Jennifer Lopez

Wirusowe kontrowersje wokół Jennifer Lopez w „Bronxie” dowodzą, że młodsze Latynoski nie uważają jej za autentyczną

Алекс Рейн 24 Февраля, 2026
247continiousmusic

Jennifer Lopez była zajęta. Jeśli to przegapiliście, portorykański piosenkarz, tancerz i aktor wydał nie jeden, ale trzy uzupełniające się projekty na rozpoczęcie roku. Jest jej „This Is Me”. . . album Teraz; wideo/musical towarzyszący wspomnianemu albumowi „This Is Me”. . . Teraz: historia miłosna”; oraz dokument, który zgłębia wspomnianą historię miłosną, „Najwspanialsza historia miłosna, której nigdy nie opowiedziano”. Bez wątpienia było to ambitne przedsięwzięcie. I taki, w którym jest przeciągana przez TikTok, Instagram i X (dawniej Twitter).

Część kontrowersji polega na tym, jak Lopez reprezentuje siebie i swoją rodzinną dzielnicę Bronksu. W jednej scenie z filmu dokumentalnego Lopez czochra swoje kręcone włosy, patrząc w lustro, i mówi: „Przypomina mi to, jak miałam 16 lat i biegałam po dzielnicy w Bronksie. Szalona mała dziewczynka, która kiedyś była, kurwa, dzika i bez ograniczeń, tylko marzyła. TikTok szybko wskoczył na ten mały klip, a wielu użytkowników skomentowało, jak sztuczna była ta scena. Jeden z użytkowników zauważył, że wykonanie gotowego ujęcia rzekomo wymagało wielu ujęć. Niedługo potem media społecznościowe zaczęły przeglądać stare wywiady z Lopez w poszukiwaniu jakichkolwiek śladów nieautentyczności.

W odnowionym klipie z Vogue’a Seria „73 pytania”. Lopez dzieli się swoim zamówionym w dzieciństwie bodegą składającym się z bułki z szynką i serem oraz napojem pomarańczowym. . . i małą paczkę chipsów. Ten klip również wywołał burzę w mediach społecznościowych, ponieważ nowojorczycy domagali się informacji, o jakim pomarańczowym napoju ma na myśli Lopez. Inni zauważyli, że jest to na tyle ogólny porządek, że Lopez nie może być tak wychowana w bodedze, jak twierdzi.

No i oczywiście gwóźdź do trumny: stary klip z 2014 roku krąży po mediach społecznościowych i pokazuje, jak Lopez podjeżdża do swojego starego domu w Castle Hill, a obecna mieszkanka nie ma pojęcia, kim ona jest.

To nie tak, że Lopez nie pochodzi z Bronksu – oczywiście, że jest. Nikt nie jest w stanie jej tego odebrać. Chodzi o to, że kreowany przez nią wizerunek sprawdzonej dziewczyny z Bronksu, która przedostała się do Hollywood, pozostając wierna swoim korzeniom, wydaje się nieszczery. Wielu uważa, że ​​wykorzystuje tę dzielnicę w celach informacyjnych w czasach, które ponad wszystko cenią autentyczność. Ale jak to się stało, że tak pozornie oddzieliła się od ludzi, których rzekomo reprezentuje?

Dorastanie w portorykańskim domu oznaczało, że Lopez nie mogła zrobić nic złego. To ona była Fly Girl, która odniosła sukces. Była Seleną. A kiedy ukazał się jej debiutancki album „On the 6”, moja mama puszczała go w kółko, śpiewając do każdego słowa. Dla mojej mamy Lopez symbolizowała sukces. Dla wielu głów z tego pokolenia właśnie tym był sukces – nie tyle reprezentowanie swojego kaptura, ale pokazanie faktu, że udało ci się z niego wyjść.

Dziś jednak to nie wystarczy. Dlatego działania Lopeza są często postrzegane jako egoistyczne. Po części jest to różnica pokoleniowa. Świadczy o tym fakt, że tak niewielu jej niedawnych krytyków wiedziało, co miała na myśli, mówiąc „napój pomarańczowy”. Gwoli ścisłości, jestem niemal pewien, że miała na myśli 25-centowe „kwarty wody”, które były podstawą bodeg w latach 90. (obecnie trudno byłoby je znaleźć). Nie mieli właściwej nazwy; pytałeś tylko o kolor. Ale pomijając porządek bodega, fakt, że Lopez musiała zmienić nazwę swojej trasy koncertowej ze względu na spowolnienie sprzedaży biletów pokazuje, jak bardzo osłabła opinia publiczna w przypadku gwiazdy, która kiedyś często wyprzedawała bilety na rezydencje w Vegas.

W tym świetle nie jest zaskakujące, że społeczność, a nawet jej fani, są sceptyczni co do tego, jak reprezentuje Bronx – jest to próba opóźnienia zachodu słońca nad niesamowitą 30-letnią karierą i pobudzenia mas. Ale nie wystarczy twierdzić, że Nowy Jork jest Twoim prawem z urodzenia i oczekiwać, że Nowojorczycy się pojawią. Tutaj zaufanie i lojalność zdobywa się w bolesny sposób. Trzeba postawić miasto na plecach, podnieść je i aktywnie uczestniczyć w kulturze.

Cardi B trafiła na pierwsze strony gazet, kiedy przekazała 100 000 dolarów swojemu dawnemu gimnazjum w Bronksie. Fat Joe pomógł zorganizować zbiórkę pieniędzy dla rodzin dotkniętych pożarem w Twin Parks w 2022 r. i jest dobrze znany z tego, że regularnie pomaga społeczności. A J Lo? Cóż, w tym rzecz. Ona ma. W 2014 roku ogłosiła nawiązanie współpracy z Montefiore Medical Center w Bronksie Centrum Zdrowego Dzieciństwa , którego celem była poprawa zdrowia dzieci i ogólnego żywienia w okolicznych społecznościach.

Jednak dla wielu z nas okazjonalna działalność filantropijna nie wystarczy. A fakt, że minęło 10 lat od jej ostatniej większej zasługi dla gminy, nie pomaga w sprawie Lopez. Ani fakt, że tańcem zrobiła karierę aktorską, wokalną i po drodze miliony dolarów, ale nie otworzyła ani jednej akademii tańca, aby pomóc innym zrobić to samo. Myślę, że akademia tańca sygnowana przez Jennifer Lopez w sercu Castle Hill byłaby oczywistością i pomogłaby jej poprawić jej obecną pozycję w społeczności.

Biorąc to pod uwagę, Lopez nie ma obowiązku spełniać oczekiwań nikogo innego, jak tylko swoje własne. Jest też wielu pierwszoklasistów w Nowym Jorku, którzy mniej robią dla swoich gmin i są poddawani znacznie mniejszej krytyce. Jednak ostatecznie Lopez jest wyjątkowa, ponieważ rozumie wpływ społeczny, jaki daje pochodzenie z Bronxu, i czerpie z niego korzyści. Rozumie, że to odróżnia ją od większości elity Hollywood — jest kimś, kto nie powinien zasiadać przy stole, a mimo to cieszy się tymi samymi przywilejami, co jej srebrni odpowiednicy.

Kiedyś znajomy powiedział mi, że kaptura to coś, czego nikt nie może Ci odebrać. Jest to w Tobie wbudowane, niezależnie od tego, co osiągniesz. The lessons the streets teach are lessons for life. Naprawdę w to wierzę. I jestem pewien, że Lopez też to robi. W jej oczach zawsze będzie Jenny z bloku, niezależnie od tego, co którakolwiek z nas ma do powiedzenia.

Ale uważam też, że nie ma czegoś takiego jak gra obiema stronami. Jako ktoś, kto powoli obserwuje, jak ich dzielnica znika w wyniku gentryfikacji i z każdym dniem zmienia się krajobraz jego wspomnień, żałuję, że nie mam pieniędzy, aby coś z tym zrobić. I gdybym kiedykolwiek znalazła się w takiej sytuacji, w której mogłabym się odwdzięczyć, zrobiłabym to.


Miguel Machado jest dziennikarzem specjalizującym się w stykaniu się tożsamości i kultury latynoskiej. Robi wszystko, od ekskluzywnych wywiadów z artystami muzyki latynoskiej po opinie na tematy istotne dla społeczności, osobiste eseje związane z jego Latinidad oraz artykuły i artykuły związane z Portoryko i kulturą portorykańską.