Rozgrzej swoje kubki smakowe dzięki temu prostemu przepisowi SugarSpunRun . Te karmelizowane przysmaki Rice Krispies przeniosą Cię w bardziej dojrzałe wspomnienia.
Przeczytaj więcej
Przyznaję, że mam uzależniającą osobowość. Kiedy znajduję coś, co mi się podoba, mam tendencję do obsesji na tym punkcie. Jako dziecko lubiłem Gwiezdne Wojny i książki, jako dorosły. . . Cóż, moje obsesje najwyraźniej nie zmieniają się z biegiem czasu, ale lista wydaje się rosnąć.
Obecnie moją najnowszą obsesją na liście jest karmel – a dokładniej domowy sos karmelowy. Desery nadziewane, maczane lub chochelowane dużą ilością karmelu znajdują się obecnie na szczycie mojej listy „ulubionych rzeczy”, zajmując jeszcze wyższą pozycję w połączeniu z czekoladą (a nawet wyżej, gdy posypane są solą morską!).

Przygotowanie sosu karmelowego na płycie kuchennej nie jest trudne. Nie robisz tutaj prawdziwych cukierków karmelowych, więc nie ma gotowania i nie ma potrzeby używania termometru cukierniczego. Chociaż zdecydowanie nie radzę rezygnować z sosu karmelowego nawet na sekundę podczas gotowania, jest on o wiele trudniejszy do spalenia niż jego kandyzowany odpowiednik i nawet kompletny nowicjusz w kuchni poradzi sobie z dobrym sosem. Jako bonus, zapach karmelu przenikający powietrze sprawia, że Twoja kuchnia pachnie jak sklep ze słodyczami.
Właściwie to przygotowałam na bloga dwa przepisy bez pieczenia i choć może powinnam się tak szybko wstrzymać z podzieleniem się kolejnym deserem karmelowym, to ten aż domagał się opublikowania od razu (apodyktyczny jest ten sos karmelowy).
Myślę, że pokochasz ten przepis za jego łatwą i zabawną odmianę nostalgicznej klasyki. Smaki są bogate i intensywne, szczególnie jak na coś tak łatwego do przygotowania; będą one idealnym, szybkim poczęstunkiem, jeśli potrzebujesz czegoś szczyptowego na potluck lub imprezę.


Te smakołyki są gęste od karmelu, chrupiące i ciągnące się, mniej rozciągliwe i lepkie niż ich podstawowe odpowiedniki, ale nadal lepkie, łatwe do przygotowania i z pewnością szybko staną się ulubionymi. Mżawka czekoladowa jest opcjonalna, ale bardzo uzupełniająca i, oczywiście, też ją lekko posoliłam.
Schłodziłam je przed podaniem, żeby trochę stwardniały przed pokrojeniem. To pomaga i polecam, ale myślę, że najlepiej smakują, gdy zbliżają się do temperatury pokojowej, choć na pewno są w ten sposób bardziej brudne i nie da się uniknąć ich zjedzenia bez lepkich palców.
Niewielka cena do zapłacenia, jeśli mnie pytasz.