Królowa Elżbieta II jest przyzwyczajona do tego, że ludzie śledzą każdy jej ruch (w końcu jest członkiem rodziny królewskiej). Oprócz mężczyzn, którzy dosłownie kłaniają się jej do stóp, kłaniają się także kobiety, a dotyczy to również członków jej własnej rodziny. Tak, wszyscy, od jej własnego syna po wnuki, okazują jej drobny znak szacunku, ilekroć wchodzi do pokoju. Co jednak, jeśli osoby, które ją spotykają, nie znają standardowych zasad etykiety? A może denerwują się i zajmują się czymś innym? A może po prostu nie mają ochoty kłaniać się drugiemu człowiekowi, bo nie oszukujmy się, to nie jest rok 1852? Cóż, jeśli zdecydujesz się nie witać Jej Królewskiej Mości tradycyjnym gestem, okaże się, że jest w tym dość wyluzowana.
Dickie Arbiter, jeden z najstarszych byłych dworzan królowej, który spędził 12 lat jako sekretarz prasowy w Pałacu Buckingham i Clarence House, ujawnił w 2014 roku, że choć wielu nadal z radością przestrzega starej tradycji, to „nie jest konieczne” i jest w tym „bardzo zrelaksowana”. „Istnieje taki mit, wywodzący się z annałów, który głosi, że za każdym razem, gdy przechodził obok członek rodziny królewskiej, dygnął lub ukłonił się” – powiedział. „Ale nie ma sztywnych zasad i jeśli nie możesz tego zrobić, nie czujesz się na siłach, żeby to zrobić, albo nie chcesz tego robić, w porządku; nie oznacza to, że będziesz mniej szanował królową i że nie zostaniesz wysłany do Wieży. Inne źródło królewskie dodało: „Ludzie mają tendencję do kłaniania się lub dygania przed królową i jest to po prostu dobre maniery, ale prawdą jest, że nikt nie jest do tego zobowiązany”. Oficjalna strona monarchii wyjaśnia również, że nie jest to wymagane, ale przedstawia kilka opcji dla każdego, kto zdecyduje się „przestrzegać tradycyjnych form”.