
Nigdy nie byłem wielkim fanem sylwestra. Oczekiwania zawsze były zbyt duże i zawsze kończyło się to uczuciem rozczarowania. Dopiero gdy wyszłam za mąż i urodziłam dzieci, przypadkowo natknęłam się na najlepszy sposób na spędzenie tego czasu. Jako rodzina wypracowaliśmy sobie specjalną tradycję sylwestrową, na którą cała nasza czwórka czeka z utęsknieniem przez cały rok.
Kiedy nasze córki były bardzo małe, nie robiliśmy nic. Mój mąż i ja ledwo dotarliśmy do północy; byliśmy po prostu zbyt zmęczeni. Żartowaliśmy z przyjaciółmi, że świętujemy po to, by zapewnić sobie spokojny sen, ale przy dwójce małych dzieci nawet to było naciąganiem prawdy. Jednak gdy dzieci podrosły, skupiliśmy się na ustanowieniu rodzinnych tradycji świątecznych, które sprawią, że nasze dzieci będą chciały spędzać z nami wakacje — zwłaszcza te, które były do nich szczęśliwe lub wesołe — aby i one mogły uniknąć poczucia presji imprezowania w doskonały sposób.
Któregoś dnia, przeglądając media społecznościowe, natknęłam się na pomysł Słoika Pamięci i od razu wiedziałam, że trafiłam na naszą wieloletnią tradycję sylwestrową. Robimy tak: doświadczając różnych rzeczy przez cały rok, zapisujemy nasze szczęśliwe wspomnienia na małych karteczkach papieru i wkładamy je do dużego słoika z etykietą danego roku. Od czasu do czasu rezerwujemy czas na przemyślenie ostatnich kilku miesięcy – naszych wakacji, nowych przyjaciół, osiągnięć w pracy i szkole i tak dalej. Siedzimy i spisujemy nasze wspomnienia. Robimy to kilka razy w roku i uśmiechamy się z podniecenia, gdy słoik staje się coraz pełniejszy.
W sylwestra tam, gdzie mieszkamy, zawsze jest przenikliwie zimno. Jak zwykle jadamy rodzinny obiad i wspólnie pieczemy ciasteczka lub babeczki. Rozpalamy ogień i wszyscy zakładamy nowiutką piżamę, którą wszyscy dostaliśmy tydzień wcześniej na Boże Narodzenie. Następnie rozkładamy się na poduszkach i kocach na podłodze i podczas jedzenia zrobionych przez nas ciasteczek lub babeczek wyrzucamy wszystkie kartki papieru, które zgromadziły się w słoiku i czytamy je na głos, jedna po drugiej. Czytamy je na zmianę, zatrzymujemy się, aby sobie przypomnieć i spędzamy kilka minut na wspominaniu każdego szczególnego wspomnienia.
Kiedy już przejrzeliśmy cały słoiczek, myślimy o nadchodzącym roku, a potem przychodzi czas, aby dziewczynki poszły spać. Kiedy już śpią, ja i mój mąż siadamy z powrotem przed kominkiem, włączamy ulubioną muzykę z danego roku i wspominamy niektóre z bardziej dorosłych chwil w roku, które nie trafiły do rodzinnego słoika pamięci. Rozmawiamy o najlepszych momentach patrzenia na dorastanie naszych dzieci, a kiedy wybija północ, całuję moją ulubioną osobę. Następnie zamykamy słój i przygotowujemy przyszłoroczny słoiczek na nowe wspomnienia.
Nie ma już presji sylwestrowej. Mam na sobie mój ulubiony strój (piżamę), mój pocałunek o północy jest idealny i chętnie popijam herbatę zamiast szampana. Jestem w moim ulubionym miejscu z moimi ulubionymi ludźmi, czując wdzięczność za wspaniałe życie, które stworzyliśmy dla siebie i naszych dzieci, pamiętając o naszych najlepszych wspomnieniach, a co najważniejsze, tworząc nowe.