
Jak dobrze można kogoś naprawdę poznać? Netflix „Pieces of Her” opowiada historię matki o imieniu Laura Oliver (Toni Collette), której mroczne sekrety wychodzą na jaw po serii dziwacznych brutalnych przestępstw, które zmuszają jej córkę, Andy (Bella Heathcote), do ukrywania się. Desperacko szukając odpowiedzi, Andy zagłębia się w poprzednie życie Laury, odkrywając kłamstwa na temat jej ojca – i niej samej – które grożą ujawnieniem wszystkiego, co kiedykolwiek uważała za prawdę.
Trzymająca w napięciu adaptacja thrillera Karin Slaughter pod tym samym tytułem „ Jej kawałki ' podważa pogląd, że wersja danej osoby, którą znasz, jest jedyną istniejącą. Dzięki napiętym relacjom matka-córka Laury i Andy'ego poznajemy ekstremalny smak tego, co może czaić się po drugiej stronie, jeśli odważymy się kopać wystarczająco głęboko - i po drodze dowiemy się o nierozwiązanym morderstwie sprzed kilkudziesięciu lat.
Jeśli Twoje nudne programy telewizyjne są zazwyczaj pełne zdrady, bólu serca i niepokojących retrospekcji, czytaj dalej, aby dowiedzieć się, co Collette i Heathcote powiedzieli 247CM na temat programu przed jego premierą 4 marca. (Wskazówka: żarty zza kulis były przezabawne, a w każdym odcinku jest ukryty jajko wielkanocne, na które warto uważać.)

247CM: Co przyciągnęło Cię do poszczególnych ról?
Bella Heathcote: Historia wydała mi się niesamowicie wciągająca. Podobały mi się zarówno historie Laury, jak i Andy’ego oraz ich główne dążenie – Laura miała chronić córkę, a Andy’ego odkrywanie prawdy – a także napięcie, które powstaje w wyniku zderzenia tych dwóch motywacji.
Toni Collette: Kocham tę historię jako całość, nie tylko moją rolę. Bardzo podoba mi się to, że moja bohaterka próbuje przełamać tę odziedziczoną pokoleniową traumę, kontrolując życie swojej córki. Ale tak naprawdę namawia córkę na więcej. Dlatego zawsze uważam, że te rzeczy są naprawdę interesujące. I myślę, że postać Andy'ego jest zmuszona znaleźć się w sytuacji, w której musi wkroczyć na wyższy poziom i być naprawdę odważna. Właściwie to ona może potencjalnie przerwać cykl tych wszystkich tajemnic i okropnych zachowań.
PS: Czy czytałeś książkę Karin Slaughter, która zainspirowała serial?
BH: zrobiłem. Oboje powiedziano nam, żebyśmy tego nie robili, a ja sprzeciwiłem się temu rozkazowi – tylko dlatego, że serial, dość wcześnie, znacznie odbiega od tego, do czego prowadzi książka. Przeczytałem więc go, gdy byłem jeszcze w trakcie przesłuchania, ponieważ desperacko chciałem dowiedzieć się, co się stało, a miałem dostęp tylko do jednego scenariusza, ale nigdy więcej o nim nie wspomniałem.
Najlepszy współtwórca: Rzadko zaglądam do materiałów źródłowych, bo ostatecznie jestem zależny od scenariusza i na nim muszę polegać.
PS: Jaki był twój ulubiony moment na planie?
BH: Żarty Jakuba Scypiona. Jacob jest cudowny i naprawdę mu współczuję, ponieważ miałby jeden dzień pracy i 30 dni wolnego. Był tam przez cały czas trwania programu, ale prawdopodobnie strzelił najwięcej sporadycznie przez cały ten okres. . . . Ale swoje nogi i usta nazywał „szczeniakami”, więc nazywaliśmy je szczeniętami. I pewnego dnia – on mnie znienawidzi – zamieniliśmy jego balsam do ust na peeling do ust i po prostu patrzyliśmy, jak nakłada ten produkt na usta. Obserwowanie, jak zmienia się jego wyraz twarzy i próba zrozumienia, co jest nie tak – to był prawdopodobnie mój ulubiony moment.

PS: Która scena była najtrudniejsza do sfilmowania?
BH: Pierwsza scena, którą nakręciłem z Toni, miała miejsce, gdy się ponownie spotkaliśmy [w pierwszym odcinku] – jeśli wolisz, druga scena z kolacją. To było dużo, bo bardzo się denerwowałem, pracując z Toni po raz pierwszy. Toni mówiła o tym trochę w wywiadach, o tym, jak wyczerpujące jest to, gdy próbujesz powstrzymać coś, co nieświadomie chcesz poczuć. . . Stawka jest zawsze wysoka i jak znaleźć w tym niuans?
PS: Czy kręcenie tak wielu intensywnych scen odbiło się na tobie?
BH: To jedyny raz, kiedy mam rok na przygotowanie się do roli, ponieważ mieliśmy zamiar [filmować] i przejście między castingiem a zdjęciami było naprawdę szybkie. To było w stylu: „Odśwież dialekt, rozłóż pismo i chodźmy”. Potem mieliśmy roczną przerwę z powodu Covid-19 i jeśli już, to czuję, że starałem się nie przesadzić. Brałem udział w zajęciach z rysunku przez około sześć miesięcy. . . ponieważ pomyślałem: „Jeśli będę dalej patrzył na te scenariusze, dojdę do szaleństwa i stracę wszelką spontaniczność”.
Najlepszy współtwórca: Tak, tak. Kiedy pracuję nad rzeczami, o których wiem, że będą intensywne, po prostu udaję, że to się nie dzieje i pozwalam, aby chwile mnie skradały. Jedynym prawdziwym przygotowaniem, jakie zrobiłem, było nauczenie się gry utworu [Johanna Sebastiana] Bacha [w ostatnim odcinku], co było bardzo intensywne. Miałem dwa tygodnie na nauczenie się tego na pamięć, a nie gram na pianinie. To było przerażające. Myślałem, że wszystko pójdzie gładko, ale każda scena była większa i bardziej intensywna, niż myślałem.

PS: Czy są jakieś pisanki, na które fani pisanek powinni zwrócić uwagę?
BH: W serialu występuje Karin Slaughter. Jest taki moment, że spotykam się z nią.
PS: Jak to było ukazać na ekranie relację matka-córka?
BH: Bardzo mi się to podobało. Moja mama zmarła, gdy byłem mały. Zmarła bardzo często w czasie, gdy wciąż znajdowała się na piedestale, zanim nadeszło „zdrowe rozłączenie” [między matką a córką], więc samo doświadczenie tej [relacji] w scenach retrospekcji między nami, a nawet samo doświadczenie łyżki do masła orzechowego w zmywarce i obracania jej – te chwile wydały mi się dziwnie wyjątkowe. To naprawdę pogłębiło moją więź z tatą i sprawiło, że mam jeszcze więcej empatii i współczucia dla tego, przez co przeszedł jako samotny rodzic, próbując chronić swoje dziecko w niemożliwych okolicznościach.
Najlepszy współtwórca: To naprawdę skomplikowany związek. Nie jest to zwykła sytuacja w stylu „upieczmy razem ciasteczka”, więc całkiem przyjemnie było mieć do zabawy coś tak skomplikowanego i ciągle zmieniającego się. . . . Duża część [ich związku] to nieporozumienia i odrobina urazy, rozczarowania, rozczarowania, mnóstwo negatywów. Płyną w nieznanym. Jest trochę błotniście i dopóki nie będzie wyraźniej, nie będą mieli prawdziwego połączenia. Zatem obserwowanie tej zmiany i zabawa tymi wszystkimi momentami była prawdziwą radością.