
Ciche miejsce może i jest ekscytującym arcydziełem horroru, ale w sercu filmu kryje się coś znacznie delikatniejszego i znacznie prostszego niż jakakolwiek fabuła dotycząca śmiercionośnej inwazji obcych: znaczenie rodziny. Temat ten niewątpliwie trafia tak dobrze dzięki Ciche miejsce gwiazdy filmu, John Krasinski – który także wyreżyserował i współscenarzysta filmu – oraz prawdziwa żona Emily Blunt. Jako para rodziców, którzy chcą po prostu chronić dwójkę swoich dzieci przed przerażającymi stworzeniami, które polują na nie za pomocą dźwięku, widać prawdziwą chemię między Bluntem i Krasińskim.
Jak się okazuje, związek pary nie jest jedynym śladem ich życia, który widać w filmie. Podczas wydarzenia prasowego w marcu przed premierą filmu Blunt ujawnił, że ich 4-letnia córka Hazel faktycznie odgrywa bardzo małą rolę.
„Myślę, że bardzo pomocne było dla nas przyjrzenie się temu doświadczeniu, obejmującemu wszystkie wspomnienia z życia naszych dzieci i historię wyobrażenia sobie, jak musiało wyglądać życie tej rodziny, zanim nastąpił horror. Było to dla nas w pewnym sensie przygnębiające. Na przykład: „Wyobraźcie sobie, gdyby to przydarzyło się naszej rodzinie, jak by to było?” W filmie jest rzeczywiście ujęcie, w którym widać grób, a także zdjęcie mnie z naszą najstarszą córką, która była wówczas dzieckiem, w basenie. Bardzo mnie to smuci, bo myślę, że takie było ich życie, takie było życie tej rodziny, zanim to wszystko poszło w gówno. Myślę, że po prostu staraliśmy się wnieść do tego filmu jak najwięcej tego, czego chcemy dla naszych dzieci”.
Nie zdradzając niczego, ujęcie, do którego nawiązuje Blunt, pojawia się mniej więcej w połowie filmu i jest to moment, w którym można mrugnąć okiem, a przegapisz ten moment, więc musisz mieć oczy szeroko otwarte. Ale jeśli ty Do zdarzy się, że dostrzeżesz to pośród całego koszmarnego horroru, dodaje to szczególnie słodkiej warstwy do danej sceny.