Biuletyn

Utwór Bad Bunny „Powinienem był rzucić więcej zdjęć” opowiada historię Portoryko

Алекс Рейн 24 Февраля, 2026
247continiousmusic

Eryka Rojas

Eryka Rojas

Utwór otwierający szósty album studyjny Bad Bunny, „Debí Tirar Más Fotos”, który ukazał się 5 stycznia, nie zaczyna się w sposób, w jaki wielu z nas przyzwyczaiło się spodziewać rozpoczęcia typowych piosenek reggaetón. Nie ma ciężkich syntezatorów podkreślających intro, nie ma odważnych. biały' melodię (jak Portorykańczycy nazywają kultową melodię zaczerpniętą z riddimu z Jamajki „Bam Bam”) i pozbawioną dudnienia dembow linię basu. Zamiast tego „Nuevayol” rozpoczyna się próbką klasycznego salsy „Un Verano En Nueva York” El Gran Combo, co jest pierwszym sygnałem, że czeka nas coś innego. Zanim album zawiera 17 utworów, zostajemy zabrani w podróż po bogatej muzycznej historii Portoryko. To najbardziej portorykański i emocjonalnie wrażliwy album Bad Bunny’ego w dotychczasowej historii, na którym wykorzystuje on muzyczny pejzaż dźwiękowy wyspy jako płótno do komentowania wielu kwestii społeczno-politycznych, kultywując jednocześnie muzyczne terroir przyszłości Portoryko.



„Debí Tirar Más Fotos”, co oznacza „Powinienem był zrobić więcej zdjęć”, pojawia się w kluczowym momencie dla Portorykańczyków, zarówno na wyspie, jak i w całej diasporze. Ponieważ ta sama administracja, która pomogła doprowadzić wyspę do korupcji i rozkładu, wkrótce obejmie urząd, nie ma gwarancji, że nie będzie to miało bezpośredniego wpływu na nasze tradycje i sposób życia. Taki jest upływ czasu i nie da się przecenić wpływu ponad 500 lat kolonizacji.

Wydaje się, że Bad Bunny, urodzony jako Benito Antonio Martínez, rozumie to lepiej niż większość. Album jest luźno oparty na idei piosenkarza wkraczającego samotnie w nowy rok, rozmyślającego o utraconej miłości, co może łatwo powiązać z utratą sprawczości, snu i obiecującej przyszłości, z którą zmaga się wielu Portorykańczyków. Nasze plaże są powoli się zatruwa . Nasze ziemie są sprzedawane kryptomiliarderom . A nasze światła nadal nie zostanę, kurwa, dalej .

Biorąc pod uwagę te okoliczności, nietrudno dostrzec, jak nostalgia za przeszłością może służyć jako ucieczka. Ale Martínez, choć jego postać może popijać pitorro i wspominać byłego, nie pogrąża się w nostalgii. Używa go, aby wypełnić lukę między przeszłością wyspy a jej przyszłością. Podczas gdy utwór otwierający zaczyna się samplem salsy, w którym przywoływane są legendy portorykańskie, takie jak salsero Willie Colón i właścicielka ostatniego portorykańskiego klubu towarzyskiego w Nowym Jorku, Maria Antonia Cay (znana jako Toñita), w drugiej piosence na albumie, „Baile Inolvidable”, Martínez harmonizuje w swojej typowej rytmice urbano przy dźwiękach rogów, klawiszy i typowych orkiestracja salsy zapewniona przez Libre de Musica San Juan. Następnie pojawiają się utwory zapożyczone z mniej komercyjnych gatunków, takich jak bomba y plena, música jíbara i bachata. Jednakże, chociaż krajobraz dźwiękowy „DTMF” wiele zawdzięcza przeszłości wyspy, głosy, które w nim występują, są przygotowane na kształtowanie muzycznej tradycji wyspy na nadchodzące lata.

Kolejna wielka artystka z Puerto Rico, RaiNao, pojawia się w utworze „Perfumito Nuevo” – seksownym, optymistycznym numerze reggaetón z pulsującymi, naprzemiennymi rytmami dembow, idealnymi na jednodniową wycieczkę po skąpanych w słońcu carreteras Portoryko. Już w następnym utworze „Weltito” pomaga wschodzący latynoski jazz, tropikalny kwartet fusion Słodki .

Martínez może i jest supergwiazdą pojawiającą się raz na pokolenie, ale zawsze rozumiał, że jest częścią większej tradycji muzycznej, obejmującej takie gwiazdy jak Hector Lavoe, Andres Jimenez, Olga Tanon, Big Pun, Tego Calderon i wiele innych. A z tym wiąże się pewna odpowiedzialność. Martínez wie, że każdy artysta, którego przedstawi, znajdzie się w centrum uwagi, dlatego wykorzystuje swoją platformę w odpowiedni sposób, aby zapewnić kontynuację tradycji długo po jego odejściu.

Niedawny ruch powrotu do korzeni przetoczył się przez undergroundową scenę PR, a nowi artyści eksperymentowali z bardziej tradycyjnymi brzmieniami, czego częścią są artyści występujący na albumie, w tym Chuwi, Rainao, Omar Courtz i Dei V. Nawet Rauw Alejandro zdecydował się przyjąć bardziej klasyczny styl i złożyć hołd diasporze na swoim ostatnim albumie z coverem „Tú Con El” Frankiego Ruiza. Nic więc dziwnego, że po „nadie sabe lo que vas a pasar mañana” – mistrzowskim kursie dotyczącym trapu, który był jego ostatnim albumem, najnowszy projekt Martíneza pozwolił mu pójść w bardziej eklektycznym kierunku i wykorzystać swoją platformę do popchnięcia brzmienia wyspy w tym kierunku.

Ale pod wieloma względami Bad Bunny też jest taki anty-supergwiazda . Podczas gdy bycie gwiazdą popu często oznacza zamianę bardziej kulturalnego brzmienia na coś, co przemawia do mas, Martínez postąpił odwrotnie. Im bardziej rosła jego sława, tym bardziej jego muzyczna trajektoria odbiegała od typowej sławy popu, prowadząc go na ścieżkę autora i aktywisty podobnego do artysty hiphopowego i rapera Kendricka Lamara. Podobnie, wraz ze wzrostem jego sławy, jego albumy stały się mniej dostępne i bardziej izolowane. „DTMF” nie jest albumem adresowanym do odbiorców zewnętrznych. Nie ma ona przyciągać turystów, o czym artysta porusza w utworze „Turista”, ostrzegawczym opowieścią o zakochaniu się w tym, co powierzchowne, ale braku chęci zaakceptowania niedoskonałości danej osoby lub, w tym przypadku miejsca, lub z nimi żyć.

Ale być może najbardziej wpływowym utworem na płycie jest „Lo Que Le Paso a Hawaii”. Bad Bunny bada w nim podobieństwa między Hawajami i Portoryko, w jaki sposób oba państwa stały się terytoriami USA w 1898 r. i jak przejście od kolonii do państwowości służyło amerykańskim interesom, jednocześnie podnosząc koszty życia i marginalizując rdzennych Hawajczyków. Jest to niesamowicie podobne do tego, co według Martíneza ma miejsce dzisiaj w Puerto Rico: napływ amerykańskich emigrantów, gentryfikacja ośrodków kulturalnych i dążenie rządu do państwowości. Nic dziwnego, że podczas niedawnej wizyty w San Juan artysta zalał się łzami. Album jest pełen takich słodko-gorzkich uczuć.

Jeśli „Un Verano Sin Ti” był listem miłosnym do kultury karaibskiej (zarówno hiszpańsko, jak i niehiszpańskojęzycznej), a „nadie sabe lo que va a pasar mañana” był hołdem dla ulicznego życia Portoryko, to „DTMF” jest celebracją tego, kim jesteśmy jako ludzie, świadectwem naszego hartu ducha i naszego wkładu w muzykę jako całość. Jasne, tradycyjne gatunki są tu dobrze reprezentowane, ale są też akcenty house i słowa mówionego, które nam o tym przypominają rolę, jaką odegraliśmy w podnoszeniu poziomu tej sztuki .

Martínez posługuje się tutaj nostalgią jako bronią, celując w tych, którzy chcieliby, żebyśmy zostali zepchnięci z naszych ziem i wymazani z historii, i robi to w najbardziej portorykański sposób: robiąc hałas. Przy okazji w pełni odnalazł się jako artysta i wizjoner. Ta wizja stawia jego wyspę i ludzi w centrum wszystkiego, co robi. Jak mówi w jednym z moich ulubionych utworów z albumu „EoO”: „Słuchasz muzyki portorykańskiej. Dorastaliśmy słuchając i śpiewając to. W projektach, w kapturach. Od lat 90., 2000. aż do zawsze.


Miguel Machado jest dziennikarzem specjalizującym się w stykaniu się tożsamości i kultury latynoskiej. Robi wszystko, od ekskluzywnych wywiadów z artystami muzyki latynoskiej po opinie na tematy istotne dla społeczności, osobiste eseje związane z jego Latinidad oraz artykuły i artykuły związane z Portoryko i kulturą portorykańską.