
Osiemnaście lat temu, przed jego debiutem na kompilacji z 2005 roku „Sangre Nueva”, niewielu znało portorykańskiego artystę reggaetón Arcángel. Na początku swojej kariery muzycznej Arcángel śpiewał na składankach dla swoich przyjaciół i mieszkańców w trudnych dzielnicach San Juan, Villa Palmeras i La Perla, gdzie dorastał. Ale obecnie jego muzykę słuchają miliony słuchaczy, co czyni go jedną z największych gwiazd tego gatunku.
Gdy Arcángel siada do naszego wirtualnego wywiadu, nie ma na sobie zwykłych okularów przeciwsłonecznych. Patrzy prosto w kamerę internetową, a nie w ekran, jakby prowadził rozmowę twarzą w twarz.
W jego oczach widać zaskakującą dozę empatii, co jest zarówno zaskakujące, jak i nie, biorąc pod uwagę jego burzliwe pierwsze lata, naznaczone krzątaniną na ulicach i szukaniem sposobów na przetrwanie. Ludzie zwykle kojarzą taki styl życia z cynicznymi osobowościami, ale istnieje cienka granica między cynizmem a empatią, a to, co powoduje jedno, może łatwo doprowadzić do drugiego. Nie można mieć żadnego z nich bez bólu jako katalizatora. Kiedy mówi, jego oczy zdradzają także inną emocję pływającą gdzieś w jego spojrzeniu – ukryty smutek.
Tuż po północy 21 listopada 2021 r. doszło do wypadku samochodowego w San Juan odebrał życie młodszemu bratu Arcángela, Justinowi Santosowi . Miał wówczas zaledwie 21 lat i prowadził pojazd, w który uderzył inny pojazd, prowadzony przez kobietę, która według późniejszych prokuratorów była pod wpływem alkoholu. Od tego czasu sprawę naznaczyły niepowodzenia i opóźnienia, a obrońca kierowcy z różnych powodów skutecznie zatajał wyniki badania poziomu alkoholu we krwi. Proces powoli wspina się po szczeblach drabiny sądowej, a ostatnio trafił w ręce Sądu Apelacyjnego. Niedawne orzeczenie przywróciło wyniki testu , torując drogę do rozpoczęcia procesu w tym roku, ponad dwa lata po zdarzeniu.
Od tragicznej śmierci brata Arcángel głośno opowiada o tym, jak ta sytuacja zdewastowała jego rodzinę i życie. Mimo to wrócił do nagrywania, wydając „SR. SANTOS” w 2022 r. i „Sentimiento, Elegancia y Más Maldad” w listopadzie ubiegłego roku. Odbył światowe trasy koncertowe, nadal zapełniając stadiony w kilkudziesięciu krajach Europy i Ameryki Północnej. Ale za kulisami szczerze przyznaje, że nie jest tą samą osobą, za jaką go znają.
„Czasami im lepiej mi się układa, tym bardziej jestem smutny”.
„Czasami im lepiej mi się układa, tym bardziej jestem smutny” – mówi. „Widzę, że dzieją się te wszystkie wspaniałe rzeczy i jedyne, o czym mogę myśleć, to to, że gdyby ten dzieciak tu był, byłby taki szczęśliwy”.
Choć nadal jest więcej niż biegły w rapowaniu, jak udowodnił podczas świątecznej wołowiny z Anuelem AA Arcángel przyznaje, że iskra, którą kiedyś miał, przygasła.
„Proces twórczy nie jest już taki sam i nigdy już nie będzie taki sam. Mówiłem, że mam dar, bo w studiu mogę słuchać beatów i pisać piosenki jak za pomocą magii, znikąd. Nie potrzebowałem długopisu ani papieru. Wielu producentów mogłoby to powiedzieć” – mówi. – Już tego nie mam. To mnie opuściło.
Nie ma też złudzeń co do tego, dlaczego dopadły go takie twórcze zastoje.
„Po listopadzie [2021 r.] wszystko się posypało i od tego czasu nic się nie zmieniło. Potrzebuję teraz zespołu, który by mi pomógł. Kiedyś potrzebowałem tylko inżyniera muzycznego i dobrego beatu, a resztą zajmowałem się ja” – opowiada. „Ale nie mam już tego dotyku; odeszło i może wróci. Mam jednak nadzieję, że wkrótce powróci, bo nie zostało mi jeszcze 20 lat kariery.
Od wypadku do uwolnienia „Sr.” minął zaledwie rok. Santos — czas, w którym Arcángel poddał się tatuażowi na cały tułów oblicze swego brata ku jego pamięci. Album był bardziej zorientowany na trap i rap, eksplorując tematy uliczne. Jego najnowszy projekt „Sentimiento, Elegancia y Más Maldad” zawiera utwory w szybszym tempie, które bardziej przypominają jego bezczelne korzenie reggaetón.
Zapytany, czy wynika to z poprawy jego stanu emocjonalnego, odrzuca tę myśl.
– Mój umysł jest popieprzony, rozumiesz? Ale muszę pracować. Mój stan psychiczny nie jest w dobrym stanie”.
– Mój umysł jest popieprzony, rozumiesz? Ale muszę pracować. Mój stan psychiczny nie jest w dobrym stanie” – mówi. „Nigdy nie wiedziałem, co to znaczy wątpić w siebie. Byłem osobą, której poczucie własnej wartości było zawsze tak wysokie, że ludzie mylili je z arogancją. Teraz ludzie mówią mi, że bardzo się zmieniłam, a ja odpowiadam, że się nie zmieniłam. Po prostu moja samoocena nie jest taka sama. Wiem, że ludzie mówią, że jestem teraz bardziej pokorny, ale to dlatego, że czuję się bardziej niepewnie niż wcześniej.
W tym momencie także latynoski artysta zajmujący się pułapkami robi ciężarną pauzę. „Muszę być chory psychicznie, żeby ludzie postrzegali mnie jako pokornego” – mówi z niedowierzaniem. „Chciałabym odzyskać zdrowie psychiczne i poczucie własnej wartości, abym znów mogła być arogancka w oczach innych”.
W poprzednich wywiadach starzy towarzysze, tacy jak De La Ghetto, wspominali starego Arcángela i byli pod wrażeniem jego zuchwałości, niezależnie od tego, z kim rozmawiał.
„Nie podoba mi się już [bycie takim]” – mówi Arcángel. „Wszystko, co mówię, ludzie tak odbierają. . . zawsze wszystko jest źle zinterpretowane, do tego stopnia, że teraz wolę nic nie mówić i milczeć. Albo wątpię w to, co powiem, czy to słuszne, czy nie, więc nic nie mówię. I niepokoi mnie to, bo taki nie jestem.
Zeszłego lata media społecznościowe Arcángela były zaśmiecone zdjęciami z przystanków jego tras koncertowych, w tym dynamicznymi ujęciami wyprzedanych tłumów na całym świecie, od Hiszpanii i Włoch po Dolną Kalifornię i Chicago. Na niektórych widać fanów trzymających plakaty z imieniem Justina lub wiadomości zawierające kondolencje i wsparcie emocjonalne. Jest to prawdziwy przejaw uczuć ze strony jego fanów i Arcángel zdaje sobie z tego sprawę, ale bez ogródek mówi też o granicach wsparcia innych.
„Bracie, nie chcę już żadnych prezentów, które mają cokolwiek wspólnego z moim bratem. Nie chcę więcej kurtek, więcej koszul, żadnych czapek, żadnych breloczków do kluczy. Nic nie zmieniają. . . '
„W jaki sposób ten znak może sprawić, że poczuję się lepiej?” Bo jest na nim imię mojego brata? – pyta szczerze. „Bracie, nie chcę już żadnych prezentów, które mają cokolwiek wspólnego z moim bratem. Nie chcę więcej kurtek, więcej koszul, żadnych czapek, żadnych breloczków do kluczy. Nic nie zmieniają. Co mam zrobić, otworzyć muzeum? Chciałabym mieć go obok siebie.
Pomimo tej wewnętrznej udręki wciąż widzi słabe światło. „Czuję, że dobrze się przystosowuję i nauczyłem się czuć komfortowo w niewygodnych okolicznościach. And that's what's happening now,' he says. „Widzisz Arcángela, który czuje się komfortowo w bardzo niewygodnej sytuacji. Tego nauczył mnie czas.
Nie chce powiedzieć, czy korzystał z terapii lub innych form uważności, aby przepracować swoje uczucia, ale wskazuje na dwa sposoby, w jakie się rozprasza.
„Pracuję. Tworzę muzykę. Pójdę do studia” – mówi i dodaje: „Mam bardzo duży dom i czasem po prostu długo po nim spaceruję. Do tego stopnia, że o 20.00 czy 21.00 bolą mnie stopy i zadaję sobie pytanie dlaczego, a to przez to całe chodzenie. Szedłem cały dzień i nawet nie zauważyłem. Chodzę dużo, szybko i zaczynam myśleć tak dużo, że mój mózg się męczy, co pomaga, gdy dostanę jedną z tych natrętnych myśli, które mnie pieprzą. Nie mam na to miejsca.
Zamiast tego poświęca tę przestrzeń planowaniu na przyszłość, co obejmuje nieuniknioną emeryturę. Wie, że nadejdzie moment, w którym nie będzie mógł rapować o tym, co zwykle robi, w sposób, który sprawi, że poczuje się poważnie, i zamierza wyjść na szczyt, zanim to nastąpi. Ale czy mimo wszystko nadal patrzy optymistycznie w przyszłość? „Tak” – mówi, zanim robi pauzę. „Ale to dzięki [zespołowi], który mnie otacza. Ponieważ ufam, że mogę przekazać im pałeczkę i będą wiedzieć, co robić. Jedyne, czego chcę, to wygrać. A teraz uczę się grać zespołowo. Panorama się zmieniła i nie interesuje mnie bycie tylko kapitanem solo. Chcę wnieść swój wkład do zespołu i wykonywać swoją rolę.
Jedna rola, na którą patrzy: bycie producentem nowych talentów. Jego największym obecnie jest Chris Lebrón, młody artysta dominikański, którego wziął pod swoje skrzydła. Kiedy wyobraża sobie drugą karierę po latach, przepełniają go marzenia o usłyszeniu swojego nazwiska, ale w nowym kontekście.
Jak to ujął: „Jeśli i kiedy jeden z artystów, których stworzyłem, zdobędzie nagrodę Grammy i podziękuje mi w swoim przemówieniu, będzie to cholernie wspaniałe uczucie. Bardziej niż nawet to, że sam coś wygrałem.
Nie ma wątpliwości, że Arcángel oddałby wszystko, żeby odzyskać swojego młodszego brata, i nikt by go nie winił. Ale najpotężniejsze serce nie jest w stanie zmienić rzeczywistości. Jedyne, co można zrobić, to zmienić się na lepsze, w zależności od tego, co życie przyniesie.
„Nie lubię Austina, którym byłem. O wiele bardziej podoba mi się ten, którym jestem teraz. Kocham tego, kim jestem teraz. Bardziej szanuję osobę, którą jestem teraz, niż 10 lat temu” – mówi. – Wiele przeszedłem.
Dla Arcángela jest to pocieszenie i spokój: to nowe ja, jego praca, jego rodzina, pamięć o bracie i jego marzenia na przyszłość. To wszystko, co ma i dla niego to więcej niż wystarczająco.