Dobra kondycja

Wypróbowałem klub odnowy biologicznej z opłatą inicjacyjną wynoszącą 10 000 dolarów. Czy warto?

Алекс Рейн 24 Февраля, 2026
Kristine Thomason at LIVV natural wellness club.

Kristine Thomason i LIVV Natural

Kristine Thomason i LIVV Natural

Kluby wellness nie są mi wprawdzie obce. spędziłem kolejny tydzień w Heimacie , taken a private Pilates class at the elusive Siłownia Alo , próbował terapii kontrastowej w Pause Studio i nie tylko. Każda z tych przestrzeni to w zasadzie ta sama koncepcja, napisana inną czcionką — wszystkie to miejsca, w których podobnie myślące osoby mogą się gromadzić, budować społeczność i cieszyć się usługami odnowy biologicznej. Jednak każdy klub ma cechy wyróżniające go na tle innych. Jeden z najnowszych, który dołączył do pakietu: LIVV Naturalny , pierwszy prywatny klub fitness w San Diego.



LIVV to mniej więcej hybryda Remedy Place i Soho House, z dodatkowymi usługami medycznymi – przynajmniej tak mi to opisał założyciel, gdy rozmawialiśmy w tygodniu otwarcia klubu. Jak podaje ich strona, „łączy najnowocześniejsze metody leczenia z holistycznym leczeniem, aby podnieść poziom każdego aspektu życia, umożliwiając członkom uwolnienie pełnego potencjału i rozwój — fizyczny, psychiczny i społeczny”.

Jednak biorąc pod uwagę, że najniższe członkostwo kosztuje 11 940 dolarów rocznie (plus 10 000 dolarów opłaty inicjacyjnej), uwolnienie swojego potencjału z pewnością ma swoją cenę. Czy usługi LIVV wystarczą, aby uzasadnić wysoką cenę? Wypróbowałem klub, aby samemu podjąć decyzję.

Moje doświadczenie z LIVV Natural

Podczas tygodnia otwarcia zostałem zaproszony do zapoznania się z LIVV Natural na własnej skórze. Dostałem złotą kartę (dosłownie błyszczącą, ciężką, metalową kartę w złotym kolorze), która dała mi dostęp do klubu na jeden dzień. Kiedy wszedłem do drzwi LIVV, zostałem powitany w przedpokoju oddzielonym od reszty budynku efektowną aksamitną zasłoną. Zaintrygowany skontaktowałem się z przemiłymi pracownikami recepcji, którzy omówili mój plan dnia: konsultacje, masaże, terapia kontrastowa, Nawilżający , a potem shot odnowy biologicznej (i nie, nie mówimy o soku).

Recepcjonistka odsunęła ciężką zasłonę, odsłaniając nastrojową część wypoczynkową w ziemistych kolorach, przypominającą lobby luksusowego hotelu w tropikalnej lokalizacji (co, jak się okazuje, jest zgodne z projektem, ponieważ wystrój został zainspirowany Tulum w Meksyku). Na lewo od obszernego salonu znajdował się ukryty mały bar z sokami, w którym zaproponowano mi wybrany napój.

Z zielonym sokiem w dłoni spotkałem się z członkiem ich zespołu, który omówił moją historię zdrowia i omówił mój plan odnowy biologicznej na dany dzień. Zwykle w przypadku członków podróż w LIVV rozpoczyna się od badań krwi i hormonów, a następnie jeden z lekarzy medycyny naturopatycznej (NMD) w ich zespole tworzy spersonalizowany protokół zdrowotny dostosowany do Twoich celów, wraz z planem leczenia obejmującym udogodnienia klubu odnowy biologicznej. Ponieważ jednak byłem tam tylko jeden dzień, nie przeszedłem pełnego przygotowania. (Uwaga: lekarze naturopaci różnią się od lekarzy medycyny tym, że skupiają się na zdrowiu holistycznym i zdolności organizmu do samoleczenia, a nie na stosowaniu środków farmaceutycznych lub konwencjonalnych metod leczenia. To powiedziawszy, nie przechodzą przez te same szkolenia, edukację i proces uzyskiwania kwalifikacji co lekarze).

Stamtąd zaprowadzono mnie za róg do małej, ale eleganckiej szatni, gdzie dostałem kapcie i szałwiowy szlafrok, który idealnie pasował do wystroju.

Na kilka minut przed moją pierwszą w tym dniu wizytą odnowy biologicznej poświęciłam chwilę na spacer po korytarzu i zauważyłam, że każde zamknięte drzwi miały na framudze świecącą etykietę (Spa, mały pokój, sauna itp.) – to było jak kalendarz adwentowy wellness, w którym każdy pokój odkrywał nową ucztę. Później dowiedziałem się, że w tym budynku mieściła się wcześniej poczta i zachowało się wiele z oryginalnej architektury.

Na drugim końcu korytarza powitano mnie w gabinecie masażu, gdzie przez 30 minut rozkoszowałem się kojącą mięśnie błogością — pomimo skróconej wizyty byłem naprawdę pod wrażeniem tego, jak bardzo usługa pomogła ukoić moje mięśnie i uspokoić całe ciało.

Stamtąd miałem godzinę, aby cieszyć się sauną i małym pokojem – które są oddzielnymi pomieszczeniami połączonymi drzwiami – w celu odrobiny terapii kontrastowej. Najpierw zdecydowałem się na kąpiel (w końcu jestem fanem zimnych kąpieli) i zanurzyłem się w wannie o temperaturze 50 stopni, aby po masażu szybko wrócić do rzeczywistości. W małym pomieszczeniu dostępne są trzy opcje wanny (40, 45 i 50 stopni), dzięki czemu możesz wybrać, który poziom terapii zimnem odpowiada Twoim preferencjom.

Po trzech minutach wytarłem się i poszedłem do sauny. Od razu byłem pod wrażeniem przestronnej części wypoczynkowej, która przypominała wspólne sauny, które wypróbowałem w Skandynawii. Ponadto, ponieważ wykorzystuje się w nim leczenie podczerwienią (a nie tradycyjną saunę suchą), w pomieszczeniu nie zrobiło się tak gorąco, co oznaczało, że mogłem wygodnie cieszyć się nim nieco dłużej niż w innym przypadku. Widziałem, że ta koedukacyjna przestrzeń jest doskonałym miejscem spotkań i rozmów członków klubu. Po 15 minutach wskoczyłem z powrotem do małego pokoju, gdzie zanurzyłem się w wannie o temperaturze 45 stopni – i powtarzałem ten schemat, aż doświadczyłem każdej wanny i wystarczającej ilości czasu w saunie.

Po szybkim płukaniu poszłam kolejnym korytarzem do gabinetu pielęgnacji skóry, aby wykonać hydrofacial – zabieg łączący oczyszczanie, złuszczanie, ekstrakcję i nawilżenie w celu poprawy ogólnego wyglądu i zdrowia skóry. Każdy, kto już korzystał z zabiegu Hydrafacial, wie, jak niesamowity może być ten zabieg — nie tylko nawilża skórę kwasem hialuronowym i innymi składnikami odżywczymi, ale także wykorzystuje technikę zasysania próżniowego, aby usunąć zanieczyszczenia z porów. (Tym z Was, dla których filmy z wyskakiwaniem pryszczy są niezwykle satysfakcjonujące, gorąco polecam obejrzenie tubki „Gunk” na koniec leczenia.)

Aby zakończyć dzień relaksu, zdecydowałam się na shot z kompleksem B (mieszankę witamin z grupy B wstrzykiwaną w pośladek) i poświęciłam kilka minut na relaks w wymarzonej części wypoczynkowej, zanim wróciłam do rzeczywistości.

Czy LIVV Natural jest wart swojej ceny?

Składki w LIVV wahają się od wspomnianych 11 940 dolarów rocznie (lub 995 dolarów miesięcznie) plus 10 000 dolarów opłaty inicjacyjnej za członkostwo Emerald aż do imponujących 59 940 dolarów rocznie (lub 4995 dolarów miesięcznie) za członkostwo Platinum.

Każdy poziom członkostwa obejmuje szerokie spektrum ofert wellness, takich jak: kompleksowy test biomarkerów; przegląd laboratorium klinicznego; tlenoterapia hiperbaryczna; NAD; terapia ozonowa; terapia peptydowa; optymalizacja hormonalna; terapia dożylna; zdjęcia odnowy biologicznej; masaż leczniczy; Hydrafacial lub mikronakłuwanie; i dostęp do wydarzeń towarzyskich LIVV. W przeważającej części różne poziomy mają dostęp do tych samych usług — rozbieżność w kosztach naprawdę ma związek z ich liczbą (na przykład członek Emerald otrzymuje jeden masaż miesięcznie, podczas gdy członek Platinum otrzymuje cztery).

Jeśli dodamy koszty tych usług à la carte, miesięczne opłaty okażą się całkiem niezłe (np. terapia ozonowa kosztuje 350 dolarów za wstępną konsultację, a następnie dodatkowe 200 dolarów za jedną usługę). LIVV ma zasadniczo służyć zarówno jako społeczny klub odnowy biologicznej, jak i placówka naturopatycznej opieki zdrowotnej, zapewniając kompleksową opiekę holistyczną, coaching wellness, spa z pełnym zakresem usług i element społecznościowy. Ponadto członkostwo w LIVV zapewnia dostęp do niektórych metod, które w innym przypadku trudno byłoby znaleźć (takich jak terapia ozonowa lub kompleksowa testy biomarkerowe ).

To powiedziawszy, nawet najniższy poziom jest drogi. I chociaż niektórzy mogą twierdzić, że medycyna zapobiegawcza powinna być integralną częścią każdego programu dbania o zdrowie i dobre samopoczucie, oferowane przez nie konkretne metody leczenia nadal wydają się nieistotnym luksusem. Sam klub może też nie być najlepszym wyborem dla każdego, kto szuka miejsca, które zaspokoiłoby wszystkie jego ogólne potrzeby związane z dobrym samopoczuciem (np. w tej chwili nie ma siłowni). Ale dla tych, którzy są zainteresowani ścisłą współpracą z holistycznym dostawcą opieki zdrowotnej i regularnym korzystaniem z najnowocześniejszych metod odnowy biologicznej, LIVV to w zasadzie Disneyland wellness.


Kristine Thomason jest pisarką i redaktorką lifestylową mieszkającą w południowej Kalifornii. Wcześniej była dyrektorem ds. zdrowia i fitnessu w Mindbodygreen oraz redaktorem ds. fitnessu i dobrego samopoczucia w Women’s Health. Prace Kristine ukazywały się także między innymi w PS, Travel Leisure, Men's Health, Health i Refinery29.