
Pewnego weekendu wraz z przyjaciółmi udaliśmy się do Catskills w północnej części stanu Nowy Jork, aby uczcić wieczór panieński. Niedługo po tym, jak zamieszkaliśmy w wynajętym domu, zobaczyliśmy go wiszącego na ścianie salonu: amerykańską flagę. Nastrój natychmiast się zmienił. „Czy uważasz, że właściciele są rasistami?” zapytał jeden z przyjaciół. – Czy przebywanie tutaj jest bezpieczne? zapytał inny.
Nie pamiętam dokładnego momentu, kiedy symbol naszego kraju zaczął wydawać się wykluczony dla ludzi takich jak ja: osób rasy czarnej lub kogokolwiek, kto nie pasuje do archetypu białego, męskiego, heteroseksualnego, cispłciowego.
Może zawsze tak się czuł.
Odkąd żyję, postrzegaliśmy amerykańską flagę – powiewającą na niebie, przyklejoną do ściany lub wymalowaną na ubraniu – jako symbol Ameryki, która nigdy nie będzie należeć do nas. Znak, że nie jesteśmy mile widziani. Że nie jesteśmy Naprawdę Amerykański.
Jednak cztery lata po tym, jak wśród mgły zamieszania i strachu dostrzegłem tę amerykańską flagę w Catskills, kupiłem modę Americana, którą założyłem na trasę koncertową Beyoncé „Cowboy Carter”. Mam bandanę z amerykańską flagą, którą zawiążę na szyi i dołączę do dżinsowej sukienki. I kowbojski kapelusz, który znalazłem z gwiazdami zdobiącymi górę i paskami zakrywającymi podstawę.
Z pozoru pasuje do Zasady ubioru w „Cowboy Carter” Beyoncé era. Stylizowany z mocą i celem autorstwa Shiona Turini Beyoncé podąża za amerykańską estetyką, począwszy od minisukienek w palecie czerwieni, bieli i błękitu, po czarne body Coperni z dzwoneczkami z nadrukiem amerykańskiej flagi.

Jej garderoba jest tak samo wyzywająca, jak jej powrót do muzyki country – gatunku, który wywodzi się z Czarnych, ale od tego czasu stał się w przeważającej mierze biały. „Ona nadchodzi” nie tylko ze względu na należny jej tron w gatunku country, ale także ze względu na należne jej miejsce w amerykańskim krajobrazie mody.
Beyoncé to amerykański skarb, ale jako czarnoskóra Amerykanka ma także wyjątkową możliwość zwrócenia się do Ameryki o poprawę.
Ale ona nie traktuje mody amerykańskiej jako propagandy ani nie wykorzystuje jej do szukania uznania dla białych. Zgodnie z tradycją Jamesa Baldwina, który słynnie powiedział „Kocham Amerykę bardziej niż jakikolwiek inny kraj na świecie i właśnie z tego powodu nalegam, aby mieć prawo do nieustannej krytyki” – Beyoncé przyjmuje wyrafinowane podejście. Honoruje swoje czarnoskóre amerykańskie wychowanie kulturowe, jednocześnie przyznając, że amerykańska ideologia ma charakter wykluczający i problematyczny. I nie tylko ona: Kendrick Lamar zrobił to samo ze swoimi zdjęciami z Ameryki podczas występu w Super Bowl. Poza tym we wszystkich naszych kanałach TikTok i na Instagramie czarnoskórzy ludzie dodają do swoich ubrań kolor czerwony, biały i niebieski. stroje koncertowe na obie trasy . Ta zmiana sprawia, że kwestionuję mój własny związek z amerykańską flagą: czy jest dla mnie przestrzeń, aby ją objąć i nadal żądać postępu?
W epoce „Cowboy Carter” Beyoncé stworzyła precedens, aby to zrobić. Podczas swojego świątecznego występu w przerwie meczu zaśpiewała „Blackbiird” o bólu i nadziei czarnoskórych kobiet podczas Ruchu Praw Obywatelskich, ubrana w czerwono-biało-niebieską szarfę „Cowboy Carter”. W lipcu zeszłego roku tańczyła w amerykańskim trykocie, wykrzykując „Ya Ya” z pomocą naszej drużyny olimpijskiej, a jej teksty ostro krytykują nierówność wynagrodzeń i nadużycia w zakresie ubezpieczeń. Stroje, piosenki i wydarzenia zdają się to potwierdzać: Beyoncé jest amerykańskim skarbem, ale jako czarnoskóra Amerykanka ma także wyjątkową pozycję, by poprosić Amerykę o poprawę.

Ta sama symbolika znalazła się w centrum uwagi podczas występu Kendricka Lamara na Super Bowl, podczas którego tancerze ucieleśniali amerykańską flagę, flankując rapera, który sam był ubrany w czerwień, biel i błękit. Kiedy „Wujek Sam” (Samuel L. Jackson) beształ Lamara za to, że jest „zbyt głośny, zbyt lekkomyślny, zbyt getto” i tancerze rozdzielający się, by odzwierciedlić podział Ameryki, był w stanie wygłosić przejmujący i niezachwiany komentarz na temat amerykańskiego społeczeństwa podczas najchętniej oglądanej transmisji z Super Bowl w historii.
Ten amerykański wygląd i kontekst, jaki się za nim kryje, świadczą o głęboko udręczonych i skomplikowanych stosunkach Czarnych z USA od wieków.
Ta zmiana sprawia, że kwestionuję mój własny związek z amerykańską flagą: czy jest dla mnie przestrzeń, aby ją objąć i nadal żądać postępu?
Moja rodzina sięga pokoleń wstecz w tym kraju, a jej korzenie sięgają Gruzji i Karoliny Północnej. Moi dziadkowie po obu stronach byli głęboko zanurzeni w kulturze Czarnego Południa i przekazali te tradycje nam wszystkim. Mój dziadek uwielbiał country gospel i często ją grał. Stojąc u boku babci, nauczyłam się przyrządzać moje dwa ulubione dania typu soul-food: makaron z serem oraz krewetki z kaszą. Mam wiele wspomnień z dzieciństwa związanych z zespołem jazzowym gospel mojego ojca, który ćwiczył w piwnicy i wypełniał dom muzyką. Zawsze obchodziliśmy 11 czerwca (który akurat wypada w dniu urodzin mojej siostry) i Kwanzaa, a moi rodzice bardzo starali się wyjaśnić znaczenie tych kulturowo znaczących tradycji.
Już w młodym wieku zaszczepili we mnie dumę z mojej kultury. Nasi ludzie – Czarni Amerykanie – budowali ten kraj przez czterysta lat niewoli, a następnie walczyli o równość w nim, zmieniając bieg historii, kultury i życia codziennego każdej osoby, która postawi stopę na tej ziemi i oddycha jej powietrzem.
Dziś rozglądam się i widzę, że nasza muzyka, język narodowy, taniec i jedzenie są wplecione w samą tkankę amerykańskiej kultury – czczone i odtwarzane na całym świecie.
Dlaczego więc czuję się niekomfortowo, nosząc Amerykę na rękawie? Kiedy stałam przed lustrem, przymierzając stroje „Cowboy Carter” (tak, wiele strojów na wiele pokazów), wszelkie zamieszanie i strach zostały zastąpione cichą pewnością siebie. Flaga ta nie powinna być symbolem wykluczającym; Ameryka należy do nas wszystkich.
Nie każdemu się to udaje z Ameryką czy amerykańską modą i jest to postawa, którą głęboko rozumiem i szanuję. Ale w tym tygodniu, gdy wyjdę na koncerty „Cowboy Carter”, pokonam wszelki dyskomfort. Założę bandanę z flagą, założę kowbojski kapelusz w gwiazdki i paski, przyjmę modę amerykańską, będę śpiewać muzykę country i będę odważnie, swobodnie i bez skrępowania istnieć w kraju, który zbudowali moi przodkowie.
Jessica C. Andrews (ona/ona) jest wielokrotnie nagradzaną redaktorką i pisarką, która pracuje jako starszy dyrektor ds. treści w 247CM Shopping. Ma ponad 15-letnie doświadczenie i specjalizuje się w modzie, zakupach i podróżach. Przed dołączeniem do PS Jessica zajmowała wyższe stanowiska w Teen Vogue, Refinery29 i Bustle oraz współpracowała z The New York Times, Elle, Vanity Fair i Essence. Występowała w „Good Morning America”, NBC i Fox 5 New York oraz przemawiała w różnych panelach na temat mody, włosów i kultury Czarnych.