
Źródła obrazu: Getty | Stefania D'Alessandro, Jeff Spicer
Źródła obrazu: Getty | Stefania D'Alessandro, Jeff Spicer
James Bond to jedna z najbardziej kultowych i powszechnie znanych postaci, jakie kiedykolwiek zdobiły przemysł filmowy. Uprzejmy tajny agent, stworzony w latach pięćdziesiątych XX wieku przez brytyjskiego pisarza Iana Fleminga, przez dziesięciolecia stał się uosobieniem uroku. Od 1962 roku siedmiu mężczyzn wcielało się w Bonda na dużym ekranie. Do tej pory wszyscy byli Brytyjczykami – i białymi.
Kiedy Daniel Craig ogłosił, że w 2021 roku odchodzi z tej roli, zaczęły pojawiać się plotki o tym, kto może zostać kolejnym Bondem. Producent Michael G. Wilson nawiązał do zastrzeżeń : następny Bond powinien być na tyle młody, aby podpisać się pod dziesięcioletnim zobowiązaniem; aktor powinien być Brytyjczykiem; i powinien być mężczyzną.
Teraz przed franczyzą Bonda stoi wielka szansa: może uczynić z czarnego Brytyjczyka kolejnego Bonda. Byłby to nie tylko ważny krok naprzód pod względem reprezentacji na ekranie – mógłby pomóc całemu światu zobaczyć, co naprawdę oznacza bycie Czarnym Brytyjczykiem.
Jeśli jedną z najbardziej rozpoznawalnych na całym świecie brytyjskich postaci zagra Czarny mężczyzna, być może cały świat zacznie pojmować koncepcję tożsamości Czarnych Brytyjczyków.
Do tej roli nominowano kilku znanych czarnoskórych aktorów brytyjskich: Idris Elba, Regé-Jean Page, Damsona Idrisa . Jednak dla wielu Elba pozostaje na szczycie listy kandydatów do roli agenta 007. Mimo że Elba tak zdystansował się od tej roli , wykazało to ostatnie badanie jest najlepszym wyborem w Wielkiej Brytanii zastąpić Craiga, a Tom Hardy i Tom Hiddleston zajęli drugie i trzecie miejsce.
Dla mnie Elba wydaje się najodpowiedniejszym wyborem spośród czarnoskórych aktorów brytyjskich, o których krążą plotki, że wcielą się w tę rolę. Millenialsi, tacy jak ja, postrzegają Bonda jako bardziej dojrzałego – kogoś, kto jest bez wysiłku czarujący, dowcipny i przystojny. Elba dla wielu Czarnych Brytyjczyków uosabia stereotyp „fajnego wujka”. To ten w rodzinie, który jest zawsze dobrze ubrany, sam ma atrakcyjną partnerkę i podkrada ci banknot 20-dolarowy, gdy rodzice nie patrzą.
Ale nawet jeśli Elba nie będzie kolejnym Bondem, każdy czarnoskóry brytyjski aktor byłby doniosłym wyborem. Szczególnie w brytyjskiej telewizji i filmie występuje nadreprezentacja określonego typu czarnoskórego mężczyzny: takiego, który jest zwykle powiązany z kulturą gangów, sprzedażą narkotyków i innymi nielegalnymi zachowaniami. Podobnie jak wiele innych osób, które znam, lubię brytyjskie seriale i filmy, takie jak „Blue Story”, „Top Boy” i „Kidulthood”. Jednak wielu głównych bohaterów wzmacnia negatywne stereotypy, a wszystko to w różnym stopniu. Jasne, ostatnio obserwujemy pewną zmianę w przypadku seriali telewizyjnych takich jak „The Capture” i świątecznej komedii romantycznej „Boxing Day” . Jednak nawet dzisiaj wiele przedstawień Czarnych mężczyzn w Wielkiej Brytanii jest negatywnych – a wielu Czarnych mężczyzn w moim życiu ma wrażenie, że takie portrety tylko spłaszczają ich doświadczenia i przyczyniają się do stereotypów rasowych, z którymi mają do czynienia na co dzień.
W 2020 roku, podobnie jak w Stanach Zjednoczonych, protesty Black Lives Matter ogarnęły Londyn po zabójstwie George'a Floyda. Ale i tutaj dały początek wielu rozmowom na temat tego, co to znaczy być czarnym Brytyjczykiem. Wielu z nas wyraziło, jak kwestionowana jest nasza brytyjska tożsamość ze względu na kolor skóry – prawie tak, jak gdyby nasza brytyjska tożsamość miała być synonimem białej skóry.
Dlatego ten moment jest tak istotny. Jeśli jedną z najbardziej rozpoznawalnych na całym świecie brytyjskich postaci zagra Czarny mężczyzna, być może cały świat zacznie pojmować koncepcję tożsamości Czarnych Brytyjczyków.
Dla mnie ta tożsamość to połączenie kultur brytyjskiej, afrykańskiej i karaibskiej w jedną. Odzwierciedla to nasz dialekt i muzyka, której słuchamy; obejmują odniesienia do kultury i języka Karaibów i Afryki. Jednak dla wielu z nas, którzy urodzili się i wychowali w Wielkiej Brytanii, jesteśmy również nierozerwalnie związani z brytyjską kulturą. My również mamy ochotę na pełne śniadanie angielskie po nocy spędzonej poza domem, odczuwamy natychmiastową potrzebę śpiewania utworu „Wonderwall” Oasis, gdy tylko go usłyszymy, i tak, lubimy pić herbatę (ale to nie wszystko, co pijemy!).
Mimo to „brytyjska” część „czarnych Brytyjczyków” jest często odrzucana przez nie-czarnych Brytyjczyków. Być może dlatego aktor „Gwiezdnych wojen”, John Boyega, wyraził niedawno wątpliwości, czy kolejnym Jamesem Bondem będzie Czarny. I muszę przyznać, że w pewnym stopniu się z tym zgadzam – zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę rasistowska reakcja którą Lashana Lynch otrzymała, gdy w 2020 roku ogłoszono, że będzie pierwszą czarnoskórą kobietą 007. To tylko potwierdziło to, co wiemy, że jest prawdą: że tak wiele osób, podświadomie lub jawnie, nie chce uznać Czarnych za Brytyjczyków.
Jestem pewien, że wiadomość o obsadzeniu Czarnego mężczyzny w roli kolejnego Bonda spotkała się z uznaniem wśród czarnej społeczności w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Jednocześnie naiwnością byłoby zakładać, że obsadzenie jednego czarnego mężczyzny w tak popularnej roli spowoduje natychmiastową zmianę w sposobie przedstawiania czarnych mężczyzn w telewizji i filmie. Wiemy, że jedna postać nie rozwiąże setek lat rasizmu, bigoterii i systemowych nierówności. Wiemy też, że wszyscy Czarni ludzie żyjący w Wielkiej Brytanii – bardziej niż znani, zamożni aktorzy – każdego dnia zmagają się z tym dziedzictwem.
Możemy jednak uważać obie rzeczywistości za prawdziwe: czarny James Bond byłby ogromnym krokiem i że droga do prawdziwej równości jest wciąż znacznie dłuższa.