
Jessy Calor
Jessy Calor
It takes a lot to make me blush. I have medium, caramel-colored skin, and the only time any redness comes through is if I've done an intense workout or am through-the-roof embarrassed. When I heard someone sitting behind me in ninth grade math class whisper, 'her hair is so gross and fried,' I knew I was about to turn beet red. My stomach started to turn; my mind started to race. I knew my response wasn't because the comment was straight-up offensive, or that someone was going out of their way to speak badly of me. It was because I was extremely, perhaps irrationally, self-conscious about my hair's texture.

Jessy Calor
Jestem Filipińczykiem i mam długie, grube, średnio grube fale i nienawidziłem tego od lat. Jako nastolatka poprosiłam rodziców, aby budzili mnie godzinę wcześniej niż moja starsza siostra do szkoły, abym mogła raz po raz przeczesywać prostownicą każdy pasmo włosów. I wymagany aby mieć pewność, że moje naturalne fale nie zaczną pojawiać się w miarę upływu dnia – co często się zdarzało, w niekontrolowany sposób – bo wiedziałam, jak brzydko bym się czuła, gdyby tak się stało. Byłem sfrustrowany, że niektórzy z moich znajomych nie musieli pracować tak ciężko jak ja, aby uzyskać gładką konsystencję, jaką chciałem, ale przynajmniej wiedziałem, że mogę to udawać za pomocą prostownicy i butelki Biosilk Hair Serum (28 USD).
Kobiety w mojej rodzinie miały włosy takie jak moje i uważnie obserwowałam, jak o nie dbają: kupują produkty reklamowane w filipińskiej telewizji lub na lokalnym targu, poświęcają półtorej godziny w ciągu dnia na stylizację włosów za pomocą ciepła i płacą za usługi chemicznego prostowania co cztery miesiące. Moja mama nigdy nie pozwoliła mi dotknąć chemikaliów, pomimo tego, co zrobiła swoim włosom. Zawsze mi przypominała, kiedy narzekałam na przyjaciół: „Nie jesteś taki jak oni i to jest w porządku”.

Jessy Calor
Teraz widzę, jak duży wpływ na kobiety w mojej rodzinie miało utrwalone w kulturze filipińskiej przekonanie, że piękne są tylko długie, lśniące i gładkie włosy. Ja, jako osoba wychowana zarówno na Filipinach, jak i w Ameryce, byłam świadoma swojego miejsca w spektrum ideałów piękna. Wyglądało na to, że nie zaznaczyłam żadnego pola tego, co społeczeństwo uważa za „piękne” i jeśli mam być ze sobą szczera, ostatecznie znienawidziłam pewne aspekty tego, co uczyniło mnie tym, kim jestem.
Obecnie mam silniejsze poczucie tego, co uważam za ładne. Pomógł w tym czas. Na studiach otaczałam się ludźmi, którzy dobrze czuli się we własnej skórze, i ta energia w końcu mnie przeniosła. A kiedy dostałem pracę w branży kosmetycznej, zacząłem oglądać historie o kobietach akceptujących swoją fakturę. Prawdę mówiąc, czasami nadal odczuwam potrzebę wyprostowania włosów, gdy chcę „wyglądać przyzwoicie” (cokolwiek to znaczy), ale inspirują mnie ludzie, którzy coraz częściej mówią o kochaniu swoich naturalnych włosów. Naprawdę zachęciło mnie to do dowiedzenia się więcej o sobie i świętowania tego, co robię.
Zawsze mówię mojej najlepszej przyjaciółce, jak duży wpływ wywarły na mnie podróże fryzjerskie innych ludzi, a kiedy wspomniałem, że rozważam napisanie tego posta, odpowiedziała: „Wygląda na to, że zaczynasz przygodę na własną rękę”. Nie mogłem się bardziej zgodzić.