Czarne włosy i przywłaszczenie kulturowe zawsze dodają ludziom energii. Typowy kontrargument dla kogo posiada warkoczykami lub trzcinami jest to, że w starożytności wiele kultur miało style splatania warkoczy, ale często pomija się to, że kiedy myślimy o skomplikowanych fryzurach splecionych dzisiaj, kultura czarnych warkoczy wyróżnia się tym, że przetrwała w tak ekspansywny i wpływowy sposób.
Nawet w obrębie społeczności Czarnych twierdzenie, że jest się właścicielem „trzciny cukrowej/cornrows”, jest w dalszym ciągu problematyczne, ponieważ samo to słowo jest przedłużeniem kolonializmu — dosłownie uprawy uprawianej w wyniku zniewolenia. Przeprowadziliśmy badania nad tym, jak nazywała się popularna fryzura, zanim historia została wybielona, w nadziei, że uda nam się uhonorować te czarne rytuały piękna.
„Słowa i terminy, których używamy do opisania siebie, pozostają kluczem do tego, jak odnosimy się do naszych ciał” – pisze Emma Dabiri w swojej książce Nie dotykaj moich włosów . „Z pewnością, jeśli chcemy przystąpić do dekolonizacji, musimy wziąć pod uwagę język. Rozbieżność między ogólnym terminem „cornrowing” w USA a „canerowing” na Karaibach i w Wielkiej Brytanii zdradza smutną historię niewolnictwa.
Kultura czarnych włosów na Karaibach, w Wielkiej Brytanii i USA jest nadal wykorzystywana przez kolonializm. Na Zachodzie często łączy się różne style czarnych plecionek i zamiast znać ich indywidualne nazwy, bezpośrednio nawiązują do zniewolonej przeszłości. Trzcina/kukurydza są bardziej znaczące spośród upraw, które zniewoleni zmuszeni byli uprawiać – trzciny cukrowej czy kukurydzy – niż piękne tradycje afrykańskiego i czarnego splatania włosów. Symbolika w ogólnym użyciu „trzciny cukrowej / kukurydzy” zniechęca ludzi do zaakceptowania faktu, że tożsamość i kultura Czarnych istniały na wieki przed kolonializmem. Niemożliwe jest pokonanie bólu i uprzedzeń naszych przodków, dopóki nie oduczymy się i nie zrozumiemy, w jaki sposób wpływają one na nasze życie.
Oplot działa jak pomost łączący przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.
Jak odkryto w Nie dotykaj moich włosów , nazywa się to klasycznymi rzędami włosów splecionych blisko głowy „koles” w Joruba języku, co oznacza „istota bez nóg”, podobna do ślimaka. „Nazwa skupia się na specyficznych cechach włosów o fakturze afro i nawiązuje do sposobu, w jaki nasze włosy zwijają się na karku, gdy są splecione w tym kierunku” – pisze Dabiri na Twitterze. Chociaż kolese najbardziej przypomina klasyczną trzcinę / warkocze o prostym grzbiecie, ogólnym określeniem trzciny cukrowej w Nigerii jest irun didi. Aby było ładnie, będziemy nazywać warkocze trzcinowe/warkocze didi, podczas gdy irun kiko to kolejna zachodnioafrykańska technika rozciągania włosów tak, aby przypominała zapuszczanie włosów naturalnych; i irun biba (luźne warkocze) przypominają to, co osoby o teksturowanych włosach nazywają skrętem.
Zdecydowana większość Czarnych zamieszkujących Karaiby, Wielką Brytanię i USA pochodzi z Afryki Zachodniej lub Afryki Zachodniej – głównie z Nigerii, Ghany, Togo, Beninu, Wybrzeża Kości Słoniowej i Kamerunu. I chociaż wiele oryginalnych historii czarnych stylów splatania nadal istnieje w Afryce Zachodniej, tradycje te nadal zanikają w tłumaczeniach wśród czarnej diaspory brytyjskiej, afro-karaibskiej i afroamerykańskiej – z których wielu dopiero niedawno odkryło te przedkolonialne rytuały piękna, od czasu naturalnego ruchu włosów na początku XXI wieku.
Jak to wymownie ujął Dabiri: „Splatanie działa jak pomost łączący przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Tworzy namacalną, materialną nić łączącą ludzi, których często dzielą tysiące mil i setki lat.
Możemy mieć tylko nadzieję, że z biegiem czasu rozmowa na temat kultury czarnego splatania będzie się rozkręcać.