
Stan był w zasadzie mężem Peggy w pracy przez kilka ostatnich sezonów Mad Men, ale finał serialu potwierdza, że są także pokrewnymi duszami. W biurze kłócą się, ale później podczas rozmowy telefonicznej Stan wyznaje, że jest w niej zakochany. Peggy potrzebuje około minuty, aby się nad tym zastanowić, ale wkrótce dochodzi do własnego wniosku, że ona też jest zakochana w Stanie. Jeśli myślisz, że to nie wyszło z lewego pola, spójrz na relacje Peggy i Stana na przestrzeni lat. Chociaż los Dona wisiał w powietrzu (i ostatecznie kończy się tak tajemniczo, jak mogłoby się wydawać), te dwa gołąbki były sobie przeznaczone od samego początku.

Zawsze mieli ze sobą naprawdę łatwą przyjaźń.

Potem Stan musi sprawić, że będzie dziwnie, całując ją w sezonie czwartym.
Twierdzi, że to ma uspokoić jej nerwy, ale zupełnie tak nie jest.

Stan nieustannie walczy z Peggy przeciwko swoim granicom. . .

I zawsze zachowuje profesjonalną postawę.

Dopóki nie wyzwą się nawzajem na rywalizację nagich spojrzeń.

OK, oni też razem palą trawkę w biurze.
„Profesjonalny” nie był właściwym słowem.

Ciągle rozmawiają przez telefon.

Mimo że ich biura są od siebie oddalone o 5 metrów.

Potem w sezonie szóstym osiągnęli naprawdę wysoki poziom.

I całują się – tym razem naprawdę.

Stan jest w to zaangażowany.

Ale ich relacje wracają do normy.

No cóż, tak normalnie, jak to tylko możliwe.

Dopóki Stan nie wyznaje prawdy o swoich uczuciach do Peggy.

Peggy też zdaje sobie sprawę ze swoich uczuć do Stana.

A potem to się dzieje i wszystko jest w porządku ze światem!
Nawet jeśli nie zwracałeś uwagi na ich rozwijający się romans, nadal jest to cudownie satysfakcjonujące.