Z niecierpliwością wyczekiwany film Jake’a Gyllenhaala „Road House” w końcu trafił niedawno na nasze ekrany. Ten pełen akcji film to nowoczesna wersja klasyka z 1989 roku, w którym wystąpił nieżyjący już Patrick Swayze. W najnowszej wersji Gyllenhaal wciela się w Daltona, byłego zawodnika UFC, który stał się bramkarzem, podobnie jak postać Swayze'a z kultowego oryginału. Chociaż wciągająca fabuła wystarczy, aby utrzymać widza w napięciu, w szczególności liczne przyciągające wzrok tatuaże Daltona przykuły uwagę wielu widzów, którzy zastanawiali się: czy którykolwiek z tatuaży Jake’a Gyllenhaala jest prawdziwy?
Przystępując do projektu, Gyllenhaal wiedział, że musi wypełnić buty, aby sprostać wysokim oczekiwaniom fanów, którzy uwielbiają ukochanego klasyka. Po części kolekcja atramentów jego postaci przypomina mu, aby oddał sprawiedliwość dziedzictwu Swayze’a, jednocześnie składając wzruszający hołd zmarłej ikonie. Chociaż tatuaże na ekranie wyglądają niezwykle misternie i realistycznie, w rzeczywistości były fałszywe zaprojektowany na potrzeby filmu aby złożyć hołd weteranom aktora.
„Zanim zaczęliśmy, ważne było dla mnie to, że pomysłodawcą tej roli był Patrick Swayze” – powiedział Gyllenhaal Decydujący , poruszając kwestię sentymentalnego znaczenia remake'u, a następnie ujawniając, że tatuaże są odą do Swayze'a. „I znałem Patricka; kręciliśmy razem film „Donnie Darko” i zawsze był dla mnie taki miły, więc chciałem go po prostu uhonorować i sprowadzić tam, więc mam kilka różnych rodzajów tatuaży na cześć Patricka, że kiedy je założę rano, przypominałaby mi się historia tego dzieła i jego pochodzenie, o którym dobrze było pamiętać każdego dnia.
Ci, którzy oglądali film w reżyserii Douga Limana, mogli zauważyć, że tatuaże Daltona w subtelny sposób składają hołd aktorowi z „Dirty Dancing”. Najbardziej rzucający się w oczy wzór na jego lewym przedramieniu przedstawia szczegółową grafikę przedstawiającą smoka, co prawdopodobnie jest ukłonem w stronę filmu Swayze’a „George and the Dragon” z 2004 roku. W innej scenie, gdy opatruje rany kłute, na jego brzuchu widać inicjały „PS”, co jest potencjalnym akronimem Patricka Swayze.
Jeśli chodzi o Gyllenhaala, jeśli zastanawiacie się, czy ma jakieś własne prawdziwe tatuaże, 43-letni aktor wyjaśnił wszystko w tym samym wywiadzie, wyjaśniając, że w przeciwieństwie do swojego kolegi z planu, Connora McGregora, nie ma żadnego atramentu, który wymagałby zakrycia podczas kręcenia. „Road House” nie jest pierwszą rolą, do której Gyllenhaal przybrał sztuczny atrament. Nosił już fałszywe tatuaże podczas swoich ról, na przykład w filmie „Więźniowie” z 2013 r. i „Southpaw” z 2015 r., aby dodać głębi swoim fikcyjnym odpowiednikom, zgodnie z wymaganiami scenariusza.
A więc wszystko gotowe — Gyllenhaal jak dotąd nie używał atramentu, co ma sens, biorąc pod uwagę jego zawód. Wielu aktorów, np Pete'a Davidsona i Hilary Duff opowiedziały o wyczerpującym procesie spędzania godzin na fotelu do makijażu, zakrywania swoich istniejących tatuaży. Czas pokaże, czy Gyllenhaal kiedykolwiek zrobi sobie prawdziwy tatuaż.
Ina Bansal współpracuje z PS, gdzie pisze dla branży Beauty.