorowanie tego czasu niż noszenie kawałka tego płynnego złota na szyi i sercu.
Po małej, szybkiej procedurze naprawy zatrzasku, sytuacja poprawiła się dla nas. Karmiliśmy piersią przez niecałe dwa lata i nigdy nie zapomnę, kiedy ostatni raz ją karmiłam. Kołysałem ją na tym samym krześle, na którym siedzieliśmy od czasu nieprzespanych, bolesnych nocy noworodkowych i cicho powiedziałem jej, że po tej nocy nie będzie już miała mleka mamy. Kilka łez spłynęło po mojej twarzy, gdy patrzyłam, jak mój malutki cherubinek po raz ostatni wysysa ze mnie swój magiczny płyn. Kiedy zasnęła i odpięła zatrzask, z kącika jej ust wypłynęła niewielka strużka mleka, zupełnie jak wtedy, gdy była nowiuteńka. Gapiłem się na nią przez chwilę, po czym wziąłem ją na ręce i przytuliłem mocno do siebie, podczas gdy jeszcze trochę płakałem; kołysaliśmy się jeszcze trochę, a ja przesiąknęłam naszą ostatnią sesją karmienia piersią.
To, co zaczęło się jako wstrząsająca podróż, przerodziło się w coś bardziej wyjątkowego, niż kiedykolwiek mogłem sobie wyobrazić. Znałam sposób, aby uspokoić każdy płacz, wyleczyć każdą chorobę, zaradzić wszelkim niepokojom i pocieszyć moje dziecko w każdej trudnej chwili, której mogła doświadczyć. Trudno mi było zrezygnować z tej supermocy, która została mi dana przy jej narodzinach. Oczywiście byłbym w stanie ją pocieszyć i pomóc jej fizycznie i emocjonalnie wyzdrowieć w inny sposób, ale nic nie byłoby dla mnie tak istotne jak karmienie piersią. To było coś, co wspólnie stworzyliśmy, coś, co nauczyło mnie o sobie więcej niż cokolwiek w życiu do tego momentu. Miałam zaufanie do siebie jako matki i osoby, ponieważ przetrwałyśmy te trudne dni, nie poddając się.
Trzymając i karmiąc dziecko numer dwa, czuję te same rzeczy. Ale tym razem, kiedy nasza przygoda z karmieniem piersią dobiegnie końca, będę miała biżuterię, aby uczcić ten moment w moim życiu i naprawdę nie mogę wymyślić lepszego sposobu na uhonorowanie tego czasu niż noszenie kawałka tego płynnego złota na szyi i sercu.