
Bonnie Mills | Dzięki uprzejmości Mario Dedivanovic / Getty Images
Bonnie Mills | Dzięki uprzejmości Mario Dedivanovic / Getty Images
Chociaż każdy prezentowany produkt jest niezależnie wybierany przez naszych redaktorów, możemy uwzględnić płatną promocję. Jeśli kupisz coś za pośrednictwem naszych linków, możemy otrzymać prowizję. Przeczytaj więcej o naszych Wytycznych dotyczących recenzji produktów tutaj.Witamy w Big Break, gdzie niektóre z najbardziej wpływowych postaci w branży kosmetycznej zastanawiają się nad chwilami, które je stworzyły – od dobrych do złych i wszystkiego pomiędzy. Tutaj, makijażysta gwiazd Mario Dedivanovic opowiada, jak rozpoczął swoją karierę w branży kosmetycznej i został głównym artystą makijażu Kim Kardashian, zanim założył własną markę o tej samej nazwie, Makijaż wykonany przez Mario .
Mario Dedivanovic is known as the man behind Kim Kardashian's signature look and has been her key makeup artist for more than a decade. Before he secured himself as a staple on the star's glam team , though, he had what he describes as a very sheltered childhood.
Urodzony w Bronksie w stanie Nowy Jork w rodzinie albańskich imigrantów, Dedivanovic dorastał w suterenie budynku, którego dyrektorem był jego ojciec. „Mieliśmy niezwykle skromne początki” – mówi Dedivanovic 247CM. „W okolicy, w której mieszkałam, nie było zbyt wiele piękna, ale zawsze pociągały mnie piękne rzeczy i ich szukałam”.
Często prosił ojca, aby zawiózł go po Westchester, żeby mógł popatrzeć na spektakularne domy i nieskazitelny krajobraz. Jego mama pracowała jako gospodyni domowa na Manhattanie i sprzątaczka w biurze L'Oréal, a kiedy nie chodził do szkoły, jednym z jego ulubionych zajęć było towarzyszyć jej i podglądać mieszkania, które odwiedzała.
Jako pracownik L'Oréal jego mama często przynosiła do domu produkty z Maybelline New York i Lancôme, co kusiło Dedivanovic. „Pamiętam, jak chowałem się w łazience, zamykałem drzwi i otwierałem apteczkę, a tam był ten mały duet cieni do powiek L'Oréal z przezroczystą końcówką” – mówi. „Pamiętam, że ją otworzyłem, bo byłem bardzo zaintrygowany. Chciałem tego dotknąć i poczuć”. Jednak nigdy tego nie robił ze strachu, że zostanie złapany.

Bonnie Mills | Dzięki uprzejmości Mario Dedivanovic / Getty Images
Nadal z daleka podziwiał makijaż, aż do dnia, w którym w wieku 17 lat natknął się na Sephorę. „Wszedłem do środka, nie wiedząc, co to jest; Pamiętam, jak przechodziłem przez ich obrotowe drzwi i byłem przytłoczony” – mówi. Pomyślałem sobie: „O mój Boże”. Tutaj chcę pracować.” Potem mama szybko go stamtąd zabrała.
Wkrótce potem poszedł do biblioteki, aby ubiegać się o pracę u sprzedawcy detalicznego, ale ponieważ wcześniej pracował tylko jako pomocnik kelnera, w sklepie spożywczym i w zoo w Bronxie, nie otrzymał żadnej odpowiedzi. Zajęło miesiące dzwonienie do każdego dyrektora, do którego mógł znaleźć numer, aby został zatrudniony jako konsultant ds. zapachów w oddziale Sephora otwieranym we Flatiron.
„Po prostu postawili mnie przy drzwiach i mieliśmy te naprawdę fantazyjne czarne garnitury i czarną rękawiczkę na jednej ręce” – mówi Dedivanovic. „A ja po prostu mówiłam: «Witamy w Sephora», «Witamy w Sephora» co dwie sekundy, za każdym razem, gdy ktoś wchodził”.
Pewnego dnia kobieta kupująca nową szminkę zapytała go o opinię, jaki odcień kupić. Pamiętam tylko, że przez chwilę pomyślałem: „No cóż, nie wolno mi tego zrobić”. Powinienem poprosić o to kogoś innego”, ale po prostu poszedłem” – mówi. Wypróbowała go i od razu go pokochała.
„To w zasadzie zapoczątkowało moją karierę w makijażu” – mówi Dedivanovic. „To był pierwszy raz, kiedy naprawdę poczułam się pewna czegoś, co chcę robić w życiu. W tym momencie znalazłem to, co chciałem robić przez resztę życia.
Wychowana w przekonaniu, że w makijażu nie ma miejsca dla mężczyzn, Dedivanovic bała się w pełni poświęcić temu makijażowi, nie mówiąc już o powiedzeniu tego rodzinie. To właśnie wtedy obmyślił plan zostania założycielem marki, jak wielu innych odnoszących sukcesy profesjonalnych artystów makijażu przed nim. Czuł, że jeśli zostanie wizażystką i biznesmenem, rodzina zrozumie jego wybór zawodowy. „Pomyślałem, że może to sprawi, że moja mama będzie ze mnie dumna, a może sprawi, że będzie OK, że jestem wizażystką” – mówi.

Bonnie Mills | Dzięki uprzejmości Mario Dedivanovic / Getty Images
W tych wczesnych latach codziennie chodził do biblioteki w poszukiwaniu niezależnych występów makijażystów w całym mieście. Ostatecznie został regionalnym wizażystą firmy Lorac Cosmetics, co pozwoliło mu poznać ludzi z branży modowej. „Robiłem te sesje próbne z fotografami, aby stworzyć moją książkę” – mówi Dedivanovic. „W wieku 21 lat w końcu zdobyłem pierwszego agenta”.
Sprawy zaczęły nabierać tempa, dopóki nie zdał sobie sprawy, że branża modowa nie jest dla niego. Zamiast tego wrócił do pracy jako freelancer i ostatecznie znalazł pracę za kulisami dla Miss USA i Miss Universe.
Dedivanovic nadal ukrywał swoją karierę przed rodziną, udając, że zajmuje się perfumami. Dowiedzieli się dopiero, gdy znaleźli pudełko po butach, które miał w swoim pokoju, gdzie przygotowywał zestaw do makijażu. Krótko mówiąc, zabrałem pudełko i uciekłem z domu.
Jeśli chodzi o pracę, sprawy potoczyły się lawinowo. Około 2006 roku zyskał dwie pierwsze klientki-celebrytki: Ginę Gershon i Natashę Bedingfield. „Bardzo mi się podobało” – mówi Dedivanovic. „Po prostu wiedziałam, że to jest to, co chcę robić, ponieważ uwielbiałam ten urok”.
Następnie w 2008 roku pojawiła się możliwość współpracy z Kim Kardashian. Ich pierwsze spotkanie prawie nie doszło do skutku.

Dzięki uprzejmości Mario Dedivanovicia
W ostatniej chwili zadzwoniła do niego jego przyjaciółka-fotografka i poprosiła o wykonanie makijażu na okładkę magazynu Social Life, wydawanego w Hamptons. Ale Dedivanovic miał już wcześniej zarezerwowane zaręczyny, więc odmówił. – Nie wiedziałem, kim ona naprawdę jest.
Dopiero gdy przyjaciel go błagał, zdecydował się spróbować dostać się do obu stanowisk, zaczynając od występu u Kardashian. „Pamiętam tylko, że widziałem ją bez makijażu i pomyślałem: «O mój Boże, to najpiękniejsza kobieta, jaką kiedykolwiek widziałem»” – mówi Dedivanovic. „Jej twarz od pierwszego dnia zainspirowała mnie jak żadna inna. Czuję, że był przeznaczony dla moich rąk.
Podczas gdy Dedivanovic robiła makijaż, Kardashian wyciągnęła aparat i zaczęła robić sobie selfie, tłumacząc, że to na jej bloga. Po sesji tak bardzo spodobał jej się jej wygląd, że poprosiła go, aby zabrał ją na zakupy, aby mogła dostarczyć produkty swojej wizażystce w Los Angeles. „Wkurzyłam się, bo pomyślałam: „Cholera, już jestem spóźniona do pracy i teraz naprawdę się spóźnię”. Ale nie mogłem jej odmówić” – mówi. „To był początek naszego związku”.
Od tego czasu za każdym razem, gdy Kardashian była w Nowym Jorku, prosiła Dedivanovic o wykonanie makijażu. Nie trwało długo, zanim zaczęła wysyłać go do Los Angeles, aby pracować nad „Z kamerą u Kardashianów”.
„Wiele manifestowałem i zapisywałem różne rzeczy w książkach. I, co dziwne, wydarzyło się wiele.
Na tym etapie swojej kariery, pomimo tego, że stał się ulubionym wizażystą Kardashian, Dedivanovic wciąż pozostawał za kulisami. Nie zmieniło się to, dopóki nie poprosiła go o nakręcenie z nią samouczka na YouTube. Krótko po transmisji na żywo Dedivanovic wychodził z metra, a jego telefon zaczął wyświetlać powiadomienia od jej obserwujących. „Dla mnie ten teledysk był kluczowym punktem w mojej karierze” – mówi. „To był sam początek sytuacji Kim K [i] Makeup by Mario”.
Reszta to historia.
„Dużo manifestowałem i zapisywałem różne rzeczy w książkach” – mówi Dedivanovic. – I, co dziwne, wydarzyło się wiele. Łącznie z marzeniem o stworzeniu własnej marki makijażu, Makeup by Mario.
Chociaż Dedivanovic zaczął poważnie myśleć o wydaniu Makeup by Mario w 2017 roku, prace nad nim trwały już około 20 lat. Zawsze wiedział, że to jest ostateczny cel, tylko nie wiedział, kiedy będzie gotowy. „Chciałam wyrobić sobie markę, zanim to zrobię, ponieważ, jak sądzę, ze względu na własną niepewność, chciałam poczuć się wartościowa”.

Dzięki uprzejmości Mario Dedivanovicia
Pod koniec 2019 roku poznał Alicię Valencia, globalną prezes marki i weterankę branży, i wspólnie stworzyli pierwszy produkt, „Planowaliśmy działać na naprawdę małą skalę — tylko kilka produktów i wprowadzić je na rynek w kilku sklepach” – mówi Dedivanovic. „Ale po prezentacji Sephora powiedziała: «Nie, nie. Chcemy gondoli i chcemy, żebyś był w każdym sklepie”. Jego pierwszą reakcją była panika i myśl: „Jak, do cholery, my to zrobimy?”. ale udało im się to zrobić. Niedługo potem, w 2020 r., w środku pandemii COVID-19, wypuszczono Makeup by Mario. „To wielkie błogosławieństwo”. Mimo że skreślił swój największy cel z listy życzeń, Dedivanovic ma wrażenie, że dopiero zaczyna. „Mając markę, czuję się, jakbym niemal zaczął swoją karierę od nowa” – mówi. Mam o wiele więcej marzeń. Ciągle się manifestuję.