Książki

Dla autorki Ashley Herring Blake miłość saficka powinna trwać długo i szczęśliwie

Алекс Рейн 24 Февраля, 2026
247continiousmusic

Craiga Papieża

Craiga Papieża

Kariera literacka Ashley Herring Blake zawsze podkreślała, jak ważne jest bycie wiernym sobie, co idealnie odzwierciedla jej korzenie w literaturze dziecięcej, a także jej zwrot w stronę romansów dla dorosłych. W tym miesiącu Blake przygotowuje się do pożegnania z ukochanymi bohaterami swojej saficznej serii Bright Falls w trzeciej i ostatniej części, „Iris Kelly nie umawia się na randki”.



Fani serialu Bright Falls po raz pierwszy poznali uroczo chaotyczną biseksualną Iris Kelly w 2020 roku w otwierającym serial „Delilah Green Doesn't Date”. W pierwszej powieści Blake przedstawia Iris jako członkinię zgranej grupy queerowych przyjaciół, z których jeden szybko zakochuje się w bystrej nowojorskiej artystce i outsiderce Delilah Green. Debiut Blake w romansie dla dorosłych był wynikiem poczucia, że ​​powiedziała wszystko, co w tej chwili miała do powiedzenia młodszej publiczności, a pandemia pozwoliła jej rozwinąć chęć pisania o związkach dorosłych. W ten sposób na świat przyszła Delilah Green, a następnie Astrid Parker i Iris Kelly.

Przed publikacją serii Blake omawiał kwestię napisania serii skupiającej się na grupie queerowych kobiet, radości płynącej z pokazywania queerowego seksu na stronie oraz tego, dlaczego safickie szczęśliwe zakończenie jest absolutnie konieczne. Przeczytaj to wszystko dalej.

247CM: Czy możesz opowiedzieć trochę o swoim doświadczeniu dorastania i poszukiwania safickiej reprezentacji? Czy pamiętasz jakieś książki, które opisywały związki safickie?

Ashley Herring Blake: Na studiach nie czytałem zbyt dużo literatury pięknej. Byłem trochę w liceum, ale to była raczej klasyka i takie tam. Więc zdecydowanie nie widziałem tego w klasyce, chyba że przypadkowo natknąłem się na Colette lub coś takiego, co jest bardzo gejowskie. Ale wtedy nie natknąłem się na nią.

Miałem korzenie religijne, które powstrzymywały mnie od dostrzeżenia wielu prawd, a nawet od poszukiwania ich dla siebie. Jestem biseksualna, więc dość łatwo było mi powiedzieć: „No cóż, ja też lubię facetów”, więc mogę po prostu zignorować tę część, że nie wiem, jak to pasuje do mojego chrześcijańskiego wychowania. Dlatego też tak naprawdę nawet tego nie zgłębiałem, nie szukałem.

„Mimo wszystko zamierzałem napisać książkę o queerach”.

Zrzuciłam tę zasłonę, bo już jej nie mam. I wcale nie jestem religijna. Potem zacząłem szukać. Miałem 36 lat, kiedy po raz pierwszy przeczytałem książkę, w której występował biseksualny charakter, a to dość stary wiek, aby zobaczyć to po raz pierwszy. Z całą pewnością istniały; był „Annie on My Mind” i „Rubyfruit Jungle”. Na pewno istniały książki, które [badały queerowość], ale tak naprawdę nie wiedziałem, jak ich szukać.

PS: Jak to było wejść w przestrzeń romansów dla dorosłych? Czy zdawałeś sobie sprawę z różnic w reprezentacji w porównaniu z przestrzenią literatury dziecięcej?

AHB: Zamierzałem napisać queerową książkę bez względu na wszystko. Zdecydowanie nie byłam pierwszą, która to zrobiła, ale miałam wrażenie, że w latach 2017–2019 sprawy naprawdę zaczęły eksplodować i osiągnąć ogromny rozwój pod względem różnorodności i książek w wersji dla dzieci. A ja czułem, że dorosły został daleko w tyle. I to znaczy, nadal są, ale oczywiście o wiele lepsze. Myślę, że Kid Lit w pewnym sensie poprowadził ładunek. I tak wiedziałam, że w 2020 roku na półkach z pewnością będą queerowe romanse dla dorosłych, ale Berkeley, moje wydawnictwo, z którym skończyłam, właśnie wydało swój pierwszy w historii album w miękkiej oprawie F/F [kobieta na kobiecie], zatytułowany „Something to Talk About” Meryl Wilsner.

Rzucałem to w 2020 roku; teraz jest rok 2023. Tylko przez te trzy lata widzieliśmy o wiele więcej. Wtedy nie martwiłem się, że się nie sprzeda, bo to był sam początek, kiedy wydawcy zaczęli mówić: „Och, mamy queerowe czytelnictwo”. Mam wrażenie, że w przypadku wydawców potrzeba trochę czasu, aby uświadomić sobie to, co czytelnicy wiedzieli od dawna. Wiedziałem, że jest na to miejsce i jest na to głód.

PS: Każda książka z serii Bright Falls przedstawia kobiety queer – Delilah Green jest lesbijką, Astrid jest biseksualną kwestionującą osobą, Iris również jest biseksualna. Dlaczego ważne było pokazanie różnych tożsamości, jakie mogą posiadać kobiety queer?

AHB: Ważne było dla mnie, aby w każdej książce główny bohater był biseksualny. To byłaby Claire [ukochana Delilah], potem Astrid, mimo że jest to dla niej nowość, i wreszcie Iris. [Inne postacie, takie jak] Jordan, Delilah i Stevie, z pewnością prawdopodobnie powiedziałyby, że są lesbijkami. Ale myślę, że chciałam pokazać te tożsamości w sposób sprawiedliwy, nawet jeśli trzy biseksualne kobiety rzeczywiście podzielają tę tożsamość, a sposób, w jaki się prezentują, sposób, w jaki chodzą po świecie i sposób, w jaki doświadczają tej tożsamości, są bardzo różne. Bardzo często mówimy, że ta grupa ludzi, kimkolwiek by nie była, ta rasa, pochodzenie etniczne, seksualność, nie stanowi monolitu. Wszyscy mamy różne doświadczenia, które do tego wnosimy. Wychodziliśmy na różne sposoby. Rozwiązaliśmy to na różne sposoby.

PS: Część niepewności Iris wynika z faktu, że ponieważ jest kobietą wyzwoloną seksualnie, może być również postrzegana jako „rozwiązła”, co jest stereotypem dotyczącym biseksualizmu. Dlaczego chciałeś zmierzyć się z tym stereotypem?

„Chcesz nasycić sceny seksu czymś, co naprawdę porusza ich jako parę”.

AHB: Sposób, w jaki postrzegamy nasze zdrowie seksualne, tożsamość seksualną, jak w ogóle postrzegamy seks, czy w ogóle tego chcemy, czy nie, jak bardzo chcemy, jest naprawdę skomplikowany. Myślę, że niezależnie od tego, jak bardzo jesteś pewny tego, co lubisz, a czego nie, czego chcesz. . . Myślę, że w świecie, w którym żyjemy, zawsze będzie miejsce na wkradanie się niepewności. Iris lubi seks; zawsze będzie lubiła seks. Nie ma żadnych skrupułów co do tego i posiadania tego, ale jednocześnie dwie rzeczy mogą być prawdą na raz. Jednocześnie widzi elementy w swoich preferencjach i namiętnościach, które sprawiły, że poczuła się niegodna miłości lub niewystarczająca, by kochać, tylko po to, by uprawiać z nią seks. I chociaż czasami to wszystko, czego chce, były chwile w jej życiu, kiedy to nie było wszystko, czego chciała. Myślę, że to po prostu noszenie ze sobą tych duchów.

PS: Romans słynie z pikantnych scen seksu na stronie. Czy możesz opowiedzieć o swoim własnym procesie pisania scen seksu?

AHB: Cóż, to świetna zabawa! Uwielbiam to robić. Widziałam Kennedy Ryan na panelu poświęconym pisaniu o seksie i jedna rzecz, którą powiedziała na ten temat, to to, że nigdy nie chce pisać sceny seksu, którą czytelnik miałby wrażenie, że może po prostu pominąć, a potem kontynuować od drugiej strony i nic się nie zmieniło. Pomyślałem: to prawda. Chcesz nasycić sceny seksu czymś, co faktycznie porusza ich jako parę lub ewentualnie oddala ich od siebie jako parę, w zależności od tego, gdzie są emocjonalnie.

Pisanie dwóch postaci identyfikujących kobiety to świetna zabawa, ale jest to też coś, co chcę bardzo pokazać. F/F był przez długi czas odkładany na później i jest wiele skomplikowanych powodów. Kiedy piszę scenę seksu, piszę coś, co wydaje się być zgodne z tą historią. To właśnie zamierzam zrobić w pierwszej kolejności. Ale jednocześnie chcę podkreślić, że seks saphic jest gorący, potężny i warty przeczytania przez każdego, nie tylko przez osoby queer. Z logistycznego punktu widzenia też chcę zachować świeżość. Jest mnóstwo zabawnych sposobów na uprawianie seksu przez osoby z pochwą. To świetna zabawa i różne sposoby. Lubię eksperymentować z różnymi sposobami, w jaki ludzie mogą doświadczać seksu w ten sposób.

PS: Jakie to uczucie żegnać wszechświat Bright Falls?

„Uwielbiam zapełniać strony queerowymi postaciami”.

AHB: To słodko-gorzkie. Nigdy nie byłam z bohaterami tak długo. Za każdym razem, gdy zaczynałem nową książkę, poznawałem ludzi, których znałem już tak dobrze, było naprawdę zabawnie. Ale jednocześnie stworzyć kogoś nowego, jak w przypadku Steviego. Zanim ludzie zwykle zadają te pytania, ja już w pewnym sensie przetworzyłem tę kwestię, ponieważ muszę działać dalej. Ale „Delilah Green Doesn't Care” naprawdę zmieniła moje życie pod względem czytelnictwa i tego, co mogę teraz zrobić w swojej karierze pisarskiej. To zawsze będzie naprawdę wyjątkowa książka i naprawdę wyjątkowa seria. A jeśli chodzi o Iris, byłem naprawdę zadowolony z tego, co mój mózg wymyślił, jak to zakończyć. Wydawało mi się, że to dobre zakończenie. Wydawało mi się, że to dobry sposób na pożegnanie i mam nadzieję, że czytelnicy czują to samo.

PS: Dlaczego ważne jest, aby kobiety queer cieszyły się długo i szczęśliwie?

AHB: To takie integralne i ważne, ponieważ każdy zasługuje na szczęśliwe zakończenie lub szczęście na teraz, lub na cokolwiek innego, czego chce w tym momencie. Kiedy piszę moje książki, queerowość jest zdecydowanie częścią ich życia. To nieunikniona część wszystkich tych postaci. Uwielbiam zapełniać strony queerowymi postaciami i pokazywać, że tak, ich queerowość jest nierozerwalnie związana z tym, kim są w życiu codziennym. Ponieważ myślę, że to prawda i tak właśnie myślę o swoim życiu. Ale zmagają się także z przyjaźniami, zmagają się z wyborami zawodowymi, rodziną i rodzicami, a także dlatego, że są ludźmi.

Warto pokazywać te historie i myślę, że społeczeństwo i wydawnictwa uczą się teraz, że historie queer nie muszą być tak traumatycznym coming outem. Nie muszą być pełne ciągłej traumy, uprzedzeń czy dyskryminacji. Chcę też historii, w których wszyscy moi rówieśnicy są szczęśliwi, po prostu są ludźmi, po prostu kochają, zakochują się, mają złamane serce, uprawiają okropny seks, dobry seks, zmagają się z przyjaźniami i swoim miejscem na świecie. Tak jak wszyscy. Czy jest trochę inaczej, bo są queer? Tak. I tak powinno być. Ale nadal wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.

Ten wywiad został zredagowany pod kątem długości i przejrzystości.