Telewizja

Obsada „Obowiązek przysięgłych” dzieli się na planie absurdalnymi momentami, które zrujnowały ich charakter

Алекс Рейн 24 Февраля, 2026
247continiousmusic

Studia Amazona

Studia Amazona

Przewijanie TikToka bez natknięcia się na przynajmniej jeden film o „Jury Duty” Amazon Freevee jest prawie niemożliwe — nawet kilka tygodni po jego premierze w transmisji strumieniowej. Serial komediowy opowiadający o grupie przysięgłych z Los Angeles zamkniętych razem na trzytygodniowy proces. Skręt? Chodzi o całkowicie fałszywą sprawę. Wszyscy na sali sądowej są aktorami, z wyjątkiem niczego niepodejrzewającego uczestnika Ronalda Gladdena, który wierzy, że kręci film dokumentalny o prawdziwym procesie.



W ciągu ośmiu odcinków ukryte kamery rejestrują różne zabawne wybryki zaaranżowane i improwizowane przez utalentowana obsada , od Jamesa Marsdena podrzucającego bardzo przekonujące fałszywe gówno po jednego z przysięgłych, który pojawił się w sądzie w „spodniach od krzesła”. A te przykłady to tylko wierzchołek góry lodowej.

„Jury Duty” stał się wirusową sensacją od czasu swojej premiery w zeszłym miesiącu, urzekając widzów zdrowym urokiem i humorem w stylu „Biura”. Fani szczególnie nie mogą mieć dość Gladdena, który w jakiś sposób pozostaje spokojny jak ogórek pomimo wielu ostrych piłek rzucanych przez innych jurorów, zanim w końcu ujawnił swoją prawdziwą tożsamość w ostatnim odcinku.

Po premierze finału 21 kwietnia spotkaliśmy się z pięcioma członkami obsady – Cassandrą Blair, Rashidą „Sheedz” Olayiwolą, Davidem Brownem, Marią Russell i Ishmelem Sahidem – aby zadać nam palące pytania dotyczące występu w serialu. Przed nimi każdy z nich opowiada o łamaniu charakteru podczas kręcenia, swoich ulubionych momentach z planu i nie tylko.

Cassandra Blair (Vanessa Jenkins)

Studia Amazona

Cassandra Blair (Vanessa Jenkins)

W tym serialu było tak wiele absurdalnych scen – który moment najbardziej sprawił, że złamałeś swoją postać?

Złamaliśmy charakter każdego dnia, wiele razy dziennie. Po prostu to zrobiliśmy, kiedy [Ronald] nie patrzył. . . . To było trudne. Były momenty, kiedy była presja, Ronald tam był, był tuż obok ciebie i wydarzało się coś szalonego, a ty po prostu musiałeś to zjeść. Czasami, nie żartuję, myślałem o rzeczach, które doprowadzały mnie do wściekłości lub zirytowania, ponieważ Vanessa, moja bohaterka, miała dość wszystkiego, ale wokół mnie działy się różne rzeczy i były zabawne, więc myślałem sobie: „OK, stoję w długiej kolejce do DMV”.

„Każdego dnia, wiele razy dziennie, łamaliśmy charakter. Po prostu to zrobiliśmy, kiedy [Ronald] nie patrzył”.

Jedyną rzeczą, która załamała prawie wszystkich obecnych na planie, była animacja obrony, w której wszystko zaczyna szwankować. Nie pokazali nam wcześniej tego filmu. Wiedzieliśmy tylko, że nie będzie dobrze. Adwokat powoda będzie fantastyczny, jej animacja będzie trafna, a jego zostanie przyłapana – to wszystko, co wiedzieliśmy. Kiedy pokazali tę cholerną animację, wszyscy to straciliśmy. Nie mogłem podnieść głowy; Śmiałem się bardzo.

Większość dialogów była improwizowana na miejscu. Czy jest jakiś improwizowany tekst lub moment, z którego stworzenia dla swojej postaci jesteś najbardziej dumny?

Przez wiele godzin dziennie byliśmy przed kamerą, a tego dnia skrócili go do 10 minut. Jeden odcinek trwa może dwa pełne dni i jest skrócony do 20–25 minut. Robiliśmy wywiady grupowe. To zabawne, kiedy przechodzisz od osoby do osoby, ale w tamtym momencie może to nie być zabawne.

Najzabawniejsza – i nie byłam z tego dumna, kiedy to się stało, i byłam zaskoczona, że ​​to włożyli – była sytuacja, gdy Vanessa mówiła: „Chciałam po prostu z nią walczyć”, kiedy mówiła o Genevieve [świadku]. Ucinają rozmowę Genevieve z odpowiedzią Vanessy, ale w prawdziwym życiu tak się nie stało. . . . Minęło kilka godzin później, podczas rozmowy kwalifikacyjnej po dniu i wszyscy pytali: „Co sądzisz o Genevieve?”. i wtedy powiedziałem, że chcę z nią walczyć, chciałem ją walnąć prosto w gardło. Powiem ci co; zrobiło się niezręcznie. Pomyślałem: „Och, myślę, że to było zbyt brutalne, nie sądzę, żeby im się to podobało”. Tego nie zatrzymają. I włożyli to.

Jak zmieniło się Twoje życie, jeśli w ogóle, od czasu premiery serialu?

Myślę, że pochlebiłoby mi, gdyby ktoś mnie rozpoznał, ale pomyślałabym też: „Proszę, nie zwracaj na mnie uwagi”. Nie mam makijażu, jestem w dresie, naplułam na koszulę. Proszę, postrzegaj mnie jako zwyczajną, starą osobę. Mam to, ponieważ Vanessa miała włosy splecione w warkocz, a kiedy mam naturalne kręcone włosy, wyglądam zupełnie inaczej, więc ludzie tak naprawdę nie dodają dwóch do dwóch. Najbardziej zmieniło się w moim życiu to, że w pewnym stopniu zwracam uwagę na mój Instagram. Zanim publikowałam posty raz na trzy miesiące, robiły to głównie moje dzieci. Teraz myślę: „O Boże, muszę coś zrobić”. Muszę nad tym popracować.

Jaki był twój ulubiony moment od kręcenia serialu?

Myślę, że to był dzień, w którym ujawniliśmy to Ronaldowi. Po pierwsze, to było jak ciężar, który spadł z naszych ramion, gdy w końcu mogliśmy mu powiedzieć: „Hej, tak naprawdę jesteśmy zwykłymi ludźmi i większość z nas jest całkiem miła”. Możliwość uwolnienia się od ciężaru. . . Nie musiałam niczego udawać. Mógłbym po prostu powiedzieć: „Ronald, lubię różne rzeczy!” Lubię rzeczy! Jestem szczęśliwą osobą. Sama możliwość rozmowy z nim jak z prawdziwą osobą była dla mnie najbardziej zrelaksowana.

Rashida

Studia Amazona

Rashida „Sheedz” Olayiwola (oficer Nikki Wilder)

Który moment najbardziej sprawił, że złamałeś swój charakter?

Dowolna scena z Barb [Susan Berger]. W prawdziwym życiu jestem taka głupia, że ​​muszę się zwrócić do autorytarnego człowieka, dowodzisz tymi ludźmi, a także jesteś organem ścigania, więc naprawdę musiałam się w to wsłuchać, bo wtedy masz Barb, która naprawdę jest babcią hippiską. Była bardzo swobodna. Byliśmy na próbie do ósmego odcinka, a ona mówiła rzeczy w stylu: „Chcę już iść”. Chcę iść do łazienki”, a ja na to: „Barb, nie możesz”. Zabijasz mnie. To jej głos, to oszołomione spojrzenie w stylu „nie obchodzi mnie to”, które miałaby, ale cokolwiek, co by się z nią działo, sprawiłoby, że powiedziałbym: „No dalej, Sheedz”. Nie rób tego dzisiaj.

A potem oczywiście, jak świat widział, z torbą Cassandry, miałem moment, w którym moje życie toczyło się [krzyżuje palce przed jej twarzą]. Moje EPki i showrunner pytali: „Czego potrzebujesz, żeby to utrzymać?”. A ja powiedziałem: „W prawdziwych sądach komornicy mają swoje biura. Dokąd idę, kiedy z nimi spaceruję? Potrzebuję biura, żeby [Ronald] wiedział, że to nie jest gra. Byłem bardzo wyczulony na takie rzeczy. Obsada przychodziła do mojego biura, żeby sprawdzić swoje telefony. Któregoś dnia przyszła prawdziwa Cassandra i chciała sprawdzić swój telefon. W tych małych chwilach możemy być sobą, więc zaraz potem zapomniałam przełączyć przełącznik. . . .

To były dwa razy, kiedy się złamałem. Myślę, że od czasu do czasu to bardzo ludzkie. Barbara sprawiła, że ​​uśmiechnąłem się mocniej, niż chciałem.

Czy jest jakiś improwizowany tekst lub moment, z którego stworzenia dla swojej postaci jesteś najbardziej dumny?

Właściwie jest para. Muszę pokazać, kim jestem i skąd pochodzę. Często do tego pudełka trafiają Czarni ludzie, zwłaszcza czarne kobiety, ale wszyscy jesteśmy inni; jesteśmy wieloaspektowi. Kocham to kim jesteśmy. Nikki była przeciętną czarną dziewczyną. Ja sama pochodzę z Chicago — to bardzo szczególny rodzaj czarnej kobiety. Dziewczyna z okolicy to Czarna kobieta z dzielnicy, której się udało, i wiele z tego pokazałam. To było wiele chwil Todda i Nikki.

Najbardziej dumny byłem z tego całego fragmentu hotelu, kiedy ich meldowałem. Pochylałem się nad tą funkcjonariuszką, która robiła to tak długo, że już jej przeszło. Wtedy [Todd] staje za mną i mówię: „Przestań robić to gówno”. Nie lubię, jak ludzie za mną stoją. Ten, potem część „pozorny geniusz”, ponieważ była taka słodka, a jednocześnie zabawna, a teraz wszędzie ludzie mówią „pozorny geniusz”. To był po prostu autentyczny moment w stylu: „Ale naprawdę”. Pochyl się nad tym, [Todd]. Ktoś opowiada ci piękne bzdury o tobie. Szczery uśmiech Ronalda na końcu jest nawiązaniem do tego, co wlewał w Todda.

A potem oczywiście [słowa Nikki]: „Odkąd kupiłaś ten nowy strój”. . . . Nikki musiała pokazać tej czarnej kobiecie, która powiedziała: „Nie będziecie się ze mną bawić, ale mam was wszystkich”. Poza tym będę cię dobrze traktował. O to właśnie chodzi Czarnym kobietom. Idziemy tak ciężko. Wiemy, czego chcemy, więc chcemy tego dla każdego.

Jak zmieniło się Twoje życie, jeśli w ogóle, od czasu premiery serialu?

Jestem wdzięczny. Zawsze wiedziałem, że te rzeczy zaraz wyskoczą. Po prostu nie wiedziałam, że to będzie ten jedyny. Piszę i występowałem w hitowych programach „South Side” i „Sherman's Showcase”. . . . Ale naprawdę zrobił to, co miał zrobić, i eksplodował, ponieważ to dobry telewizor, jest zabawny i jest to coś, czego wszyscy potrzebowali. To taki zdrowy i zabawny serial jak „Biuro”. Jako pisarz komediowy i człowiek byłem bardzo dumny, że mogłem to wszystko przynieść. Mieć taki zespół, to coś pięknego. . . . Wszyscy spisali się znakomicie i wspierali się nawzajem.

„Nie miałbyś «obowiązków jury», nie miałbyś niczego, gdybyś nie postępował właściwie przez twórców, którzy tworzą”.

Moje życie zawsze było w stanie robić to, co robi, ale doceniam stwierdzenie: „Człowieku, jesteś naturalny”. Nie jestem osobą rzucającą nazwiskami, ale przychodzą do mnie gwiazdy. To jest fajne. Przyjmuję to i modlę się, aby nadal robił wszystko, co powinien, i modlę się o spin-offy. Bohaterowie są przepiękni i można z nimi wiele zrobić. Nie możemy też ignorować tego, co dzieje się w branży w związku ze [strajkiem scenarzystów]. Nie miałbyś „obowiązków jury”, nie miałbyś niczego, jeśli nie postępowałeś właściwie ze strony twórców, którzy tworzą.

Jaki był twój ulubiony moment od kręcenia serialu?

To jest trudne. Powiedziałbym, że Margaritaville. Mój przyjaciel [grał] barmana. Musiałam go zatrudnić, bo chcieli, żebym flirtowała z barmanem, ale ten, którego mieli wcześniej – bez cienia – pomyślałam: [Nikki] jest bardzo silną kobietą; ona nie będzie flirtować z nastolatką. Więc ja tam siedziałem, to był mój przyjaciel i tak naprawdę rozmawialiśmy o jakichś gównach. Wiedzieliśmy, że pracujemy, ale mówię też, że to był mój ulubiony moment podczas kręcenia filmu, ponieważ naprawdę mogłem zobaczyć, jak Ronald się uspokaja i jest nim. Pomyślałem: „Ten koleś jest naprawdę miły i naprawdę słodki”. Poczułem się źle, bo nie chciałem na nich nakrzyczeć w związku z tym rachunkiem.

A potem pewne rzeczy [Ronald] robił poza kamerą, kiedy pytałem, czego potrzebuje do swojego hotelu, a on za każdym razem dosłownie mówił tylko dwie rzeczy, ponieważ pamiętał o wszystkich innych. Mieliśmy swoje chwile. . . . Mam nadzieję, że życie każdego z nas będzie dzięki temu nadal rozkwitać, za co jestem bardzo, bardzo wdzięczny.

David Brown (Todd Gregory)

Studia Amazona

David Brown (Todd Gregory)

Który moment najbardziej sprawił, że złamałeś swój charakter?

Jest to prawdopodobnie najbardziej widoczne w edycji serialu, ale pierwsza animacja obrony, w której Evan [Williams], który grał Shauna, pokazał wideo, które nakręcił jego siostrzeniec. Nie widzieliśmy tego wcześniej i nie wiedzieliśmy, jak to będzie wyglądać. Ogólnie rzecz biorąc, kiedy sam coś robiłem, nie było mi trudno zachować swoją rolę, ale kiedy patrzysz, jak ktoś inny jest tak zabawny, jest to niemożliwe.

Z jakiej improwizowanej sceny jesteś najbardziej dumny?

Uwielbiam improwizować i wszyscy cały czas to robili. Najbardziej dumny jestem z momentów inżynieryjnych, które wymyślił Ronald, ale dla których zasialiśmy nasiona. Wciąganie go w żart w sposób, który nie ma na celu naśmiewania się z niego, i wspólne rozwijanie tego bez jego wiedzy, było najfajniejszą rzeczą. Moja postać przeszła metamorfozę w centrum handlowym i pomógł wybrać ubrania. W pewnym sensie zasialiśmy ziarno tego pomysłu, aby Ronald mógł to zrobić, a potem poczułem, że kiedy idziemy do centrum handlowego, wybiorę najdziwniejsze ubrania, jakie mogę znaleźć. To była świetna zabawa.

Jak zmieniło się Twoje życie, jeśli w ogóle, od czasu premiery serialu?

Moi młodsi, bardziej zaawansowani kuzyni, informują mnie, jak radzi sobie program na TikToku. Otrzymywanie wiadomości od osób, z którymi nie rozmawiałem od dawna, już w szkole podstawowej, było szalone. Bardzo pomocni ludzie na Instagramie wysyłają mi inne firmy, które produkują spodnie do krzeseł w prawdziwym życiu, i proszą o opinie na temat projektów i innych rzeczy.

„To ujawnienie było chyba najbardziej przestraszone, jakiego kiedykolwiek doświadczyłam w całym moim życiu, a zarazem najszczęśliwsze, o jakim marzyłam”.

Czy masz swój ulubiony moment z kręcenia serialu?

Może to wymówka, ale myślę, że ponieważ wszyscy w serialu byli tacy zabawni, utalentowani, pracowici i mili, im dłużej to trwało i im bliżej byliśmy odkrycia, tym bardziej zadawałem sobie pytanie: „A co, jeśli nie dotrzemy do mety?”. A jeśli dowie się wcześniej? Albo jakakolwiek inna reakcja, jaką mógł wywołać. Wkraczając w ten ostatni dzień, kiedy ujawniliśmy mu to na sali sądowej, byłem bardzo zdenerwowany i, co było do przewidzenia, jak w przypadku wszystkiego innego, okazało się, że był taki miły i szczęśliwy. Mówił o tym, jak bardzo kocha komedię i był podekscytowany, że okazało się, że jest to komedia, w której brał udział. To ujawnienie było być może najbardziej przestraszonym, jakiego kiedykolwiek doświadczyłem w całym moim życiu, a zarazem najszczęśliwszym, o jakim marzyłem.

Maria Russell (Inez De Leon)

Studia Amazona

Maria Russell (Inez De Leon)

Która scena najbardziej sprawiła, że ​​złamałeś charakter?

Dzięki Bogu, moja postać była lekka i puszysta, a nie szalona, ​​hardkorowa chola, która wyłupiłaby ci oczy, bo wtedy naprawdę byłbyś w stanie zobaczyć różnice. Mój był lżejszy, więc czasami mogłem nim pobawić się. Ale mój Boże, każdego cholernego dnia [łamaliśmy charakter]. . . . Musiałem się uszczypnąć. Miałbym siniaki po prawej stronie nogi. Ale były też inne momenty, kiedy musiałem zawrócić.

Jaka jest improwizowana kwestia lub moment, z którego stworzenia dla swojej postaci jesteś najbardziej dumny?

Najbardziej zapadło mi w pamięć to, że szczerze mówiąc, nawet nie pamiętam, żeby to mówiłem. Klimatyzacja całkowicie się zepsuła i było tak gorąco. To był koniec dnia, a oni pytali nas, co sądzimy o Jacqui [powódce]. Więc cała ta część, w której mówię: „To suka, ale jest piękna”. Nienawidzę jej, ale ją kocham” – nawet nie pamiętam, że to mówiłem, ale stało się to wirusowe.

„Bycie nazywanym moją postacią przez przypadkowych nieznajomych w Pickleball jest surrealistyczne”.

Jak zmieniło się Twoje życie od czasu premiery serialu?
To surrealistyczne, gdy przypadkowi nieznajomi zwracają się do mojej postaci po imieniu. Wcześniej mówiono: „Czekaj, wyglądasz znajomo”. To jest jak bezpośrednie pytanie: „Czy jesteś Inez?” To naprawdę dziwaczne, surrealistyczne, ekscytujące i podniecające.

Ulubiony moment z kręcenia filmów?

Do cholery, mam ich tak wiele, a ty każesz mi wybrać tylko jedno. . . . Na początku było bardzo strasznie, bo nikogo nie znałam. Zwykle pracuje się z tymi samymi ludźmi, którzy pracowali w tej branży, ale ja tak nie było. Spotkanie z Cassandrą [Blair] było jak magnes. To było prawie tak, jakbyśmy mieli sojusznika, bo ja mówiłem: „O mój Boże, tak się boję”, a ona odpowiadała: „O mój Boże, ja też”. . . . Więc mieć to na początku, podczas gdy moglibyśmy grać w ping-ponga tam i z powrotem w stylu: „O mój Boże, czułeś to?” był uczciwy wobec Boga, jako osoba i jako aktor. . . . takie ogromne poczucie komfortu, bo nie wiedzieliśmy, co do cholery robimy.

Ishmel Sahid (Lonnie Coleman)

Studia Amazona

Ishmel Sahid (Lonnie Coleman)

Czy jakiś moment sprawił, że złamałeś charakter?

Niektóre z zeznań przedstawionych przez prawników powoda i pozwanego naprawdę mnie złamały, ponieważ nigdy nie widzieliśmy tej części. Nie byliśmy wtajemniczeni w to, jak aktorzy przychodzą i składają zeznania, więc oglądałem to równie intensywnie i w szoku, jak wszyscy inni, i pomyślałem: „O mój Boże, to jest szaleństwo”. Najważniejszą rzeczą, która mnie złamała, było to, że czasami nazywaliśmy siebie prawdziwymi imionami, ponieważ wszyscy byliśmy tak blisko siebie i w pewnym sensie zlewaliśmy się ze sobą. Łapałam się na tym, że nazywam kogoś prawdziwym imieniem, a potem musiałam od razu wymyślić coś, żeby udawać, że mówię o czymś innym.

Czy jest jakiś improwizowany tekst lub moment, z którego stworzenia dla swojej postaci jesteś najbardziej dumny?

Wszystko było w dużej mierze improwizacją, ale oczywiście mieliśmy wytyczne dotyczące tego, co musimy zrobić. Jest scena, w której James [Marsden] siedzi obok mnie [po tym, jak został wybrany na zastępcę ławy przysięgłych], a ja odwracam się do niego i mówię: „Ooof”. Chciał się ze mnie naśmiewać, a ja mu to od razu odwzajemniłam.

Czy Twoje życie zmieniło się od czasu premiery serialu?

Moje życie wyglądało mniej więcej tak samo. Nikt nie przychodzi do mnie i nie mówi, że mnie widział, ale dostaję mnóstwo SMS-ów od rodziny i znajomych, którzy mówią, że obejrzeli program i bardzo mu się podobał. To szaleństwo, ponieważ angażujesz się w to, a jest to mały projekt i nie masz pojęcia, jak to będzie, kiedy wyleci w eter. Zwłaszcza w tego typu serialach, w których gramy różne postacie, wszyscy żartujemy i kogoś w to angażujemy, jest mnóstwo rzeczy, które mogą pójść nie tak. Dzięki Bogu, że nam się to udało, ale to po prostu szok, że ludziom się to podobało, bo nie masz pojęcia, jak ludzie to przyjmą.

„To po prostu szokujące, że ludziom się to podobało, ponieważ nie masz pojęcia, jak ludzie to przyjmą”.

Jaki był twój ulubiony moment od kręcenia serialu?

Kiedy przeprowadzaliśmy rozmowę sam na sam z producentem, część z gadającymi głowami, zadawali nam pytania. To był intensywny proces i czasami byliśmy tym wszystkim bardzo zmęczeni, ponieważ kręciliśmy zdjęcia latem i było tak gorąco, że odpowiadaliśmy na pytania, aby zajść za skórę producentów i trochę się z nimi pobawić. Kiedy to robiliśmy, musieliśmy zachować swoją rolę, więc zabawnie było z nimi żartować i dawać im szalone odpowiedzi, a oni musieli to rozegrać. Patrząc na twarz Ronalda, on myśli: „Co się do cholery dzieje?”. Niektóre z tych pytań i odpowiedzi pojawiły się również w programie.

Scena, w której jesteśmy w magazynie i muszę zabrać [Ronalda] na górę do części z manekinem, nie chciał iść, bo utknął w zasadach. Miałem coś w uchu, gdy producenci mówili mi: „Musisz go tam zabrać”. Po prostu traciłem siły, zastanawiając się, jak go tam zaciągnąć? To z pewnością było wyzwanie. Było fajnie, ale szczerze mówiąc, nie sądziłem, że to zadziała, ponieważ on nie próbował tam iść.