Premierowy odcinek ósmego sezonu serialu Chodzące trupy był poświęcony dwóm ważnym osobom, które niestety zmarły w tym roku: upadłemu kaskaderowi Johnowi Berneckerowi i George’owi A. Romero, człowiekowi, który jako pierwszy ożywił gatunek zombie swoim przełomowym filmem z 1968 roku Noc żywych trupów .
Jak powiedział showrunner Scott M. Gimple Tygodnik Rozrywki , nieżyjący już wspaniały scenarzysta i reżyser został uhonorowany w otwierającym sezon sezonie ze względu na jego status niekwestionowanej ikony gatunku. „Program ma wobec niego wielki dług i kultura popularna ma wobec niego wielki dług” – wyjaśnił Gimple.
Ale choć ta odrobina uznania mogła być przemyślana, stosowna i na czasie, Romero nie był specjalnie fanem Chodzące trupy . Oto dlaczego legenda horroru poczuła się urażona nieumarłymi w serialu na mały ekran.
1. Bardzo nie podobał mu się ten format.
Gdy Chodzące trupy Romero ujawnił, że był jeszcze w powijakach zaoferowano mu szansę aby stanąć za obiektywem przynajmniej w jednym z wcześniejszych odcinków, ale odmówił z powodu swojej niechęci do charakterystycznego stylu serialu. „Poprosili mnie o zrobienie kilku odcinków Chodzące trupy ale nie chciałem być tego częścią” – powiedział Big Issue w 2013 roku. „W zasadzie to po prostu opera mydlana, w której od czasu do czasu pojawia się zombie. Zawsze wykorzystywałem zombie jako postać w satyrze lub krytyce politycznej i uważam, że tego brakuje w tym, co dzieje się teraz.
Dodatkowo, Romero zdecydował się nie brać udziału w serialu ponieważ podczas gdy został zaproszony, aby pożyczyć swoje reżyserskie oko Chodzące trupy na początku „scenariusze były [już] napisane”, a on po prostu nie tak wolał działać.
Zażartował to żałował, że do niego nie zadzwonili kiedy po raz pierwszy przygotowywali serial, zamiast próbować sprowadzić go po przygotowaniu scenariuszy. „Powiedziałam, że nie, bo to nie moja sprawa i właściwie myślałam, że to trochę za blisko, żeby zapewnić sobie komfort. Chociaż pracuje nad tym kilku moich kumpli – Greg Nicotero i chłopcy z Sundance.
Innymi słowy, gdyby konsultowali się z nim od początku, jego opinia na temat programu mogłaby być zupełnie inna, ale niestety.
2. Nie podobały mu się wczesne zmiany w producentach wykonawczych.
Nie chodzi tylko o jego niechęć Chodzące trupy podejście do żywych trupów, które dało Romero skrzynkę kwaśnych winogron. Powiedział Telegraf To uważał również, że utrata pozycji showrunnera przez twórcę Franka Darabonta jest niesprawiedliwa tak na początku serialu, mówiąc: „Myślę, że Frank [Darabont] wykonał świetną robotę. Nie wiem, co do cholery się tam wydarzyło, bez wątpienia było to coś politycznego, kiedy zamknęli go w puszce po pierwszym sezonie.
Rzeczywiście, sam Darabont skierował swoje spory dotyczące tej samej decyzji do sądu w sprawie toczący się proces przeciwko AMC.
Tak więc, chociaż Romero mógł chcieć dać serialowi szansę, jako członek widowni, dzięki zaangażowaniu Darabonta, potyczka showrunnerów, która miała miejsce wkrótce po debiucie, naprawdę zniechęciła go również do serialu.

3. Nie uważał, że brutalność powinna być centralnym punktem historii o zombie.
Romero rzeczywiście twierdził, że podobał mu się serial komiksowy Roberta Kirkmana Chodzące trupy ma swoją siedzibę, wypowiedział się przeciwko serialowi – i innym współczesnym filmom o zombie – ze względu na stosowanie nadmiernej brutalności i całą pracę, jaką muszą włożyć działy charakteryzacji, rekwizytów i efektów wizualnych, aby rozegrać te wszystkie makabryczne sceny śmierci.
Jak powiedział io9, „ Moje zombie to po prostu katastrofa . Są katastrofą naturalną. Bóg zmienił zasady i jakoś to się dzieje. Moje historie opowiadają o ludziach, którzy głupio sobie z tym radzą i właśnie do tego ich wykorzystuję. Używam ich, żeby naśmiewać się z tego, co dzieje się podczas różnych wydarzeń społecznych. I tyle. Nie używam ich tylko do tworzenia gore. Mimo że używam gore, nie o tym są moje filmy, są o wiele bardziej polityczne. To wszystko. Ta cała rewolucja zombie jest niewiarygodna.
4. Program kosztował go możliwości projektowe.
Choć praca Romero jako ojca zombie uczyniła go mistrzem horrorów, nawet on miał trudności z nadążaniem za czasami, w których kształtowała się jego kinowa mikstura. Chwila Noc żywych trupów zombie były powolne i można było w nich głównie rozpoznać dawnych ludzi, co doprowadziło ocalałych uciekających przed stworzeniami do popełnienia własnych strasznych czynów, współczesne filmy o zombie, takie jak te w Chodzące trupy są znacznie bardziej gwałtowne, a konsekwencje ich plagi są znacznie głębsze.
Jak Romero powiedział IndieWire: starał się sfinansować dalsze filmy skupiające się na zombie w późniejszym życiu w wyniku Chodzące trupy i podobnie pełne akcji filmy, np Wojna światowa Z . „Nie mogę wypuścić skromnego filmu o zombie, który ma mieć charakter społeczno-polityczny. Kiedyś potrafiłem je przedstawiać na podstawie akcji zombie i mogłem ukryć w nich przesłanie. Teraz nie możesz. W chwili, gdy wspomnisz słowo „zombie”, musi to brzmieć: „Hej, Brad Pitt zapłacił za to 400 milionów dolarów”.
Zdaniem Romero, po sukcesie z 2007 r Dziennik zmarłych , który zestawiał media społecznościowe z jego dawnymi potworami i brutalnością, miał już pomysł na kolejną kontynuację, po tym, co okazało się jego ostatnim filmem, „z 2009 roku” Przetrwanie umarłych , ale sukces Chodzące trupy stanął na przeszkodzie jego postępowi.
„Postanowiłem wrócić do pierwotnego założenia, zgodnie z którym ludzie nie rozumieją swojego punktu widzenia i nie potrafią zrozumieć swojego punktu widzenia” – wyjaśnił. „Powiedziałem, że zrobię ten film jako western, a następny jako film noir. Western też, nikomu się nie spodobał, a ten drugi odpadł. I wtedy nagle przybyło tutaj Chodzące trupy . Nie można więc było zrobić filmu o zombie, który miałby jakąkolwiek treść. To musiał być film o zombie, w którym zombie sieją spustoszenie. Nie o to mi chodzi.
Mimo to twórcy nadal go kochają.
Pomimo otwartej niechęci i pogardy Romero Chodzące trupy twórcy serialu darzą jego pracę wyłącznie miłością i uznaniem. Krótko po jego śmierci w lipcu obsada i ekipa na Comic-Conie w San Diego szczególnie wspomniały o trwałym dziedzictwie Romero i ciągłym wpływie na serial.
Kirkman powiedział o Noc żywych trupów „Wystarczy pojechać na tę przejażdżkę po raz pierwszy i zobaczyć, czym może być historia o zombie”. Fakt, że zaczyna się od tej krótkiej opowieści o bracie i siostrze udających się na cmentarz, a za nimi podążają różne rzeczy, a także o potworach, prowadzi aż do szalenie przejmującego zakończenia, które jest po prostu poruszające. Od razu zakochałem się w tym gatunku i od razu zakochałem się w tym człowieku jako twórcy filmowym. Oglądanie tych filmów za każdym razem natychmiast przenosi mnie w tamte czasy, więc nie mógłbym być bardziej zmartwiony tą stratą.
Producent wykonawczy Greg Nicotero, z którym Romero współpracował, dodał podczas panelu ds Bój się żywych trupów „Każdy tutaj ma dług wobec jednego człowieka, George’a Romero. Nikogo z nas nie byłoby tutaj, gdyby nie ten facet. W latach 60. naprawdę przekroczył granice, opowiadając historie z komentarzem społecznym. Wykorzystał apokalipsę zombie, aby opowiedzieć o tym, co dzieje się na świecie.
Chociaż zmienia się świat zombie sprawiło, że Romero poczuł się jakby nie miał już „konia w wyścigu”, jasne jest, że przez cały czas nadal prowadził.