Becky G to dziewczyna z okładki, piosenkarka i aktorka występująca w nowym filmie Power Rangersi
Każdy ma swoją wersję amerykańskiego snu. Ludzie przyjeżdżają z całego świata, aby żyć w krainie wolności. Dla moich meksykańskich dziadków amerykański sen zaczął się od potrzeby lepszego życia, lepszej edukacji i lepszych możliwości pracy dla swoich bliskich. Dla niektórych, jak mój dziadek Miguel, oznacza to również opuszczenie na jakiś czas rodziny, aby zapewnić sobie własne życie i dom.
Swoją drogą, dla całej czwórki moich dziadków, którzy żyją, są zdrowi i obecni w naszym życiu, ich wersja amerykańskiego snu stała się rzeczywistością. Cieszę się, że mogę spędzić z nimi czas, aby poznać ich historie. Mieli szczęście, że widzieli, jak wszystkie ich dzieci zawierają małżeństwa i mają własne dzieci. W miarę dorastania kolejnych pokoleń amerykański sen ponownie ewoluuje w jeszcze większe marzenia. Dzięki temu, że moi abuelitos byli tak odważni i przyjechali do tego kraju tylko z ubraniami na plecach i z niewielką ilością pieniędzy w kieszeniach, my, moi rodzice, rodzeństwo i kuzyni, możemy teraz realizować swoje własne marzenia.
Moim marzeniem zawsze było zostać artystą i przedsiębiorcą, podróżować i dzielić się swoją pasją ze światem, aby zrobić coś dla siebie i mojej rodziny. Chciałem sprawić radość moim dziadkom. Teraz, kiedy wchodzę na scenę, na plan zdjęciowy, a nawet siadam, aby udzielić wywiadu, myślę o nich. Wiem, że patrzą. Mieć ich wsparcie to dla mnie świat, bo gdyby nie ich odwaga, nie byłbym tu, gdzie jestem dzisiaj.
„Nie wyglądasz na Latynoskę” lub „Nawet nie mówisz po hiszpańsku”. Oto uwagi, które często słyszymy jako drugie i trzecie pokolenie amerykańskich Latynosów. Prawda jest taka, że brak znajomości języka nie umniejsza łacińskiej krwi płynącej w naszych żyłach ani historii, jakie niosą ze sobą nasze nazwiska. Nie ma żadnego spojrzenia na pasję, którą my, Latynosi, nosimy w sobie. Chociaż mój hiszpański jest słaby i nie dorastałem w Meksyku, jestem dumny ze swoich korzeni. Historia mojej rodziny oraz fakt, że wszystkie przekazane tradycje i zasady moralne ukształtowały mnie na to, kim jestem dzisiaj, oznacza dla mnie bycie Amerykaninem meksykańskiego pochodzenia urodzonym w drugim pokoleniu.
Może nie mówię doskonale po hiszpańsku, ale szanuję moich dziadków i kulturę na wiele innych sposobów. Jedzenie jest na przykład bardzo ważną rzeczą w mojej rodzinie. Gotować nauczyłam się od mojej mamy, abuelitas, tías, a nawet od mojej młodszej siostry. Nie chodzi tylko o meksykańskie jedzenie, którego nauczyliśmy się przygotowywać; to jedność, którą mamy w kuchni, łączy mnie z powrotem do naszych latynoskich korzeni. Jedzenie jest zawsze lepsze, gdy je przygotowujesz i dzielisz się nim z innymi. Nawet gdy w banku nie było tyle pieniędzy, jedzenia zawsze starczało dla wszystkich. Muzyka to zdecydowanie kolejny sposób, w jaki łączymy się ze sobą. Dorastałem, sprzątając dom dla starych oldriderów, gotując dla Seleny, nie wspominając o słuchaniu mariachi na żywo na każdym rodzinnym weselu i quinceañera – uwielbiam to i staram się, aby ta muzyka miała wpływ na moją własną.
Teraz, gdy jestem w centrum uwagi i spełniłem swoje marzenie, moim obowiązkiem jest dzielenie się swoimi doświadczeniami z innymi młodymi Latynosami. Chcę im pokazać, że jesteśmy zdolni do wszystkiego, ten wyścig nie powinien wrzucać nas do jednego worka. Że chociaż jesteśmy „mniejszością”, jesteśmy większością. Jesteśmy wszędzie. Jesteśmy rodziną. Musimy zachować motywację i zachować nadzieję i nigdy nie możemy tracić z oczu naszych marzeń.