Nie miałem zamiaru pisać tego postu. Nie chciałem dzielić się tymi zdjęciami. Poczułem się zbyt zawstydzony. Ale właśnie z tego powodu poczułem się do tego zmuszony. Widzisz, kiedy zaczynałem swoją przygodę z CrossFit, aż do całkowitego wytrenowania, byłem przekonany, że po sześciu miesiącach będę miał niesamowite zdjęcia transformacji, którymi będę mógł się podzielić. Ale jak widzisz, nie mam.
Fotografia 247CM | Jenny Sugar
Mogłam zdecydować się ich nie udostępniać, poczekać rok lub tyle czasu, ile zajęło mi uzyskanie sześciopaku, na który tak ciężko pracuję, ale czuję, że udostępnienie tych zdjęć transformacji jest jeszcze ważniejsze niż te, które robią wrażenie. Ponieważ pokazują, że utrata wagi i uzyskanie ujędrnionej sylwetki wymaga czasu, a prawdopodobnie więcej czasu, niż byś tego chciał.
Utrata wagi i uzyskanie ujędrnionej sylwetki wymaga czasu, a prawdopodobnie więcej czasu, niż byś tego chciał.
When progress doesn't go as quickly as expected, it can be so damn frustrating. I actually quit CrossFit for a few days after three months. I was pissed that I was getting up at 4:50 a.m. five days a week to go to class, eating clean, and my body wasn't getting close to where I wanted it to be. I still had my baby belly, and I actually gained weight and my muscles grew. I was thicker all around, and even my sports bras were feeling tighter. WTH!
But my husband talked me down off my 'I hate CrossFit' ledge and said, 'First of all, you look amazing. And I can totally tell you're getting stronger. But CrossFit isn't just about what it's doing to your body, it's how you feel.' And that's true. I loved how badass I felt snatching bars over my head and slamming medicine balls to the floor, and how my heart thumped in my chest and sweat dripped off my nose while doing a bazillion burpees . I loved how energetic and confident I felt when I came home from class, and how that set the tone for my entire day. I'm happier when I work out regularly, and that spreads out into my life, my work, and my relationships.
Fotografia 247CM | Jenny Sugar
Rozmawiałam też z wieloma kobietami o tym, jak się czuję. Powiedziałam im: „Przybrałam na wadze, wszystko się powiększyło, łącznie z tyłkiem i dżinsami, które są ciaśniejsze”. Czuli to samo, że na początku nie lubili swoich wielkich mięśni, ale teraz to robią, bo to oznacza, że są silni. Niektóre z kobiet stwierdziły nawet, że chciałyby, aby ich mięśnie były większe, a teraz przejmują się tylko tym, co może zrobić ich ciało i jakie są ich cele, aby przysiadać z większym ciężarem lub wykonywać wyższe skoki na skrzynię.
Uprawianie CrossFit przez sześć miesięcy nauczyło mnie jednej nieoczekiwanej lekcji, której mam wrażenie, jakbym próbował nauczyć się przez całe życie. Kochać swoje ciało. Aby naprawdę czuć się dumnym z tego, co może zrobić, a nie szturchać i szturchać go za to, jak według społeczeństwa ma wyglądać.

Fotografia 247CM | Jenny Sugar
Właśnie skończyłam 40 lat i doprowadzenie mojego ciała do takiego stanu zajęło mi całe życie i dwie ciąże, więc jak mogłam oczekiwać, że wszystko się zmieni w ciągu zaledwie sześciu miesięcy? Chociaż nie widzę postępu fizycznego, o jakim marzyłem, po pół roku intensywnych treningów pięć dni w tygodniu, skupiam się na postępie w możliwościach mojego ciała.
Osiągnęłam kilka naprawdę monumentalnych celów, takich jak wspinanie się po linie o długości 5 metrów, wykonanie pierwszego ścisłego podciągnięcia i pompek w staniu na rękach i to poczucie dumy przezwyciężyło poczucie niepewności co do mojego zwiotczałego, pomarszczonego ciążowego brzuszka. Dało mi to nowo odkrytą pewność siebie i inspirację, aby stać się jeszcze silniejszą. Mam wrażenie, że przez większość mojego życia toczę ciągłą walkę ze sobą, aby zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby się skurczyć i zająć mniej miejsca, ale tak naprawdę podoba mi się to uczucie zajmowania więcej.
A co jeśli nie jestem tam, gdzie chcę być? Docieram tam, prawda? Będę nadal co miesiąc robić zdjęcia postępów, aby pewnego dnia spojrzeć wstecz na te sześciomiesięczne zdjęcia i zobaczyć, że był to tylko jeden krok na mojej drodze do stania się najsilniejszą, najlepszą wersją mnie.
I choć dzielenie się zdjęciami, na których nie do końca udaje mi się osiągnąć swoje cele, jest trochę upokarzające, jedyną rzeczą, która ułatwia to myśl, że ktoś na swojej drodze do utraty wagi lub sprawności fizycznej ma związek z moją historią i znajduje inspirację do dalszego wysiłku i celebrowania każdej chwili postępu, bez względu na to, jak małą wydaje się ona.