Ali Raisman jest emerytowaną gimnastyczką, która zdobyła trzy złote medale olimpijskie. W numerze PS Radical Honesty omawia presję, by wyjść za mąż i mieć dzieci w pewnym wieku – oraz dlaczego w wieku 30 lat godzi się na bycie singielką. Więcej radykalnie szczerych historii znajdziesz tutaj.
Kiedy byłam młodsza, myślałam, że w wieku 30 lat będę mężatką i będę mieć dzieci. Cóż, właśnie skończyłem 30 lat i jestem singlem. To nie jest miejsce, w którym powinnam być w tym wieku, prawda? Straciłem już rachubę, ile razy ludzie mi mówili:
Jesteś zbyt wybredny.
Jesteś trudny.
Twoje standardy są zbyt wysokie.
Daj mu kolejną szansę.
Prawdopodobnie go zastraszasz. Może powinieneś się zmniejszyć.
Twój zegar biologiczny tyka, nie chcesz mieć dzieci?
Powinieneś częściej się tam wystawiać.
Jak to się dzieje, że nadal jesteś singlem?
Brzmi znajomo? Z mojego doświadczenia wynika, że rozmowy o randkowaniu nie skupiają się wystarczająco na tym, jak wyjątkowy może to być okres w życiu, na tej podróży polegającej na odkrywaniu siebie i podążaniu własną ścieżką. Rzadko kiedy jestem pytany:
Jak się masz? Ty ?
Jak się czujesz ze swoim partnerem?
Czy lubisz osobę, którą jesteś, kiedy z nią jesteś?
Jesteś singlem? To świetnie! Bardzo ważne jest, aby poświęcić czas na odkrycie, kim jesteś!
Każdy z nas jest wyjątkową jednostką, więc nasze ścieżki powinny być inne, prawda? Czasami jednak wydaje się, że społeczeństwo odgrywa zbyt dużą rolę – nie tylko w naszych rozmowach, ale także w naszej świadomości. Kiedy myślę o tym, jak i dlaczego te myśli przychodzą mi do głowy, biorę pod uwagę wiele czynników, które ukształtowały moje wychowanie, takich jak moja szkoła, moja społeczność, książki, które czytałem jako dziecko, czy filmy, które oglądałem. Patrząc teraz wstecz, rozumiem, dlaczego moglibyśmy myśleć, że znalezienie partnera życiowego jest drogą do spełnienia i że ten „właściwy” może nas ocalić.
Wpływ na nas mają także doświadczenia, które są bardziej osobiste dla każdego z nas. Gimnastyka ma na mnie wpływ do dziś. Ponieważ jest to sport subiektywny, sukces zależy od akceptacji trenerów i sędziów, dlatego przez całą moją karierę szukałem uznania u innych. Po zakończeniu rutyny natychmiast zwracałem się do trenera o zgodę, zanim zastanowiłem się, jakie to uczucie. Nawet jeśli myślałem, że to mój najlepszy program, liczyło się tylko to, czy sędziowie, komisja selekcyjna i trenerzy byli zadowoleni. Moja opinia nie miała znaczenia. Ponieważ gimnastyka zajmowała tak dużą część mojego życia, wciąż przyzwyczajam się do świadomości, że sukces w innych aspektach życia nie zawsze zależy od aprobaty innych. Ta ewolucja mojego poczucia siebie ma oczywiście wpływ na randkowanie. Często, jeśli coś nie wyszło, odruchowo zastanawiałem się, co zrobiłem źle.
Mimo że osiem lat temu przestałam startować w gimnastyce, czuję, że wciąż uczę się, kim jestem, poza byciem sportowcem i występowaniem w oczach opinii publicznej. Często zastanawiam się, czy gdyby wszystko o mnie w internecie miało zostać usunięte, kim bym był? Bardzo się rozwinąłem od czasu, gdy zakończyłem karierę sportową, i szczerze mówiąc, czuję się inną osobą, ale wciąż pozostaje mi wiele do nauczenia się. Z biegiem czasu coraz łatwiej jest dostrzec, że zarówno negatywne, jak i pozytywne doświadczenia są ważnymi częściami procesu i że splatają się ze sobą, tworząc strukturę mojego życia. Kształtują to, kim jestem dzisiaj, jak idę przez świat, jak się pojawiam i ostatecznie, kim się stanę.
Często słyszę, jak moi przyjaciele mówią, że żałują, że spędzili tyle czasu na martwieniu się, że kogoś nie znajdą. Kiedy jesteś w centrum wydarzeń, trudno docenić, że w randkowaniu częściej chodzi bardziej o zgodność niż o cokolwiek, co robisz lub czego nie robisz. Czasami możesz umówić się z kimś, kogo uważasz za świetnego, ale z powodów, których nawet nie potrafisz wyrazić, po prostu nie czujesz połączenia. Być może prawdziwa kompatybilność jest po prostu bardziej nieuchwytna, niż nam się wydaje, co czyni ją bardziej wyjątkową i wyjątkową. Ale z każdego doświadczenia i każdej osoby, którą spotykamy, możemy nauczyć się czegoś nowego. Któregoś razu facet skomentował, że często zastanawiam się nad sobą i zapytał, czy zdaję sobie sprawę, jak często to robię. nie byłem. Otworzyło mi oczy, że muszę bardziej sobie zaufać.
Jeśli jesteś podobny do mnie, czasami odczuwasz presję, gdy Twoje doświadczenia w związkach różnią się od doświadczeń Twoich przyjaciół lub norm społecznych. W takich chwilach pomaga mi pamięć o tym, że każdy z nas podąża własną ścieżką i że stajemy się tym, kim jesteśmy na swój sposób i w swoim czasie. To wspaniale, jeśli znajdziesz swoją bratnią duszę w wieku 30 lat, ale dlaczego bycie singlem i wciąż nie wiedząc, kim jesteś, nie powinno być równie świętowane i pełne nadziei? Myślę, że najważniejszą relacją, jaką będziemy mieć w życiu, jest relacja z nami samymi i powinniśmy zapewnić jej czas i przestrzeń, aby mogła się ona rozwijać i rozkwitać. Wciąż jestem na ścieżce samopoznania i dzięki temu nauczyłam się, że mogę chcieć znaleźć partnera życiowego, a jednocześnie nadal kochać doświadczenie bycia singlem. Niezależnie od tego, gdzie wyląduję, bycie singlem będzie częścią tego procesu, więc dlaczego by tego nie wykorzystać?
Wróćmy do kwestii radykalnie uczciwej.