Polityka

Maca Casado przewodzi wysiłkom wiceprezydenta Harrisa mającym na celu zaangażowanie wyborców pochodzenia latynoskiego

Алекс Рейн 24 Февраля, 2026
A side-by-side image shows the photo of Maca Casado on the left and a crowd holding Harris-Walz signs on the right.

Maca Custom Getty | Andrzej Harnik

Maca Custom Getty | Andrzej Harnik

Kiedy rozmawiam z Macą Casado — dyrektor ds. mediów Coalitions w kampanii Harris-Walz, gdzie kieruje ona także działaniami w mediach latynoskich — jest dokładnie 49 dni od wyborów. Oznacza to, że jej dni są wypełnione od góry do dołu działaniami informacyjnymi, występami w mediach, podróżami i nie tylko, gdy „próbuje wymyślić najlepsze sposoby dotarcia do społeczności, które sprowadzą Harrisa do Białego Domu” – mówi mi.



Wspieranie wiceprezydent Kamali Harris w jej historycznej kampanii prezydenckiej oznacza, że ​​Casado i jej zespół próbują wymyślić „bezprecedensowe” sposoby „rozmowy ze społecznością” – mówi. To obejmowało tworzenie grupa WhatsApp dla wyborców z Ameryki Łacińskiej i wydawanie milionów, aby mieć pewność, że zespół prowadzi kampanię „kompetentną kulturowo”.

„Rozmowa z Portorykańczykiem w Pensylwanii i Amerykaninem Meksyku w Nevadzie to nie to samo” – mówi Casado. „Dlatego upewniamy się, że wykonujemy kompetentną pracę, aby dotrzeć do społeczności z ich własnymi akcentami i własnymi problemami. Jestem pewien, że słyszeliście 1000 razy, że nie jesteśmy monolitem.

Pochodząca z Wenezueli Casado przyjechała do Stanów Zjednoczonych w 2014 r., a polityką zaangażowała się w 2016 r., gdy dowiedziała się, że Donald Trump będzie kandydował na prezydenta. Od tego czasu jej praca – obejmująca stanowisko sekretarza prasowego kampanii republikanki Donny Shalali w 2018 r., a ostatnio dyrektor ds. mediów latynoskich przy Narodowej Konwencji Demokratów – napędzana jest fundamentalną miłością do Stanów Zjednoczonych i przekonaniem, że rządzący kształtują to, jak postrzegamy ten kraj.

„Uciekłam przed dyktaturą, zawsze wiedziałam, że w pewnym momencie chcę założyć rodzinę i zostać mamą. Chciałam być w wolnym kraju, w kraju z możliwościami, z szansą na odniesienie sukcesu, a nie tylko przetrwanie – mówi. „I naprawdę ciężko było mi opuścić Wenezuelę w obliczu takiej sytuacji, jaka tam panuje, ale naprawdę czułam, że muszę to zrobić, aby osiągnąć to, czego chcę, móc wyrazić siebie i być tym, kim chcę”.

Rozmawialiśmy z Casado o jej drodze w polityce, kwestiach, które są najważniejsze dla wyborców z Ameryki Łacińskiej i jak to jest osobiście pracować z Harrisem.

PS: Jak zaangażowałeś się w politykę?
Maca Casado: Zaangażowałem się w politykę głównie ze względu na Donalda Trumpa, jeśli mam być całkowicie szczery. Kiedy usłyszałem, że będzie kandydował na prezydenta, nie mogłem w to uwierzyć. A potem faktycznie startował przeciwko Hillary Clinton. A kiedy widzę Donalda Trumpa, widzę autorytarnego przywódcę. Widzę kogoś takiego jak Hugo Chávez; Rozpoznaję dyktatora, kiedy go widzę. Miałem rację. Teraz mówi nam, że od pierwszego dnia chce zostać dyktatorem i wykorzystać Departament Sprawiedliwości do prześladowania swoich wrogów. W zasadzie po prostu pojawiłem się w biurze Hillary Clinton w Miami w 2016 roku, aby zostać wolontariuszem; Pomyślałem: chcę pomóc. Tak to się zaczęło. Zacząłem dzielić się swoją wiedzą dziennikarską i uświadomiłem sobie, że hiszpański jest moim pierwszym językiem i że ważne jest, aby dotrzeć do wyborców pochodzenia latynoskiego po hiszpańsku. Dali mi więc stypendium, a rok 2016 w Miami był moimi pierwszymi wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych.

I wynik – pamiętam, że to był naprawdę, naprawdę okropny dzień. Poczułam, że mój nowy dom wszedł w nową fazę i że musimy walczyć bardziej niż kiedykolwiek. Postanowiłem pozostać w polityce po 2016 roku. Donald Trump gardzi Latynosami i mówi nam to codziennie. To jest dla mnie głęboko osobiste. Straciłem już jeden kraj. Jestem mamą w tym kraju, mam mojego małego amerykańskiego chłopca i tu chodzi o jego przyszłość i przyszłość mieszkańców mojej społeczności. Donald Trump gardzi Latynosami i mówi nam to codziennie – twierdzi, że zatruwamy krew narodu, że jesteśmy przestępcami i gwałcicielami, a teraz jemy zwierzęta. To samo myśli o nas, a stawka w tych wyborach i dla mojej społeczności jest zbyt wysoka.

PS: Kiedy byłeś na szlaku kampanii, jaki wyborca, którego spotkałeś, który utknął przy tobie?
MC: Kiedy obalono ustawę Roe, ludzie byli nieco sceptyczni w stosunku do Latynosów i aborcji – Latynosi, jesteśmy raczej konserwatywni, jest w tym element religijny. Rzeczywistość jest jednak taka, że ​​aborcja była jedną z mobilizujących kwestii dla Latynosów w połowie semestru, a trudna i trudna prawda jest taka, że ​​6 milionów Latynosów w wieku rozrodczym żyje w stanach, w których aborcja jest zakazana.

Właśnie spotkałem tę parę w jednym ze stanów, na którym doszło do bitwy, i ona podzieliła się swoją historią na temat tego, dlaczego nadal bierze udział w tej walce, i często zadaję sobie to pytanie: dlaczego tu jesteś i dlaczego o to walczysz? W zasadzie podzieliła się historią o tym, jak prawie wykrwawiła się na śmierć, czekając na opiekę. Nie miała środków, aby podróżować do innego stanu; nie miała dokumentów, więc nie mogła nigdzie iść i prawie umarła, czekając na opiekę, której naprawdę potrzebowała po samoistnym poronieniu. W zasadzie płakałem razem z nią. Nie mówiła po angielsku i opowiadała mi, że nie może porozmawiać z lekarzem o tym, co czuje. To był tylko jeden przykład z wielu rzeczy, z którymi moja społeczność musi się zmagać każdego dnia, ze wszystkimi barierami, barierami językowymi. To takie trudne.

PS: Jak godzisz pracę z życiem rodzinnym?
MC: Mój syn Santiago ma 5 lat i przeprowadziliśmy się do Wilmington w Niemczech, aby wykonywać tę pracę. Jest na pokładzie, rozumie, jakie to ważne. Na pewno jest w 100% świadomy pracy, którą wykonujemy. Mój mąż bardzo mnie wspiera, a ja mam wspaniałą nianię. Staram się poświęcać 10 minut rano i 20 minut wieczorem na bycie naprawdę obecnym dla mojego syna, na przykład odłożenie telefonu i komputera i bycie przy nim, bawienie się z nim, pytanie, jak było w szkole. Ale moja rodzina rozumie, o co w tym chodzi, i rozumieją, jaka jest stawka i że robimy to razem.

PS: Jakie jest Pana przesłanie dla latynoskich wyborców przed wyborami?
MC: Element ekonomiczny jest oczywiście kluczowy i wszystko, co proponuje wiceprezydent, będzie naprawdę miało wpływ na społeczność. Latynosi są przeważnie przedsiębiorcami, to dla nas bardzo ważna kwestia. Ale także kwestia bezpieczeństwa broni jest kluczowa dla społeczności, zwłaszcza po strzelaninie w Uvalde. A prawa reprodukcyjne są oczywiście główną kwestią dla młodych Latynosów, Latynosów w całym kraju.

Będzie nadal walczyć o to, aby rodziny były razem.

Kamala Harris posiada umiejętności potrzebne do zrobienia dwóch naprawdę ważnych rzeczy w kwestii imigracji. Po pierwsze, zabezpieczenie naszej granicy, to priorytet. Prezydent Biden nad tym pracował, pośredniczył w porozumieniu granicznym, które Trump dwukrotnie zniweczył, a wiceprezydent Harris powiedział: „Jeśli zostanę prezydentem, podpiszę to”. I naprawdę walczy o to, żeby rodziny były razem. Utrzymanie rodzin razem jest kwestią nr 1 i ona będzie nadal walczyć o utrzymanie rodzin razem, dla Marzycieli, dla tych ludzi, którzy są tu od wielu, wielu lat i którzy zapracowali na swoją drogę do obywatelstwa.

PS: Pracując osobiście z Harris, jak myślisz, czego wyborcy mogą o niej nie wiedzieć?
MC: Jak bardzo zależy jej na zrozumieniu i szanowaniu społeczności, z którymi rozmawia. Naprawdę jej zależy.


Lena Felton jest starszą dyrektor ds. filmów fabularnych i treści specjalnych w PS, gdzie nadzoruje historie fabularne, projekty specjalne i treści związane z tożsamością. Wcześniej była redaktorką w „The Washington Post”, gdzie kierowała zespołem zajmującym się zagadnieniami płci i tożsamości.