
Źródło obrazu: Autor: C'est La Vie Photography
Darla Miles jest zdobywcą nagrody Emmy reporterem WABC-TV w Nowym Jorku.
Moja droga do płodności była długa i trudna. Dlatego to mówię, bo chcę, żeby młodsze kobiety poznały prawdę. Teraz mówię ludziom, oszczędzajcie dla swojej rodziny tak, jak oszczędzacie na 401K. Po wysłuchaniu mojej historii zrozumiesz dlaczego.
Kiedy poznałam mojego męża, oboje wiedzieliśmy, że chcemy mieć rodzinę. I myślę, że jak większość par, ciąża musiała zmieścić się w określonych ramach czasowych, w zależności od tego, co działo się z karierą, finansami, mieszkaniem. Ale zostaliśmy wprowadzeni w błąd – myśleliśmy, że to tak: dodać wodę, wymieszać i mieć dziecko, że jeśli chcesz to mieć, bum, możesz mieć dziecko. Było to bardzo błędne podejście.
Kiedy miałem 30 lat, zdiagnozowano u mnie reumatoidalne zapalenie stawów, więc wiedziałem, że to coś, co należy leczyć. Kiedy jednak dobiegałem trzydziestki, okazało się to większym wyzwaniem, niż myślałem.
Tymczasem, gdy miałam 20 i 30 lat, zamrożenie jajek nie wchodziło w grę. A kiedy był dostępny, kosztował około 30 000 dolarów. Zawsze było to nieosiągalne. Teraz mamy wszystkie te osiągnięcia. Ludzie kupują torebki, które są droższe niż cykl odzyskiwania. Tak więc każdy, kto chce mieć rodzinę, jest wprowadzony w błąd przez fakt, że będzie w stanie urodzić zdrowe dziecko w wyznaczonym terminie – spójrz, jeśli to zadziała, to świetnie. Ale w przeciwnym razie narażasz się na wieczne rozczarowanie, ponieważ gdy nie będziesz już mógł mieć dziecka, będzie to żal, którego nigdy, przenigdy nie będziesz w stanie naprawić.
Moje pierwsze poronienie miało miejsce jeszcze przed ślubem. To było, gdy na początku 2010 roku przeprowadziliśmy się do Nowego Jorku. Byliśmy już zaręczeni, a ja zmieniałam ubezpieczenie zdrowotne i przerwano mi branie leku na zapalenie stawów. Jednym z leków, które przyjmowałem, był metotreksat, lek stosowany w celu przerwania ciąży pozamacicznej.
Teraz jestem tutaj jako jego żona, straciłam trójkę jego dzieci i nie wiem, co jeszcze mogę zrobić.
Pamiętam to wyraźnie: brałem leki, ale moje ciało czuło się trochę inaczej. I zignorowałem to. Wzięłam leki i dosłownie tydzień później dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Mój narzeczony i ja byliśmy zaręczeni, więc pomyślałem, że jeśli mamy założyć rodzinę, zróbmy to. W ciągu kilku dni zaczęłam plamić i wiedziałam dlaczego; było to spowodowane lekami, które brałam. I tak to pierwsze poronienie było błędem operatora. Nie sądziłem, że następnym razem będzie to wyzwanie.
Następna ciąża nastąpiła już po ślubie — na początku 2012 roku. Po pierwszym poronieniu poszłam do swojego reumatologa, do specjalisty ds. leczenia niepłodności, a nawet do specjalistycznego ośrodka dla kobiet z chorobami reumatycznymi. A ponieważ jestem reporterem, myślałem, że jestem na to przygotowany. Miałem osiem milionów wizyt u lekarzy, aby upewnić się, że bezpośrednio leczę reumatoidalne zapalenie stawów. Nie brałam metotreksatu.
Ale zanim osiągnęłam 12 tydzień, miałam kolejne poronienie. A to poronienie było bardzo druzgocące, ponieważ dosłownie nadawałam na antenie w Fort Hamilton na Brooklynie. Poczułam, że coś się dzieje i nie miałam gdzie pójść do łazienki. To było demoralizujące, a zarazem druzgocące – w tej chwili czułem się samotny, ponieważ nadal utknąłem na scenie przez kilka godzin i pamiętam, jak chodziłem przecznice, przecznice, przecznice, żeby znaleźć toaletę dla pań.
Więc teraz mówimy: OK, idziemy do innego specjalisty ds. niepłodności, jesteśmy przygotowani. A potem zajście w ciążę trwało wieczność. Wcześniej nie było tego problemu, ale tym razem zajęło to trochę czasu.
W listopadzie 2013 roku ponownie zaszłam w ciążę. Zadomowiliśmy się, mieszkaliśmy w Nowym Jorku od kilku lat. Dosłownie właśnie zbudowaliśmy nowy dom, mieliśmy biały płot. Urodziłam się w Święto Dziękczynienia i mój mąż zapytał: „Co chcesz na urodziny?”. i powiedziałem: „Mam wszystko, czego chcę”. W markowym sklepie nie ma niczego, czego pragnęłabym bardziej niż posiadania męża, dziecka i domu. Nie ma nic cenniejszego, co mógłbyś mi dać niż posiadanie rodziny.
A potem w drugim tygodniu grudnia pojechaliśmy na kontrolę, kolejne USG i nie wykryto bicia serca. I czułem się, jakbym był w czarnej dziurze, jakby słowa odbijały się echem. Ponieważ w myślach życzysz sobie, aby to był błąd operatora i bicie serca.
Tym razem było to dla mnie tak druzgocące, ponieważ jako żona czułam się winna. Widziałam twarz mojego męża, mimo że starał się być dla mnie silny. Teraz jestem tutaj jako jego żona, straciłam trójkę jego dzieci i nie wiem, co jeszcze mogę zrobić. Do jakiego innego lekarza mogę się udać? Znałam mojego męża: miał złamane serce, ale starał się być silny. Musiał się smucić, a ja pozwoliłam mu się smucić.
Tydzień później miał katastrofalny udar.
Mówienie o tym teraz to naprawdę pierwsze monumentalne poczucie uzdrowienia, jakie doświadczyłem od prawie dziewięciu lat.
Tego wieczoru byliśmy w domu, a on kochał mnie tak, jak zawsze. Leżę w łóżku i odpoczywam po D
To było tak, jakby ktoś zapalił mi w uchu petardę, bo moje instynkty były tak wyostrzone. I wiedziałem, że coś się dzieje. Powiedziałem: „Zadzwonię pod numer 911”, ale on odpowiedział: „Wszystko w porządku”, ponieważ był superbohaterem. Powiedziałem: „Wstań i spróbuj chodzić”, po czym chwyciłem go za ramię i próbowałem pomóc mu wstać. Gdy tylko postawił jedną stopę na ziemi, po prostu upadł. Przez tydzień leżał na OIOM-ie. Poszedł na rehabilitację, ale miał zatorowość płucną, serce zatrzymało się i zmarł. Zmarł 7 stycznia 2014 r.
W tym momencie przypomina to mecz piłki nożnej – mój tata był trenerem piłki nożnej: przegrywałem w pierwszej kwarcie i powiedziałem: „W porządku, mam przed sobą drugą kwartę”. W drugiej kwarcie nie miałem straty, to OK, mamy jeszcze przerwę. Teraz dochodzimy do trzeciej kwarty, jestem na tablicy wyników, ale jestem trochę do tyłu. Teraz dochodzimy do czwartej kwarty, a mnie nie ma na szachownicy i mecz się kończy.
Naprawdę nie żałowałem tych wszystkich strat, ponieważ wciąż byłem w grze. Kiedy mecz się skończył, pomyślałem: „Czekaj, straciłem trójkę dzieci i straciłem męża”. Opłakiwałem cztery śmierci na raz. Mówienie o tym teraz to naprawdę pierwsze monumentalne poczucie uzdrowienia, jakie doświadczyłem od prawie dziewięciu lat.
Teraz mam 47 lat i świat zbliża się do mnie. We wrześniu przeżyłam załamanie, bo miesiączka spóźniała mi się o tydzień i wróciłam do otchłani żalu, jaką miałam po śmierci męża. Pomyślałem sobie: „Czekaj, mam 47 lat – czy jestem w okresie menopauzy?”. Czy nie zostały mi już jajka?
Twój plan na życie nie jest planem działania.
Mam jednak świetne plemię, więc pomyślałem: porozmawiaj z moją przyjaciółką, która zaszła w ciążę w wieku 50 lat, porozmawiaj z tą osobą. Wszyscy ci ludzie otoczyli mnie i powiedzieli: „Słuchaj, przeciwstawiłem się ryzyku, nie słuchaj lekarzy”.
Moja koleżanka miała cudowną, bezpieczną ciążę w wieku 50 lat. Poszła do Centrum niepłodności New Hope na Columbus Square — to medycyna chińska, uważa się je za bardzo nieszablonowe. Udaję się więc tam do głównego lekarza. Mówię mu wszystko, a on odpowiada: „OK, warto spróbować”.
Dokonaliśmy wielu pobrań. Mam jajka w banku. Mam konto oszczędnościowe. Nadal nie wiem, co mam zamiar zrobić, jeśli chodzi o kolejne kroki, ale mam swój 401K.
Zatem moja rada dla młodych kobiet jest następująca: oszczędzaj dla swojej rodziny tak, jak oszczędzasz na 401 tys. To musi być ta sama rozmowa; nie możesz czuć się nieswojo, rozmawiając o tym. To ta sama rozmowa na temat: ile zarabiasz? No dobrze, ile jajek masz w rezerwie? Musisz oszczędzać dla swoich dzieci tak, jak oszczędzasz na 401K.
Dla mnie nie jest zawsze pierwszą odpowiedzią, nie jest to ostateczna odpowiedź. Twój plan na życie nie jest planem działania. Bez wątpienia wydarzy się coś, co odwróci to, co sobie wyobrażasz. Obejmij to. Przyjmij to, bo jesteś dzięki temu silniejszy i lepszy.
Myślę, że czasami młode kobiety myślą: o mój Boże, muszę trzymać się planu, muszę osiągnąć to wszystko przed trzydziestką – ale skąd tak naprawdę bierze się ta presja? Rzecz w tym, że zawsze ktoś radzi sobie lepiej i zawsze ktoś radzi sobie gorzej. To sposób, w jaki jesteś właścicielem swojej sytuacji, sposób, w jaki się zachowujesz. Miej to na własność, nie pozwól nikomu mówić Ci, jak masz się czuć, nie pozwól nikomu mówić Ci, jak masz myśleć. Jeśli chcesz zacząć zamrażać jaja w wieku 17 lat, zamroź je w wieku 17 lat. Jeśli chcesz zajść w ciążę w wieku 57 lat, zajdź w ciążę w wieku 57 lat. Jeśli cię to uszczęśliwia, kogo to obchodzi?
— Jak powiedziano Lenie Felton