
Dzięki uprzejmości Kristine Thomason
Dzięki uprzejmości Kristine Thomason
Krople deszczu na różach i wąsy na kociętach są świetne, ale oto kilka z nich Mój ulubione rzeczy: eklektyczny wystrój wnętrz, szeroka gama zajęć fitness, wymarzone spa, urocze biblioteki i niezapomniane doznania kulinarne. Choć może zabrzmi to paranoicznie, mam wrażenie, że Heimat, „siłownia koncepcyjna” w Los Angeles, zajrzała mi do mózgu i wzięła wszystkie te rzeczy pod uwagę.
Zapytacie, czym jest „koncepcja siłowni”? Cóż, to wciąż dość wyjątkowy pomysł, ale w Ojczyzna w tym przypadku jest to pomysłowe połączenie fitnessu, spa, restauracji i coworkingu – a wszystko to w jednym pięciopiętrowym budynku schowanym w zachodnim Hollywood. W tym klub wellness tylko dla członków , mnóstwo udogodnień. Mówię o dwóch piętrach siłowni z wieloma przestrzeniami studyjnymi i zajęciami grupowymi (pilates, joga, spin, trening siłowy, bootcamp, boks, Kineza i nie tylko); spa oferujące zabiegi na twarz, masaże i manipedi; szatnia z sauną suchą i pokojem relaksacyjnym; przestrzeń coworkingowa o otwartej koncepcji; basen na dachu; wydarzenia tylko dla członków; oraz restauracja z pysznymi daniami. To naprawdę przypomina małe miasto wellness – dokładnie o powierzchni 75 000 stóp kwadratowych – wygodnie mieszczące się pod jednym dachem. W rzeczywistości nawet nazwa „Heimat” pochodzi od niemieckiego słowa oznaczającego komfortowe poczucie bycia w domu – i właśnie to stara się ucieleśniać ten klub.
Mając ten pomysł na uwadze, zdecydowałem się wystawić ten wyjątkowy klub odnowy biologicznej na próbę: co by było, gdybym miał spędzić cały tydzień na tej siłowni, wracając do domu tylko na sen? Oto co się stało, kiedy uczyniłem Heimat moim domem z dala od domu.
Mój tydzień w Heimacie
To pierwszy dzień mojej podróży do Heimatu. Wsuwam strój do ćwiczeń i pakuję do torby dziennej wszystkie niezbędne rzeczy: tenisówki, laptop, słuchawki, strój kąpielowy, kosmetyczkę i ubrania na zmianę na później w ciągu dnia.
Główne wejście do tej wielkiej siłowni jest dość dyskretne; parkingowy jest schowany w alejce, a główne wejście znajduje się zaledwie kilka kroków dalej. Drzwi wejściowe są jednak niewątpliwe. Majestatyczne mosiężne drzwi ozdobione literą „H” sprawiają, że czuję się, jakbym wchodził do zaginionego miasta ze złota, a nie do klubu odnowy biologicznej (i ani trochę mi to nie przeszkadza).
W głównym holu znajduje się przytulna część wypoczynkowa w stylu boho-eklektycznym z kominkiem, w nastrojowych barwach i profesjonalnie dobranym wystrojem z lat 60. i 70., który wygląda, jakby został starannie wybrany ze sklepów ze starociami. (Ponownie jedna z moich ulubionych rzeczy). Po drugiej stronie pokoju znajduje się bar z koktajlami i przekąskami, gdzie przed rozpoczęciem dnia kupuję jedną z ich charakterystycznych mieszanek (mieszankę truskawek, daktyli, kolagenu, masła migdałowego i mleka kokosowego).

Dzięki uprzejmości Kristine Thomason
Po drugiej stronie holu na pierwszym piętrze znajduje się ogromna sala gimnastyczna wyposażona w wszelkiego rodzaju sprzęt, jaki można sobie wyobrazić, wraz z rzędami urządzeń do ćwiczeń cardio, a wszystko otoczone oknami sięgającymi od podłogi do sufitu, które wpuszczają mnóstwo poprawiającego nastrój naturalnego światła. Istnieje również kilka dedykowanych grupowych studiów fitness do spinningu, boksu, bootcampu i treningu siłowego (członkowie mogą brać udział w nieograniczonej liczbie zajęć grupowych). Wystarczy zapisać się na miejsce za pomocą aplikacji Heimat; zajęcia rozpoczynają się dwa dni wcześniej.
Jednak dzisiaj przechodzę obok tej sali fitness i kieruję się do szatni na drugim piętrze, aby zostawić torbę. Nawet ten obszar jest estetyczny. Oświetlenie jest nienaganne, jest tu piękna toaletka wyłożona lustrami i suszarkami do włosów Dyson (wymyślne), a prysznice z wodospadem to coś, o czym śnią się łazienki.
Wchodzę po schodach na trzecie piętro, kolejne piętro fitness, gdzie kolorowe witraże tworzą podział pomiędzy urządzeniami do ćwiczeń i rzucają na podłogę tęczowe światło. Na tym piętrze znajdują się także studia pilatesu, kinezy i jogi i tam właśnie zmierzam. Biorę godzinny przepływ Vinyasy. To trochę trudniejsze, niż się spodziewałem, ale to świetny sposób na jednoczesne rozpoczęcie dnia i rozpoczęcie tygodnia dobrego samopoczucia. Potem spłukuję się pod tymi marzycielskimi prysznicami i przygotowuję się do dnia pracy.

Dzięki uprzejmości Kristine Thomason
Z laptopem, ładowarką i planistą w ręku pokonuję kolejne dwa piętra schodów, aż docieram na piąte piętro, czyli najwspanialszą przestrzeń coworkingową, jaką kiedykolwiek widziałem w życiu. Ten wystrój stanowi jaśniejszą i radośniejszą przeciwwagę dla niektórych nowoczesnych, nastrojowych pomieszczeń do ćwiczeń na pierwszych kilku piętrach – jak eklektyczny, zachęcający salon. Istnieje wiele winiet meblowych, a także długi wspólny stół na środku pokoju. Jednak moją ulubioną przestrzenią jest „cichy pokój”, zaprojektowany tak, aby wyglądał jak elegancka biblioteka, ze szmaragdowozielonymi ścianami i wbudowanymi półkami na książki. (Być może, że mam w domu szmaragdowo zieloną przestrzeń biblioteczną.) Rozsiadam się w wygodnym fotelu i biorę się do pracy.
Kilka godzin później jestem gotowy na przerwę na lunch. Warto zaznaczyć, że istnieje możliwość zamówienia jedzenia bezpośrednio do przestrzeni coworkingowej; przy każdym stole znajduje się kod QR, który można zeskanować i który pozwala zamówić wszystko, od wrapa po smoothie. Mam jednak ochotę na porządną przerwę, więc schodzę na dół i zaglądam na ostatnie piętro tego ogromnego budynku: Mother Tongue, wewnętrzna restauracja Heimata. Wnętrze utrzymane jest w podobnym stylu eklektyczno-minimalistycznym, który jest wszędzie obecny, ale dzięki różowym ścianom i stołom z lastryko ma również swoją własną, odrębną osobowość.
Decyduję się na stolik na słonecznym tarasie z widokiem na wzgórza Hollywood i rozkoszuję się miso z łososiem miso. Zamawiam matcha latte na wynos i przynoszę ją z powrotem do miejsca pracy, gdy kończę resztę codziennych zadań.
Zanim wrócę do mojego rzeczywisty domu, rezerwuję bezpłatną sesję butów uciskowych w spa i pozwalam moim mięśniom trochę miłości. Szczerze mówiąc, to naprawdę wspaniały dzień.

Dzięki uprzejmości Kristine Thomason
For the rest of the week, I follow a similar routine of workout, work, dining, wellness services — but I mix things up each day. I do a personal training session, try a couple reformer Pilates classes, enjoy a blissful stretching class, get an enzyme facial at the spa, enjoy a workday by the pool, hop around to different areas of the co-working space and order lunch to my table, meditate in the Himalayan salt-lined sauna, get one of the best mani-pedis of my life, meet up with a friend for dinner at Mother Tongue, and sneak in multiple compression boot sessions. In a word, I try pretty much anything and everything Heimat has to offer.
Tydzień mija błyskawicznie i szczerze mówiąc, w każdej chwili chętnie bym to powtórzył.
Jak to było mieszkać przez tydzień w mojej siłowni
Od dwóch lat jestem niezależnym dziennikarzem, a na poprzednim stanowisku pracowałem zdalnie przez prawie trzy lata. Trzeba przyznać, że uwielbiam swobodę i elastyczność, jaką zapewnia mi ta konfiguracja – nie wspominając o czasie, który oszczędzam, bo nie muszę dojeżdżać do pracy. To powiedziawszy, nie mogę zaprzeczyć, że czasami brakuje mi miejsca, w którym mógłbym przebywać na co dzień, a także oddzielenia miejsca zamieszkania od miejsca, w którym pracuję. Wiem, że nie jestem sama z tymi sprzecznymi emocjami.
Spędzenie całego tygodnia w Heimat wypełniło dla mnie tę pustkę. Dzięki temu mogłem dokądś pójść (poza kilkoma krokami do mojego domowego biura) i każdy dzień nie pasował do siebie Dzień Świstaka jak to często ma miejsce, gdy pracuję w domu. Odkryłem również, że znów naprawdę podobała mi się praca w obecności innych — jest coś energetyzującego w przebywaniu w towarzystwie ambitnych, nastawionych na dobre samopoczucie osób.
Jeśli chodzi o atmosferę w samym Heimacie, doceniam, jak bardzo było tam gościnnie i bezpretensjonalnie. Niektóre kluby i studia tylko dla członków, które odwiedziłem, wydawały mi się bardzo zimne i elitarne, ale tutaj wcale nie takie miałem wrażenie. Nie mogę wypowiadać się za doświadczenia wszystkich, ale od pierwszego dnia czułem się bardzo komfortowo. Personel jest miły i przyjazny, instruktorzy są ciepli i pomocni, a nawet zaprzyjaźniłem się z kilkoma uroczymi kobietami, które poznałem na pilatesie.
Podróż do Heimat wymagała dodatkowej czynności polegającej na spakowaniu torby i dojechaniu do nowego miejsca, ale posiadanie wszystkiego, czego potrzebowałem, od chwili przybycia do domu, było niezwykle wygodne. Mogłem wykonać swoją pracę, wskoczyć na dowolny rodzaj treningu, na który miałem ochotę, a nawet poświęcić trochę czasu na ćwiczenia odnowy biologicznej, które pomogły mi zregenerować siły – a wszystko to bez konieczności wracania do samochodu.
Haczyk? Wszystko to ma oczywiście swoją cenę. Członkostwo w Heimat kosztuje 350 USD miesięcznie i opłata inicjacyjna w wysokości 350 USD. Chociaż jest to z pewnością wyższa cena niż w przypadku wielu standardowych siłowni, jest porównywalna z członkostwem w Equinox w południowej Kalifornii, które zaczyna się od 297 dolarów miesięcznie. For further comparison, SoHo House West Hollywood clocks in at $2,875 per year (or approximately $240 per month) with a $1,103 initiation fee. I gdzieś np Miejsce lekarstwa , wyjątkowy „społeczny klub odnowy biologicznej” z lokalizacjami w Los Angeles i Nowym Jorku, którego członkostwo zaczyna się od 9000 dolarów rocznie (750 dolarów miesięcznie).
Heimat prowadzi również listę oczekujących i choć rzecznik klubu twierdzi, że obecnie przyjmują nowych członków, robi to „wybiórczo, aby podtrzymać podstawowe wartości naszej przestrzeni”, ponieważ Heimat „jest zaangażowany w utrzymywanie starannie dobranej społeczności”. (Skierowania są bonusem, ale nie gwarantują przyjęcia.)
While the price of Heimat is still a bit higher than many gyms or co-working spaces, I personally think it's challenging to draw a true one-to-one comparison, since these other spaces don't offer the same range of amenities as the concept gym. A jeśli jesteś osobą, która w innym przypadku zapłaciłaby osobno za przestrzeń coworkingową, członkostwo w siłowni i zajęcia w butiku – co mogłoby dać ci zwrot kilkuset dolarów za sztukę – wówczas Heimat z pewnością oferuje świetną wartość.
Moje ostatnie danie na wynos
Nadal jestem bardzo wdzięczna za możliwość pracy zdalnej, ale nie mogę zaprzeczyć, że naprawdę miło jest mieć miejsce poza domem, w którym można pracować i ćwiczyć — zwłaszcza gdy jest to miejsce tak magiczne i wszechstronne jak Heimat.
Przyznaję również, że jako istoty ludzkie nie powinniśmy istnieć w izolacji; jesteśmy istotami społecznymi i pragniemy wspólnoty. Miejsca takie jak Heimat (i inne kluby odnowy biologicznej, które cieszą się coraz większą popularnością) uznają znaczenie więzi i integrują ją z całym swoim modelem, od zajęć grupowych rozwijających przyjaźnie po wydarzenia dla członków.
Poza przestrzenią i jej ofertą (które, jak już wystarczająco opisałem, są niezaprzeczalnie niesamowite) jestem wielkim fanem miejsc kulturalnych, takich jak Heimat, które utrwalają. Naprawdę ucieleśnia skądinąd abstrakcyjną koncepcję równowagi między życiem zawodowym a prywatnym, stawiając na pierwszym miejscu dobre samopoczucie fizyczne i psychiczne – i To to moja ulubiona rzecz ze wszystkich.
Kristine Thomason jest pisarką i redaktorką lifestylową mieszkającą w południowej Kalifornii. Wcześniej była dyrektorem ds. zdrowia i fitnessu w Mindbodygreen oraz redaktorem ds. fitnessu i dobrego samopoczucia w Women’s Health. Prace Kristine ukazywały się także między innymi w 247CM, Travel Leisure, Men's Health, Health i Refinery29.