
Getty Images dla dumy w Londynie | Tristana Fewingsa
Getty Images dla dumy w Londynie | Tristana Fewingsa
W czasie pandemii ujawniłem się jako biseksualny, mniej więcej w tym samym czasie, gdy opuściłem kościół chrześcijański. Do 24. roku życia tłumiłam swoją tożsamość seksualną ze strachu, że zostanę osądzona i odrzucona za to, że lubię zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Chrześcijaństwo uratowało mi życie, gdy byłem młodszy, ale gdy byłem starszy, przyniosło mi wstyd. Tak więc po latach modlitw o inność zaczęłam akceptować siebie taką, jaką jestem.
W 2021 roku właśnie zaczęłam rozmawiać z moim obecnym partnerem, mężczyzną, i powiedziałam mu, że nie jestem jeszcze gotowa, aby być z nim poważnym, ze względu na moje zainteresowanie kobietami. Ważne było dla mnie, aby dać tyle miejsca, ile było konieczne, nowemu i ekscytującemu przedsięwzięciu polegającemu na tym, aby nie ukrywać już tego, kim jestem i spotykać się tylko z mężczyznami.
Zrozumiał i poparł moją decyzję, proponując ideę otwartego związku. W ten sposób nie musielibyśmy wyrzucać tego, co mamy, ale nadal otrzymalibyśmy przestrzeń do odkrywania swojej seksualności w sposób, jakiego pragnę. Nigdy nie myślałam o otwartym związku ze względu na moją osobistą niepewność co do bycia na drugim miejscu. Ale mając jasno postawione granice, zdecydowałem się dać temu szansę.
Na początku byłem na kilku randkach z kobietami, które poznałem w Internecie i odbyłem kilka spotkań seksualnych z tymi, z którymi miałem najlepszy kontakt. Większość spotkań wydawała się na początku przerażająca, ale gdy nerwy już opadły, były one naturalne i radosne. Przy każdym z nich nigdy nie musiałam się zastanawiać, czy jestem biseksualna. Zamiast tego zastanawiałam się tylko, dlaczego tak długo czekałam z zrobieniem rzeczy, która sprawiła, że poczułam się bardziej żywa, wolna i wcielona niż kiedykolwiek wcześniej.
Teraz, kiedy byłam w związku heteroseksualnym i monogamicznym, miałam trudności z poczuciem ważności mojej seksualności.
Mój partner i ja rozmawialiśmy o każdej mojej interakcji z kobietami i przez wiele miesięcy nie zakłócało to naszego związku. Jednak widziałam, że zaczynał czuć się pominięty, kiedy wspomniał, że w końcu byłoby miło angażować się w interakcje seksualne, które odbywałem z kobietami spoza naszego związku.
Jedną z granic, którą postawiłem na początku, było to, że chciałem, aby moje poszukiwania z kobietami były przedsięwzięciem indywidualnym i bez partnera. Ale kiedy zdałam sobie sprawę, że może to być nie do utrzymania, zdecydowałam się związać wyłącznie z nim – z szacunku dla mojego partnera, ale także w celu ochrony własnych potrzeb.
Nie miałam wątpliwości, że jest tym, z kim chcę być na dłuższą metę i byłam gotowa rozpocząć nasz kolejny rozdział jako para. Ale to oznaczało także znalezienie sposobu na wyrażenie swojej queerowości w naszym związku.
Dopiero gdy przestałem spotykać się z kobietami, zacząłem wątpić, czy jestem biseksualny i czy nie właśnie przechodzę przez fazę. Teraz, kiedy byłam w związku heteroseksualnym i monogamicznym, miałam trudności z poczuciem ważności mojej seksualności.
Zastanawiałam się: czy w ogóle uważano mnie za część społeczności queer?
Walczyłam z tym uczuciem, dopóki queerowy przyjaciel nie zapewnił mnie, że nic nie może i nigdy nie odmieni tego, jak zdecydowałam się identyfikować. „Twoja seksualność jest ważna, kropka” – powiedzieli.
Potrzebowałam jednak pomocy w odkryciu, jak wyrazić siebie jako biseksualna kobieta w związku heteroseksualnym. Z biegiem czasu przyjąłem kilka praktyk, które pozwalają mi robić to w zdrowy sposób.
Największą zmianą, jaką wprowadziłam, jest ubieranie się w sposób, który odzwierciedla moją autentyczność. Niedawno trafiłam do działu męskiego w Target, szukając wygodnych bawełnianych szortów na lato. Kiedy je założyłem w przymierzalni, uśmiechnąłem się i nie musiałem dwa razy zastanawiać się, czy je kupię. Nigdy nie czułem się bardziej sobą.
Po walce z zaburzeniami odżywiania w przeszłości spędziłam kilka lat, skupiając się na swoim wizerunku i ubieraniu się w sposób, jakiego się ode mnie oczekiwano. Nosiłam mocny makijaż, obcisłe dżinsy, zapinane bluzki i sandały z paskami.
W miarę jak coraz bardziej zagłębiałam się w swoje prawdziwe ja, odkryłam, że wolę minimalistyczny makijaż, luźne spodnie, luźny T-shirt i Birkenstocki lub Vansy. Nie oznacza to, że od czasu do czasu nie założę sukienki ani nie zakręcę włosów; oznacza to, że pozbyłem się presji, aby wyglądać tak, jak myślę, że chcą mnie inni. Moje małe kolczyki w kształcie kółek, tatuaże na ramionach i naturalne włosy ściągnięte w kucyk lub kok to drobne zmiany w moim wyglądzie, które wydawały mi się kamieniami milowymi na drodze do zaakceptowania mojej tożsamości.
Dziś jestem dumna, że jestem biseksualną kobietą w związku heteroseksualnym.
Prawdziwie akceptując swoją tożsamość, starałem się także uczyć od tych, którzy identyfikują się podobnie do mnie. W moim związku heteroseksualnym priorytetem była dla mnie dywersyfikacja moich kanałów w mediach społecznościowych poprzez śledzenie większej liczby głosów queer i zwracanie uwagi na to, w jaki sposób mogę lepiej wspierać siebie i innych w społeczności queer. Te głosy zainspirowały mnie do wzięcia udziału w corocznym marszu Równości w moim mieście, wywieszenia flagi Dumy przed naszym domem i nawiązania bliższych przyjaźni z innymi queerowymi ludźmi i sojusznikami.
Wyrażanie swojej biseksualności oznaczało także częstsze rozmowy na ten temat z rodziną. Mam dwójkę młodszego rodzeństwa i ważne było dla mnie, aby wyjść do nich i nadal dzielić się z nimi tym, jak radzę sobie ze swoją seksualnością. Zeszłego lata, moja siostra i ja byliśmy na kempingu, wygodnie w śpiworach, kiedy powiedziałem jej, że podoba mi się dziewczyna i zamierzam ją zabrać na randkę. Czytałam jej naszą wymianę zdań, zawstydzająco zawroty głowy, jak młoda uczennica rumieniąca się na widok swojego pierwszego zauroczenia. Ta chwila otworzyła nowe drzwi w naszym związku i mam nadzieję, że zaszczepiła w mojej siostrze pewność, że ona też zawsze może być ze mną szczera.
Moja podróż polegająca na tłumieniu mojej seksualności i wyrażaniu jej teraz zainspirowała mnie również do podzielenia się moją historią z bliskimi i dalekimi ode mnie. Pisząc, udało mi się dotrzeć do jeszcze szerszego grona odbiorców niż tylko do moich przyjaciół i rodziny; to najlepsze medium, jakie znalazłem, które, mam nadzieję, pomaga innym poczuć się pewnie w byciu sobą.
I ostatecznie wszystko sprowadza się do mojego partnera. Od samego początku dał mi znać, że mogę bezpiecznie podzielić się z nim moją prawdą, bez względu na to, jak przerażająca może się ona wydawać. I w przeciwieństwie do niektórych moich byłych, nigdy nie próbował kontrolować tego, co robię i jak się ubieram. Jedyne, o co mnie prosi, to żebym dbała o siebie tak, jak potrzebuję, i przy okazji komunikowała się z nim.
Bez jego bezwarunkowej miłości i wsparcia u mojego boku, trudno powiedzieć, gdzie bym był. Dziś jestem dumna, że jestem biseksualną kobietą w związku heteroseksualnym. Wiem, że definiuje mnie coś więcej, ale szczególnie ten utwór jest kluczowy dla tego, kim jestem i jak postrzegam świat. Dzięki temu bardziej ufam swojej intuicji, jestem bardziej współczujący dla innych i jestem lepszym przyjacielem dla siebie. I nikt nie może i nigdy mi tego nie odbierze.
Moja seksualność jest ważna, kropka.
Carly Newberg to pisarka queer i włączająca nauczycielka jogi mieszkająca na północno-zachodnim wybrzeżu Pacyfiku, której pasją jest leczenie ran emocjonalnych i stawanie się bardziej autentyczną wersją siebie. W 2019 roku ukończyła Portland State University, uzyskując dyplom z nauk o ćwiczeniach i komunikacji. Carly pisała dla wielu publikacji internetowych, w tym PS, Yoga Journal, Insider, Well Good i Dame.