Muzyka

Chuwi jest głosem nowego pokolenia portorykańskiego

Алекс Рейн 24 Февраля, 2026
247continiousmusic

Daniel Alfaro/ilustracja fotograficzna: Keila Gonzalez

Daniel Alfaro/ilustracja fotograficzna: Keila Gonzalez

Basowym głosem i minimalistycznym, synkopowanym rytmem Wilfredo „Willy” Aldarondo śpiewa lamentując. „Miłość mojego życia wyjechała do Nowego Jorku / mama poszła za ciotką, pojechali na Florydę / pakowali moje walizki, teraz moja kolej / samolot wylądował i nikt nie klaskał.



To są początkowe wersy utworu „Tierra”, głównego singla z najnowszej EP-ki portorykańskiego zespołu Chuwi pod tym samym tytułem. Założone w 2020 roku w północno-zachodniej nadmorskiej miejscowości Isabela, Chuwi składa się z Willy'ego, jego siostry Lorén Aldarondo, jego brata Westera Aldarondo i przyjaciela Adriána Lópeza. Opisanie brzmienia zespołu jest wyzwaniem samym w sobie. Czy to latynoski jazz, indie rock, urbano, tropikalna fusion, czy może coś zupełnie innego? Odpowiedź na wszystkie te pytania brzmi „tak”.

W ciągu ostatnich dwóch lat popularność kwartetu wzrosła zarówno wśród słuchaczy, jak i przedstawicieli branży. Częścią tego powodu jest to, że najwyraźniej odegrali aż nazbyt powszechną rolę w muzyce Ameryki Łacińskiej: zespół, którego muzyka odzwierciedla nastroje aktywistów swojego pokolenia.

Piosenka „Tierra” w oczywisty sposób nawiązuje do jednego z najbardziej współczesnych niepokojów Portoryko. W 2019 roku uchwalił parlament portorykański Akt 60 , które skodyfikowało hojne ulgi podatkowe dla inwestorów zagranicznych, którzy przenoszą się na archipelag i osiedlają się na nim.

Wynik doprowadził do jak nazywają to krytycy ogólnokrajowy wysiłek gentryfikacyjny, który wyprowadził mieszkańców z ich własnych dzielnic. Zakupiono znaczną część nieruchomości i zamieniono je w powierzchnie do wynajmu krótkoterminowego, co z kolei spowodowało gwałtowny wzrost kosztów mieszkań; Tymczasem obiecane przez zwolenników ustawy korzyści nie przyniosły rezultatu. Pomiędzy tym katastrofalnym huraganem María w 2017 r., a podwójnym uderzeniem trzęsień ziemi i pandemią w 2020 r., spadek liczby ludności był szybki i poważny, powodując jeszcze bardziej opłakane skutki .

Teksty Chuwi przemawiają do Portorykańczyków, którzy są przerażeni tym, co dzieje się wokół nich. Portoryko może poszczycić się bogatą historią grup muzycznych noszących na wierzchu swoje przekonania polityczne. Grupy takie jak Fiel a La Vega, Cultura Profética i El Hijo de Borikén podążały między innymi za standardami wyznaczonymi przez argentyński rock narodowy i muzykę ludową Chicano. Nawet reggaetón stał się znany jako „waleczny pies” podczas protestów na wyspie w 2019 r., które zmusiły ówczesnego gubernatora Ricardo Rosselló do rezygnacji.

Ale Chuwi szczerze przyznaje, że wbrew pozorom nie identyfikuje się świadomie z zespołem aktywistycznym, nawet jeśli ich piosenki na ogół nawiązują do ducha czasu politycznych rozmów na wyspie. Zamiast tego zespół postrzega siebie bardziej jako artystów przelewających swoje emocje na kartkę papieru, niż głoszących określoną ideologię. „Piszemy o tym, co nas obciąża, i wykorzystujemy [muzykę] jako ujście” – mówi Willy. 'Tak zaczynaliśmy. Chcieliśmy po prostu wyrazić siebie o rzeczach, które sprawiają, że czujemy się niekomfortowo lub o rzeczach, które kochamy”.

Kolejny utwór na EPce, „Mundi” w odcieniu merengue, przenosi słuchacza w opaloną skórę prawdziwego Mundi. Ten afrykański słoń sawannowy spędził 35 lat samotnie w zoo dr Juana A. Rivero w Puerto Rico, niecałą godzinę drogi od Isabela w pobliskim Mayagüez. Kłopot słonia stał się wywołaj celebrację wśród lokalnych działaczy na rzecz praw zwierząt , a Mundi został ostatecznie przeniesiony w 2023 r. do rezerwatu dla słoni w Gruzji.

W przypadku Chuwi piosenka powstała ze względu na bliskość zoo, które wspominają jako dzieci, które odwiedzały podczas wycieczek terenowych. Jest także hołdem dla piosenki, którą często grała ich matka: „Laika” hiszpańskiego zespołu popowego Mecano z lat 80. opowiadająca o radzieckim psie kosmicznym wysłanym w 1957 roku na skazaną na niepowodzenie samotną misję w kosmos.

„Chcieliśmy, aby piosenka była oparta na faktach, więc faktycznie zbadaliśmy [historię Mundi], ale jednocześnie sprawiliśmy, że będzie chwytliwa, a jeśli ludzie zwrócą uwagę na tekst, również będą zdruzgotani emocjonalnie” – śmieje się Lorén, która jest także stałą wokalistką zespołu.

Jedną z ich najbardziej imponujących piosenek jest „Guerra” – palo Dominicano, które oddaje szalone rytmy afro-karaibskie, tworząc wrażenia słuchowe i zmysłowe naśladujące otaczający chaos ich imiennika („guerra” oznacza „wojnę”). Chociaż wojna rzeczywiście była w centrum wiadomości przez ostatnie siedem miesięcy, jest to kolejny przypadek, w którym ich muza działała podświadomie.

„Żyjemy na tym świecie, jesteśmy narażeni na takie rzeczy, pasjonujemy się pewnymi rzeczami w naszym życiu osobistym, więc muzycznie [to się odbija]” – wyjaśnia Lorén.

Ich eklektyczny styl i powaga przyciągnęły uwagę większych artystów. Na przykład zdobywca nagrody Grammy, producent Eduardo Cabra z obrazoburczego duetu rapowego Calle 13 i artyści tacy jak Buscabulla („Nazywamy ich mamą i tatą” – mówi Lorén) doradzali im na przykład na ich wciąż rodzącej się scenie jako młodego zespołu.

Oglądanie ich na żywo odkrywa kolejny powód, dla którego Chuwi tak bardzo nawiązał kontakt z publicznością. Głos Lorén, gdy nuci i zawodzi miodowymi tonami, hipnotyzuje, a perkusja Adriána z łatwością przyspiesza bicie serca i emocje. W przypadku Lorén sięga do starych nauk, których uczyła się śpiewając w kościele, aby w pełni zaangażować słuchaczy w występ, który organizowała wraz z kolegami z zespołu.

„W moich występach w dużym stopniu kieruję się emocjami. Jeśli ja tego nie poczuję, publiczność tego nie poczuje. W kościele nauczyli nas, że kiedy coś śpiewasz, śpiewasz Bogu, a jeśli ludzie zobaczą twoją autentyczność, zainspirujesz ich, aby też śpiewali Bogu” – mówi. Jeśli ty jesteś bezbronny, oni też będą bezbronni. Jeśli nie jestem autentyczny, jak mogę oczekiwać, że publiczność połączy się z muzyką, którą tworzymy?”

I chociaż mają nadzieję, że ich kolejne projekty, w tym debiutancki album, nad którym już ciężko pracują, pokażą więcej na temat tego, do czego są zdolni pod względem tekstowym i dźwiękowym, nie zamierzają wahać się przed mówieniem prosto z serca, nawet jeśli mogłoby to oznaczać, że są artystami ruchu oporu.

„Myślę, że to oznacza, że ​​nasza muzyka dociera do ludzi. Że to, co czujemy, nie jest tylko wśród nas” – mówi Wester. „Widząc, jak ludzie się z tym identyfikują, czujemy, że nie jesteśmy sami. Nie przeszkadza mi, że jestem tak postrzegany.


Juan J. Arroyo jest niezależnym dziennikarzem muzycznym z Puerto Rico. Od 2018 roku pisze dla PS, Remezcla, Rolling Stone i Pitchfork. Skupia się na poszerzaniu obszaru historii latynoskich i sprawianiu, że kultura łacińska – zwłaszcza karaibska kultura łacińska – będzie bardziej widoczna w głównym nurcie.