Esej osobisty

Tego lata odzyskuję Piraguas jako Latynoska wychowana w Nowym Jorku

Алекс Рейн 24 Февраля, 2026
247continiousmusic

Fotografia 247CM | Kim Dole / Getty / Alexandra Oquendo i ilustracja do zdjęcia: Michelle Alfonso

Fotografia 247CM | Kim Dole / Getty / Alexandra Oquendo i ilustracja do zdjęcia: Michelle Alfonso

Lato w Nowym Jorku nie ma sobie równych. W wielu zamieszkanych przez Latynosów dzielnicach Nowego Jorku piragua, czyli wiórki lodowe (znane również jako icees), są podstawą lata. Lin-Manuel Miranda doskonale to ujął, grając gościa z Piragui w swojej filmowej adaptacji „Na wzgórzach”. Nieżyjący już afro-portorykański artysta Jean-Michel Basquiat również stworzył niezatytułowany rysunek przedstawiający mężczyznę pchającego wózek z piraguą jako odę do jego młodzieńczych dni w Puerto Rico i Brooklynie. Takie odniesienia kulturowe pozwalają wielu Latynosom mieszkającym w Nowym Jorku – w tym mnie – poczuć się zauważonymi.



Po latach braku piragu, tego lata planuję odzyskać to doświadczenie. Piragua to coś więcej niż tylko orzeźwiająca przekąska; faktycznie mają powiązania z Ameryką Łacińską. Piragua ma korzenie w Puerto Rico, a także w innych krajach Ameryki Łacińskiej i Karaibów. W Nowym Jorku, gdzie zamieszkuje duża populacja portorykańska, piragua stanowią związek z ich Boricua oraz innym latynoskim dziedzictwem kulturowym i tradycjami. Są symbolem tożsamości i przypominają ludziom o naszych korzeniach, a także dają poczucie nostalgii i przynależności.

Portorykańczycy nazywają ten zimny deser piraguą. Słowo piraguas pochodzi od połączenia słowa piramida, które oznacza piramidę, i agua, co oznacza wodę. Ale jego nazwa jest różna w całej Ameryce Łacińskiej, dominikanie nazywają je „frio frio”, podczas gdy w Hondurasie są znane jako „minutas”.

Podczas gorących i wilgotnych letnich miesięcy piragua to pyszny i niedrogi sposób na ochłodzenie się. Są to zasadniczo smakołyki z pokruszonym lodem, podobne do rożków śnieżnych. Te ogolone lodowe smakołyki stanowią również część kultury ulicznych sprzedawców Nowego Jorku i są powszechnie sprzedawane w parkach i na plażach, a także na ruchliwych rogach tętniących życiem dzielnic Manhattanu, takich jak Lower East Side i Washington Heights, South Bronx, Corona, Queens i niektórych dzielnicach Brooklynu.

Piraguas stało się popularne w Nowym Jorku w latach pięćdziesiątych XX wieku, kiedy Portorykańczycy wyemigrowali do dzielnic na Brooklynie, Bronksie i w górnej części Manhattanu. Rozwijały się one w latach 80., 90., a nawet na początku XXI wieku, w dzielnicach głównie portorykańskich i dominikańskich. Wózki Piragua były i nadal są dla wielu imigrantów letnią rozrywką. Chociaż jest to przedsięwzięcie na małą skalę, jest to przedsięwzięcie biznesowe, które pozwala tym przedsiębiorcom zarobić dodatkowy dochód w miesiącach letnich. Sprzedawcy z Piragui przez dziesięciolecia wnosili wkład w lokalną gospodarkę i pomagali w utrzymaniu tkanki kulturowej naszych dzielnic.

W pewnym momencie w zamieszkałych przez Latynosów dzielnicach Nowego Jorku było mnóstwo wozów z piraguą. Teraz jest ich znacznie mniej i to z wielu powodów. Jednym z nich jest to, że obecnie w mieście obowiązuje znacznie więcej przepisów dotyczących zezwoleń na poruszanie się wózkami i food truckami. Po drugie, właściciele wielu z tych wózków przeszli na emeryturę, podczas gdy ich dzieci uczęszczały do ​​college'u i zajmowały się własną karierą. Mimo to moje uznanie dla wózków piragua, które wciąż pozostają w Nowym Jorku, nie zniknęło.

Dorastając w Bushwick na Brooklynie, zawsze znajdował się sprzedawca pchający kolorowy drewniany wózek po najbardziej ruchliwych ulicach okolicy, dzwoniący lub trąbiący klaksonem, informując mieszkańców okolicy, że piragua tu jest. Dla wielu społeczności latynoskich wózek piragua był naszą ciężarówką z lodami Mister Softee. Było kulturalnie, ale też o wiele taniej niż lody, które można dostać w ciężarówce Mister Softee. Piragua sprzedawano za dolara lub najwyżej 1,50 dolara. Obecnie kosztują co najmniej 3 dolary, a w większości przypadków więcej. Piragua są zazwyczaj sprzedawane przez sprzedawców znanych jako piragüeros, których kolorowe wózki wyciągają duży parasol w najgorętsze dni w sezonie letnim, aby zapobiec topnieniu bryły lodu pod gorącym słońcem. Do wyboru jest także wiele smaków, takich jak kokos (kokos), canela (cynamon), parcha lub maracuyá (marakuja), melon (melon), wiśnia, truskawka, mango, ananas, wanilia, jagoda, crema (kremka), tamaryndowiec i wiele innych. Twoja przeciętna ciężarówka Piragua często oferuje do 20 smaków.

W dni, kiedy było szczególnie gorąco, zawsze była kolejka. Pamiętam, jak poprosiłem mamę o pieniądze, a potem poszedłem do sprzedawcy na Knickerbocker Avenue. Czekając w kolejce, musiałam podjąć trudną decyzję dotyczącą wyboru smaku. Mango zawsze było moim ulubionym produktem i jako dziecko z podekscytowaniem obserwowałem, jak sprzedawca kilka razy skrobał bryłę lodu ręczną golarką do lodu, a następnie umieszczał ją w kubku, aby nadać lodzie charakterystyczny kształt. W przeciwieństwie do rożków śnieżnych, piragu nie podaje się w trójkątnej filiżance. Zamiast tego są uformowane w okrągłą lub kwadratową filiżankę z trójkątnym wierzchołkiem. I w przeciwieństwie do amerykańskich szyszek śnieżnych, piragu nie je się łyżką, lecz popija przez słomkę.

Moje oczy się rozjaśniały, gdy sprzedawca posypywał syropem pokruszony lód, zanim mi go podał. Najlepsze było zawsze branie pierwszego łyka. Od razu poczułem, jak słodki chłód dociera do mojej duszy. Więc oczywiście w tym roku postanowiłem rozpocząć lato, udając się z powrotem do Brooklynu – na moje stare tereny tupania – w poszukiwaniu piragui. Wiedziałam, że to nie tylko mnie ochłodzi, ale także przyniesie radość mojemu wewnętrznemu dziecku.

Spacerując po częściach Bushwick, które nie padły ofiarą gentryfikacji, udało mi się wyśledzić piragüero i od razu się uśmiechnąłem. Jego wózek, pomalowany w sprayu na czerwono i niebiesko, słusznie dudnił „Un Verano en Nueva York” („Lato w Nowym Jorku”), klasyczną salsę w wykonaniu El Gran Combo de Puerto Rico. Podszedłem do sprzedawcy, przywitałem się i zamówiłem smakołyk. Z niecierpliwością patrzyłem, jak wielokrotnie golił lód, pytając mnie po hiszpańsku, jaki smak chcę. „Mango, por przysługa” – odpowiedziałem. Oczy mi się zaświeciły, gdy nalał syrop, włożył słomkę do czerwonego kubka i podał mi go z uśmiechem.

Podałam mu banknot 5-dolarowy i upiłam pierwszy łyk, gdy szukał reszty. Tylko jeden mały łyk przeniósł mnie z powrotem do dzieciństwa – do prostszych czasów. Jako dorosły z sentymentem wspominam piraguę i widzę, jak coś tak prostego może mi przypomnieć najlepsze chwile, jakie przeżyłem w okresie dorastania.

Wielu nowojorczyków, takich jak ja, miło wspomina rozkoszowanie się piraguami sprzedawanymi przez ulicznych sprzedawców w dzieciństwie i dzieleniem się nimi z przyjaciółmi i rodziną. Ich obecność nie tylko wniosła żywy urok i poczucie koleżeństwa do naszych dzielnic, ale także dodała niepowtarzalnego smaku letnim doświadczeniom w mieście. Piragua stanowią ważną i cenioną część letnich tradycji Nowego Jorku — taką, którą będę kontynuować tak długo, jak pozostanę nowojorczykiem.