
Graficzne kocie oko Belli Hadid, szklana skóra Karlie Kloss, rzęsy następnego poziomu, które można zobaczyć w reklamach Maybelline – wszystkie mają jedną wspólną cechę: Erin Parsons . Ta ciesząca się międzynarodową sławą wizażystka działa w branży od ponad 15 lat, ale jej droga do stania się jedną z najlepszych w swojej dziedzinie nie obyła się bez wielu zmagań. Tak naprawdę jej zamiłowanie do piękna zrodziło się z bardzo burzliwego dzieciństwa.
„Nie pozwolono mi nawet nosić makijażu” – mówi Parsons 247CM. „Cały czas podkradałam mamie i próbowałam podążać za tym, co widziałam w magazynach”. Jedną z form eskapizmu, której Parsons nigdy nie miał dość, były filmy. „Miałem ten mały, stary telewizor i mieliśmy Turner Classics. Więc całymi dniami oglądałem stare filmy.
W tych chwilach Parsons poznała niektóre z jej największych muz. „Widziałabym piękne, czarujące kobiety, takie jak Marilyn Monroe, Marlene Dietrich i Josephine Baker, i chciałabym po prostu odtworzyć ten blask Starego Hollywoodu” – mówi. Gwiazdy połączyły się jeszcze bardziej, kiedy w 2008 roku przeprowadziła się do Nowego Jorku i zapewniła sobie występ we współpracy z Dame Pat McGrath. „Wiele lat później zapytałem Pat, dlaczego mnie wybrała, a ona odpowiedziała: «Widziałem, że naprawdę tego chciałeś»” – wspomina Parsons. „Byłeś naciągaczem i uwielbiałeś makijaż”.
Po siedmiu latach bycia z „matką makijażu” Parsons zaczęła działać samodzielnie jako niezależna artystka – wtedy wybuchła pandemia Covid-19. „Byłam sama tylko przez około trzy lata” – mówi. „A potem, kiedy wszystko się wyłączyło, nikt nie wiedział, czy kiedykolwiek będziemy mogli znowu robić makijaż, więc zaczęłam udzielać się w mediach społecznościowych”.
Jeśli kiedykolwiek natrafiłeś na profile Parsona, wiesz, jak szybko można wpaść do króliczej nory. Od nauczania o składnikach używanych do makijażu w starożytnym Egipcie po tutoriale kosmetyczne w stylu vintage – obecność Parson jest jak zabawne połączenie Discovery Channel i TikTok. „Mam obsesję na punkcie historii piękna” – mówi Parsons. „Od starych filmów, które oglądałem, po książki, które czytałem podczas pandemii, czułem potrzebę eksperymentowania ze wszystkim, czego się uczyłem”.
Ta obsesja doprowadziła artystkę do hobby, które uprawia do dziś: pozyskiwania makijażu w stylu vintage. „Dla mnie wszystko sprowadza się do Marilyn Monroe” – mówi Parsons. „Czytanie o niej wywołało we mnie niesamowitą więź, mieliśmy podobne dzieciństwo i obsesję na punkcie poznawania makijażu, którego używała, miałam obsesję”. W rezultacie Parsons szukała wszystkiego, co mogła na temat gwiazdy, w tym tuszu do rzęs i szminek, których używała. Potem zdała sobie sprawę, że faktycznie może posiadać te przedmioty.
„Pierwszym produktem vintage, jaki zakupiłam, był tusz do rzęs Maybelline Cake” – mówi Parsons. „Nie był to dokładnie ten, którego używała Marilyn, ale zachęcił mnie do kontynuowania tego hobby. Potem zostałam właścicielką peruki i rzęs Mae West i tak naprawdę rozpoczęła się moja pełnoprawna podróż w kierunku kolekcjonowania kosmetyków vintage, należących do celebrytów”. Ta pierwsza chwila zatoczyła koło dla Parsons, ponieważ obecnie współpracuje z Maybelline jako globalna wizażystka marki.
Jeśli chodzi o przyszłość, Parsons chce zostać Anthonym Bourdainem makijażu. „Chciałbym mieć program telewizyjny, w którym podróżuję po świecie i poznaję historię niektórych składników, a także uczę ludzi o tym, co znajduję po drodze” – mówi Parsons. „Ale ogólnie, bardziej makro, chciałbym zobaczyć więcej marek tworzonych przez artystów makijażu. Po prostu zdobywają formuły na innym poziomie.
Odpowiednio, jako połączenie wszystkich swoich pasji, Parsons pracuje nad stworzeniem muzeum piękna. „To fizyczna przestrzeń, do której ludzie mogą przychodzić i odwiedzać, a także organizacja non-profit, która będzie poświęcona mojej mamie” – mówi Parsons. Nie znamy jeszcze pełnych szczegółów, ale projekt ma dla artystki szczególne znaczenie, dlatego nie może się doczekać, aby ludzie dowiedzieli się więcej. „Ten projekt był dla mnie naprawdę formą terapii” – mówi. „Nie mogę się doczekać, aż wszyscy naprawdę tego doświadczą”.