
Fotografia 247CM | Kelseya Garcii
Fotografia 247CM | Kelseya Garcii
Jest wyjątkowo pochmurny dzień w Arizonie. W oddali Góry Catalina są prawie całkowicie zasłonięte chmurami, a ja w jednej ręce trzymam łuk, a w drugiej strzałę, wpatrując się w neonową zieloną karteczkę samoprzylepną z nabazgranymi słowami „siła” i „pewność siebie”. Ja też jestem w 26 tygodniu ciąży.
Mój mąż Rob i ja mieszkamy w Miraval w Arizonie w ramach czegoś w rodzaju rekolekcji dla par hybrydowych i babymoon. Jesteśmy w trakcie zajęć „Droga Łucznika” w ośrodku odnowy biologicznej i instruktor poprosił nas o zapisanie czegoś na karteczce samoprzylepnej, która będzie punktem odniesienia w ostatnim ćwiczeniu w sesji.
Skończyło się na zbiorze strzałek w pobliżu karteczki samoprzylepnej, ale nie na niej. Chociaż, powiem, nie jest to złe dla kogoś, kto nosi teraz w łonie spaghetti, jeśli wierzyć mojej aplikacji.
Antropolożka i aktywistka na rzecz naturalnego porodu, Sheila Kitzinger, przypisuje się temu, że jako pierwsza użyła terminu „babyoon” w swojej książce „The Year After Childbirth” z 1994 roku. Kitzinger użył go do opisania okresu tworzenia więzi, który może nastąpić po przybyciu na świat dziecka, ale w ostatnich latach stało się ono oczekiwanym świętem dla przyszłych rodziców, takim jak baby shower.
Za każdym razem, gdy gdzieś podróżowaliśmy w czasie ciąży, ludzie pytali Roba i mnie, czy wybieramy się na miesiąc dziecka. W większości przypadków po prostu odwiedzaliśmy rodzinę lub wybieraliśmy się w podróż służbową, będąc jednocześnie w ciąży. Prawdę mówiąc, moglibyśmy pójść ulicą do Walgreens i ktoś by pomyślał: „Och! Czas na babymoon? Ale z drugiej strony, babymoon jest tym, co z niego zrobisz — niezależnie od tego, czy jest to pobyt w domu, czy „hatchelorette” z przyjaciółmi — i dla naszego urzędnik babymoon, pojechaliśmy na pustynię.
Miraval został otwarty po raz pierwszy w Tucson w 1995 roku. Wcześniej Popsugar opisywał go jako „narkotyk” do podróży wellness, a wśród gości znani byli wszyscy, od Oprah Winfrey po Prawdziwe Gospodynie Domowe z Orange County. Od tego czasu sieć ośrodków otworzyła dodatkowe lokalizacje w Austin i Berkshires w Massachusetts, a czwarty obiekt ma zostać otwarty w Arabii Saudyjskiej nad Morzem Czerwonym jeszcze w tym roku.
Miraval składa się ze 146 pokoi, apartamentów i willi w stylu casita. Początkowa stawka za noc wynosi 1299 dolarów, ale w cenę wliczono dowolną liczbę posiłków, większość zajęć i oczywiście zakwaterowanie. Zakres działań sięga od wyczynów fizycznych, takich jak kursy na linie i joga, po kwestie mentalne, emocjonalne, a nawet metafizyczne. (Przychodzi mi na myśl sesja projekcji astralnych.)
Zawsze wyobrażałam sobie, że mój babymoon odbędzie się gdzieś na plaży. Moje dni byłyby wypełnione drzemkami w kabinie, umiarkowanymi śladami opalenizny i komicznymi ilościami sorbetu kokosowego. Ale oczywiście tak się nie stało; kiedy pojawiła się szansa na zwiększenie produktywności mojego babymoon poprzez hiperoptymalizowane rekolekcje dla par, pełne zajęć wellness, skorzystałem z niej. Przypuszczam, że to sposób na osiągnięcie ponadprzeciętnych osiągnięć.

Fotografia 247CM | Kelseya Garcii
Moje doświadczenie w rekolekcjach dla par przedporodowych w Miraval w Arizonie
Ten babymoon wymagał sporo planowania, wykraczającego poza rezerwację lotów i zakwaterowania. Rekolekcje par są jedna z wielu „podróży” jest oferowana w Miraval, ale nie jest specjalnie zaprojektowana z myślą o przyszłych parach, dlatego na kilka tygodni przed wyjazdem wysłaliśmy e-mail do zespołu konsjerża Miraval, aby dostosować plan podróży. Ostatecznie wybraliśmy mieszankę zajęć i zabiegów, które nakładałyby się na siebie w wystarczającym stopniu, aby spędzić miło czas, pozostawiając jednocześnie miejsce na piękno samotności.
Oznaczało to, że czas naszego trzydniowego pobytu był dość pracowity. Po wylądowaniu w Tucson International i odbyciu godzinnej podróży do ośrodka rozpoczęliśmy krótką wycieczkę, po której natychmiast zjedliśmy kolację w głównej restauracji Miraval, Kwiat Kaktusa . Nasz pracowity dzień w podróży zakończył się masażami w hotelu Życie w Balance Spa .
Day two began with the archery class. Over the course of two hours, Rob and I learned to release arrow after arrow, each of us falling into a meditative flow state, and occasionally reminding the other about the correct posture and techniques.
Potem się rozstaliśmy. Rob odpoczywał w pokoju, kiedy ja uczestniczyłam w Prenatal Aqua Zen. Trudno to opisać, ale prywatna sesja polegała na tym, że unosiłem się na wodzie przez około godzinę, podczas gdy praktykujący delikatnie kołysał mnie i przenosił przez pusty basen. To uczucie przekazało mi to, co moja córka musi teraz czuć we mnie, a przynajmniej coś w tym rodzaju. W tamtym momencie poczułem się z nią tak surrealistycznie związany, że się rozpłakałem. Jestem pewien, że nie jestem pierwszy.
Teraz, pomimo zamierzonego spokoju w sercu Miraval, spotkałem się także z momentami niezamierzonej komedii. Ogólnie rzecz biorąc, podróże wellness nie są pozbawione uśmiechniętych momentów, w których przewracają się oczami. W końcu na tym opierają się seriale takie jak „White Lotus” i „Nine Perfect Strangers”.
Jedna z takich chwil wydarzyła się tego samego popołudnia, kiedy spieszyłem się, aby zdążyć na trening skupiający się na pośladkach, który błędnie myślałem, że odbywa się w miejscu zwanym Centrum Agawy. Wpadłem do wypełnionego po brzegi studia fitness, sapiąc i sapiąc, skanując wszystkich chętnych uczniów, którzy już siedzieli na matach do jogi. „Czy to siła pośladków?” Zapytałem nieśmiało instruktora. „Joga na smutek” – odpowiedziała.
Opowiedziałem tę historię Robowi, kiedy wkrótce potem na niego wpadłem, w drodze do znalezienia odpowiedniego miejsca na wzmocnienie pośladków, i śmialiśmy się i śmialiśmy z mojego faux pas.
Ostatniego dnia wstaliśmy przed wschodem słońca, aby o 6 rano wziąć udział w sesji obserwacji ptaków Wings of the Southwest. Prawie uciekłem, ale Rob był tym podekscytowany, więc zmusiłem się do wstania z łóżka, wiedząc, że będę żałować, że ominiemy to zajęcia.
Przez około dwie godziny spacerowaliśmy spokojnie po posiadłości z lornetką, zwracając uwagę na wszystkie ptaki, które zauważyliśmy: głównie kardynały i zięby, ale kilka innych fajnych, których nazw niestety zapomniałem. Przyznaję, że nie przepadam za ptakami, więc część tej magii mogła mi umknąć, ale tak sądzę, to są rzeczy, które robisz dla osoby, którą kochasz.
Po poranku spędzonym na obserwacji ptaków nastąpiło popołudnie wśród koni. W ciągu dwóch godzin specjalista od koni nauczył nas wykonywania podstawowych czynności, takich jak szczotkowanie konia i czyszczenie jego kopyt. To był jednak tylko front. Tak naprawdę obserwowaliśmy własne wzorce i metody komunikacji.
Bardzo chciałem wyszczotkować konia, imponującego Clydesdale. Jednak podnosić kopyto, żeby skubać rowki? Mniej. Ponieważ mam skłonność do zadowalania ludzi (niektórzy mogą to nazwać „syndromem gwiazdorskiego ucznia”), zajęło mi trochę czasu, zanim utwierdziłem się w przekonaniu i wyznałem tę granicę, chociaż ostatecznie udało mi się jasno dać do zrozumienia, że będę tylko czesał konia. I zgadnij co? Nikogo to nie obchodziło ani nie uważało, że jestem mniej odważna.

Fotografia 247CM | Kelseya Garcii
Tymczasem Rob miał swój własny moment aha, kiedy podniósł nogę konia, aby oczyścić kopyto, a koń ani drgnął. Rob delikatnie pogłaskał konia, a nasz instruktor wskazał, że może to faktycznie powodować nieporozumienia w komunikacji: koń nie wykonał żądanego zadania, więc dlaczego został skutecznie nagrodzony? Zamiast tego Rob musiał spróbować jeszcze raz.
Ponieważ pozostało jeszcze wiele do przemyślenia z poprzednich kilku dni, postanowiliśmy pominąć pilates tego popołudnia. Zamiast tego siedzieliśmy przy basenie i przeglądałem pozostałe 20 stron ekscytującej i dziwnej „Eileen” Ottessy Moshfegh. Książka wywołała u mnie podenerwowanie, a w drodze na kolację przestraszyłam się, gdy zobaczyliśmy małego grzechotnika rombowatego pełzającego po chodniku. Spokój został jednak przywrócony, gdy zakończyliśmy dzień ostatnią wizytą w spa na twarz.
Ostatnie przemyślenia
Po powrocie do domu poczułam ulgę i trochę załamana, gdy dowiedziałam się, że do końca ciąży skończyłam z podróżowaniem. Za dwa tygodnie zaczynam trzeci trymestr i nadszedł czas, aby poważnie zająć się zagnieżdżaniem. Poza tym byłem zmęczony.
Podczas podróży do Miraval zacząłem zmagać się z rzeczywistością związaną z moją zmieniającą się formą. Zwykle jestem dość aktywny, ale podczas spaceru z obserwacją ptaków zostałem z tyłu. Zaczęły mnie regularnie boleć plecy, a stopy były spuchnięte. Moje ciało mówiło mi, że czas wrócić do domu i tam zostać.
Nawet gdy poczułam, że zmęczenie zaczyna ustępować, byłam wdzięczna za możliwość nawiązania więzi i rozwoju przed urodzeniem dziecka. Wspólne zajęcia, a mianowicie łucznictwo i terapia konna, były szczególnie owocne i po prostu miło było być bardziej obecnym: Miraval ma zasady dotyczące telefonów w większości wspólnych przestrzeni i chociaż nie należymy do osób, które bezmyślnie przewijają się przy stole, łatwo jest nas rozproszyć chwilowym spojrzeniem na ekran.
Jednak całkowicie odłączeni od prądu marzyliśmy o naszej córce. Dzieliliśmy się nadziejami i obawami związanymi z nadchodzącym rozdziałem, a kiedy nie mieliśmy ochoty rozmawiać, cieszyliśmy się ciszą. Przecież życie wkrótce stanie się trochę głośniejsze.
Kelsey Garcia (ona/ona) jest dyrektorką ds. stylu życia w PS, gdzie nadzoruje relacje w Balance and Fitness