
João Henriques
João Henriques
W najnowszym serialu Netflix pt. „Pieces of Her” nie wszystko jest takie, jakim się wydaje. Na podstawie Powieść Karin Slaughter z 2018 roku pod tym samym tytułem następuje ośmioodcinkowy thriller Postać Belli Heathcote Andy postanawia odkryć prawdę o mrocznej przeszłości swojej matki Laurie (Toni Collette) po strzelaninie w ich małym miasteczku, która zagraża ich życiu. W serialu występują także gwiazdy Jakub Scypion , który gra Michaela Vargasa, tajemniczego nieznajomego na tropie Andy'ego, który ostatecznie zmienia się w jedyną osobę, której może zaufać.
Być może kojarzycie 29-letniego aktora z niektórych jego poprzednich ról, takich jak SGT Justin Gallegos w „The Outpost” z 2019 r. i Armando Aretas w „Bad Boys For Life” z 2020 r.”. Ma także zagrać w nadchodzącym filmie „Niezniszczalni 4” i „Batgirl” u boku Leslie Grace, ale teraz świętuje premierę „Pieces of Her”, którego premiera odbyła się w serwisie Netflix 4 marca.
247CM spotkał się ze Scipio przed debiutem serialu i opowiedział nam wszystko, od tego, jak to było wejść w buty Mike'a po żarty na planie między nim a Heathcote'em I drażnił się nawet z jego supertajną rolą w „Batgirl”. Jak na razie serial „Pieces of Her” nie został przedłużony na drugi sezon, ale jeśli i kiedy tak się stanie, Scipio będzie gotowy, aby powrócić i kontynuować opowiadanie historii Mike'a.
„Widzicie dopiero początek Mike’a Vargasa. Na koniec wyrusza do Waszyngtonu i jest jak pies z kością. Jeśli wyczuje jakiekolwiek nadużycia, niewłaściwe postępowanie lub oszustwa, będzie chciał to rozgryźć” – powiedział nam Scypion. „Vargas” w rzeczywistości oznacza „strome wzgórze” i w jego przypadku mniej więcej tak właśnie wygląda jego życie. Albo jest po długiej, trudnej wspinaczce w górę, albo zjeżdża w dół. W każdym razie nie ma śladu szczytu. Jego życie to walka, więc jest gotowy na walkę.

247CM: W „Pieces of Her” wcielasz się w marszałka USA Michaela Vargasa, który podąża za Andym, gdy ta postanawia odkryć mroczną prawdę o swojej mamie. Co początkowo przyciągnęło cię do roli Mike'a?
Jakub Scypion : Zwykle gram dość umięśnione role, więc czy to „Bad Boys”, „The Expendables”, czy „The Outposts”, są to goście, którzy mają dużo odwagi, dużo osobowości i zawsze noszą broń. Zainteresowało mnie więc lekkie odejście od tego i bycie nieco bardziej tajemniczym. Ciekawą rzeczą w przypadku Mike'a Vargasa jest to, że chociaż jest świetny w swojej pracy, gra według własnych zasad. Nie boi się malować poza granicami i jest też trochę samotnikiem. Myślę, że jakaś jego część chce wziąć udział w kryzysie, więc jest zmuszony zobaczyć, na co go stać, i tam spotyka Andy'ego. W tym momencie Andy jest dość nieporządny. I myślę, że ona zaczyna go trochę drażnić.
Lubię ślizgać się po linii dobra i zła. Ludzie to bardzo skomplikowani ludzie. Nie zawsze jest to czarno-białe. W każdym jest ying i yang. Jest dobro i zło, więc tego typu skomplikowane postacie naprawdę mnie przyciągają.
„Ludzie to bardzo skomplikowani ludzie. Nie zawsze wszystko jest czarno-białe.
PS: Bella Heathcote powiedziała nam niedawno, że obsadzie nie wolno było czytać Książka Karin Slaughter na którym opiera się spektakl. Mimo że nie pozwolono ci na to, czy złamałeś zasady i przeczytałeś je tak jak ona?
JS: Karin jest fantastyczną autorką, ale ostatecznie nie przeczytałam tej książki. Moja praca zwykle zaczyna się od scenariusza – stamtąd czerpię inspirację i buduję postać. Stworzyłem więc dla niego całą historię – studium charakteru, jeśli wolisz – i podzieliłem ją na trzy lub cztery główne etapy: kultywacja, czyli jego wychowanie; oświecenie, które było jego edukacją; oraz jego ślad, w którym go teraz znajdujemy: marszałek USA przechodzący od przepadku mienia do zbiegłego zatrzymania, a teraz jest świadkiem ochrony. Lubię wiedzieć, gdzie był mój facet od chwili narodzin do chwili rozpoczęcia scenariusza. Przyznaję, że to trochę obsesja, ale pomaga mi w tym procesie.
PS: Czy przeszedłeś jakieś specjalne szkolenie lub zrobiłeś coś innego, aby przygotować się do tej konkretnej roli?
JS: Oprócz zwykłych treningów i treningu z bronią, chłonąłem to jak kaczka, ponieważ naprawdę znałem tego gościa. I myślę, że to właśnie zobaczyła we mnie Minkie [Spiro], wspaniała reżyserka. Naprawdę mi odpowiadał i widziałem w Mike'u wiele siebie.

PS: Wygląda na to, że ty i obsada stworzyliście na planie dość bliską więź. Heathcote opowiedziała nam, jak zrobiła ci kawał, zamieniając balsam do ust na peeling do ust. Możesz mi o tym opowiedzieć?
JS: Na planie było wiele niesamowitych przygód i to było właściwie mojego pierwszego dnia, więc był to trochę szalony proces. Właśnie obudziłem się z drzemki, ponieważ wciąż czułem zmęczenie spowodowane podróżą samolotem, wracając z Londynu. Więc po prostu zdrzemnąłem się na 20 minut [w samochodzie] w porze lunchu. . . Potem pukają do okna i mówią: „No dalej”. Już czas. Mówię: „OK, super”.
Biegam na plan i robię makijaż poza planem, nawet w przyczepie, więc wszyscy są w pobliżu. A potem wizażystka zaczyna nakładać na mnie ten balsam do ust i czuję się dziwnie. Mówię: „Co to jest? Coś jest nie tak. I wtedy zauważyłem zmianę w powietrzu, wszyscy ucichli, a moje pajęcze zmysły zaczęły mrowić. Pomyślałem: „Coś tu jest na górze”. Ktoś się ze mną pieprzy. Więc odwracam się, a nasza główna wizażystka i Bella naprawdę starają się powstrzymać śmiech. I dosłownie pytam: „Co się do cholery dzieje, chłopaki?”. Pękają. Mówią: „Och, och, to wszystko żart”. Właściwie to peeling do ust, a nie balsam do ust. Chcieliśmy ci tylko zrobić dowcip.
Więc od razu pomyślałem: „OK, gramy w tę grę?”. Fajny.' Odwróciłem się więc i zapytałem: „No cóż, co było w peelingu do ust?” A oni na to: „Och, naprawdę nic”. Pomyślałam sobie: „Nie, jakie składniki znajdowały się w peelingu do ust?”. A potem zaczęła czytać glicerynę i takie tam. Pomyślałem: „Mam alergię na glicerynę”. Oni mówią: „O tak”. A ja na to: „Nie, poważnie, jestem uczulony na glicerynę”. Musisz natychmiast pojechać po jednego z asystentów i wysłać go do mojej przyczepy po mój EpiPen, żebym nie dostał wstrząsu anafilaktycznego. Więc zaczynają biegać, a ja po prostu to uwielbiam, bo mówię: „OK, chcesz się ze mną pieprzyć?”. Przywitaj się ze złym facetem.
Trochę to przeciągnąłem. Moja wizażystka i Bella sprawdzały mnie przez resztę dnia i pytały: „Jak się masz?”. [I powiedziałbym:] „Nie wiem. Czuję, że naprawdę się napinają. Opuchlizna, chłopaki. Czy możesz mi przynieść trochę lodu? Więc dali mi trochę lodu. Przynosi to w małej filiżance, a ja nie mogę kontynuować, więc powiedziałem: „Kurwa, odzyskałem cię”. Na to zasługujesz. Ale to było dobre. To świadczyło o tym, jak dobrze czuliśmy się wokół siebie od samego skoku. To było fantastyczne doświadczenie i fantastyczne otoczenie.

PS: Jaki był Twój ulubiony moment w pracy nad serialem?
JS: Całość była niesamowita. Przez całą sesję kręciliśmy w plenerze [w Australii]. Mike to typ faceta, który lubi życie w trasie. Lubi być samotnikiem i najlepiej czuje się tarzając się po ziemi. To jest moment, w którym naprawdę wchodzi w grę. I Andy, nie za bardzo. Kiedy więc są razem w drodze, jest to naturalne środowisko Mike'a. Zatrzymywanie się w brudnych motelach, na autostradach, obwodnicach, w restauracjach i na stacjach benzynowych – takie jest życie Mike'a, więc byliśmy w wielu takich miejscach.
„Każdy ma tajemnice, a kiedy te tajemnice wyjdą na jaw, może to być niebezpieczne”.
PS: Oczywiście występ jest bardzo intensywny. Jest zwrot za zwrotem za zwrotem. Jaka była dla Ciebie najbardziej wyczerpująca scena do nakręcenia?
JS: Fizycznie wyczerpująca była ta sekwencja walki, którą mieliśmy w motelu, gdzie po raz pierwszy faktycznie uświadomiłeś sobie intencje Mike'a: że on tam chroni Andy i działa niemal jak steward i że rzeczywiście zależy mu na jej bezpieczeństwie. Wchodzi kolejna tajemnicza postać, zakrada się do hotelu i próbuje zamordować Andy'ego we śnie, a ja przychodzę niczym The Rock [Dwayne Johnson] z WWE i go eliminuję. To był ciężki dzień, ponieważ w tych sekwencjach walki, gdy turlasz się po ziemi, możesz doznać kilku wstrząsów i zadrapań, ale uwielbiam to. Jeśli chodzi o brutalne traktowanie, jestem jak dziecko w sklepie ze słodyczami.
PS: Ile razy musiałeś kręcić tę scenę, żeby wszystko wyszło dobrze?
JS: Myślę, że spędziliśmy kilka dobrych ujęć – cztery lub pięć pod różnymi kątami. Musimy po prostu to robić, dopóki nie zrobimy tego dobrze, a to jest najważniejsze na koniec dnia. To trwa wiecznie i chcemy mieć pewność, że ludzie, którzy oglądają ten serial, naprawdę wyniosą z niego jak najwięcej i poczują tę brutalną przemoc, która może się zdarzyć, gdy odkryjesz prawdę i uciekniesz od przeszłości, a o to w zasadzie chodzi. Każdy ma tajemnice, a kiedy te tajemnice wyjdą na jaw, może to być niebezpieczne. To znaczy, co byś zrobił, gdybyś odkrył, że bliska ci osoba prowadzi niebezpieczne życie?
PS: Oprócz „Pieces of Her” niedawno zacząłeś kręcić „Batgirl” z Leslie Grace. Czego fani mogą spodziewać się po filmie?
JS: Oczywiście muszę tu dobierać słowa dość ostrożnie, bo mam z tym związany język. Ale mogę powiedzieć, że moja postać jest w komiksach. Chce uczynić Gotham lepszym miejscem. I jest w sytuacji z Batgirl. Powiedzmy tak.
„Pieces of Her” można już oglądać w serwisie Netflix.