Esej osobisty

Kat Von D: „To, skąd pochodzę, nie definiuje mnie, ale mnie ukształtowało”

Алекс Рейн 24 Февраля, 2026
247continiousmusic

Kat Von D to tatuażystka, muzyk, właścicielka i twórczyni Piękno Kat Von D .

Moi rodzice, świeżo po ślubie, wyemigrowali z Argentyny do małego miasteczka w sercu Nuevo León w Meksyku. W tamtych czasach Montemorelos nie miało zbyt wiele. Była to prosta mała wioska położona na obrzeżach Monterrey.

Widzisz, mój tata pochodził z długiej linii lekarzy-misjonarzy i kiedy stało się jasne, że Montemorelos potrzebuje szpitala, stało się to jego misją.



Ale zanim zaczniesz zakładać, że byłem „dzieckiem lekarza”, istnieje ogromna różnica między dorastaniem pod okiem lekarza-misjonarza w Meksyku a zwykłym lekarzem w USA. W żadnym wypadku nie prowadziliśmy życia w „luksusie” w konwencjonalnym tego słowa znaczeniu.

Jednym z moich pierwszych wspomnień z dzieciństwa było bieganie boso po ubitej ziemi, którą mieliśmy na podłogę. Długo nie mieliśmy prądu i bieżącej wody. I tak naprawdę jedno z moich ulubionych zdjęć z naszego rodzinnego albumu przedstawia mnie kąpiącą się w plastikowym wiadrze! Ujmijmy to w ten sposób, w tym mieście było większe prawdopodobieństwo, że zobaczysz konia niż samochód.

Nie jestem do końca pewna, czy moi rodzice wyobrażali sobie posiadanie trójki dzieci w tym mieście, per se. Szczerze mówiąc, nigdy tak naprawdę nie zapytałem. Ale cieszę się, że się tam urodziłem i nie chciałbym nic w tym zmieniać.

W 1988 roku przeprowadziliśmy się do USA! Miałem sześć lat i siedmiogodzinna podróż do granicy Teksasu wydawała mi się tygodniami. Niemniej jednak w tle dało się wyczuć dreszczyk emocji. Choć nie do końca rozumiałem, jakie wielkie zmiany mnie czekają, czułem to. Myślę, że wszyscy to zrobiliśmy.

Jeżdżąc od jednego małego miasteczka do drugiego, moi rodzice postanowili rozbić obóz w pobliżu Loma Linda w Kalifornii. Większość ludzi nie ma pojęcia, gdzie jest Loma Linda, więc nie zdziw się, jeśli nigdy o tym nie słyszałeś!

Tak się składa, że ​​to małe miasteczko w hrabstwie San Bernardino ma znaczącą społeczność Adwentystów Dnia Siódmego. Powtórzę: wiele osób nigdy nie słyszało o tej religii – jest to w zasadzie chrześcijaństwo z kilkoma cechami żydowskimi. Przestrzegaliśmy szabatu, w soboty chodziliśmy do kościoła, przestrzegaliśmy dziesięciu przykazań i nie jedliśmy wieprzowiny ani ryb bez łusek (nie pytajcie).

W pewnym momencie, gdzieś pomiędzy kościołem a szkołą, moi rodzice powiedzieli, że wróciliśmy wiedząc, jak mówić po angielsku. Ale w domu tak naprawdę rozmawialiśmy tylko po hiszpańsku, będącym naszą mieszanką meksykańskiego i argentyńskiego.

W podstawówce pochodzenie z innego kraju i innej kultury sprawiło, że poczułem się inaczej. W dobry sposób. Poczułem się wyjątkowo. Poczułem też, że mam przewagę. Myślę, że bycie dwujęzycznym pomogło mi czasami zrozumieć angielski nawet lepiej niż moi rówieśnicy. Pamiętam na przykład, że po raz pierwszy usłyszałem słowo „księżycowy” i zrozumiałem jego związek z Księżycem dzięki hiszpańskiemu słowu „luna”.

Przejdźmy szybko do teraz, a moje latynoskie pochodzenie nadal odgrywa ogromną rolę we wszystkim, co robię – muzyce, którą piszę, sposobie, w jaki rysuję, hiszpańskich nazwach odcieni i motywach mojej kolekcji makijażu, a nawet tym, dlaczego zdecydowałem się mieszkać w Los Angeles.

Tak wielu ludzi z całego świata przyjeżdża do Los Angeles, aby spróbować „udać się”. Ale dla mnie przyjechałem tutaj, ponieważ czułem się najbliżej domu, po Meksyku.

To miejsce, które wita i celebruje kultury i subkultury ze wszystkich zakątków planety. Kultura meksykańska jest tak widoczna w mieście, że widać ją na muralach w całym centrum miasta, muzyce pochodzącej z Los Angeles, tatuażach, które mamy, sposobie, w jaki się ubieramy i jedzeniu, które jemy.

Ostatecznie to, skąd pochodzę, nie definiuje mnie, ale jak każde doświadczenie życiowe, pomogło ukształtować moje pięknie czarujące życie, którego nigdy nie mogłam uważać za coś oczywistego.