
Uwaga: przed nami spoilery!
W Morganie, zdominowanym przez kobiety horrorze science-fiction, który trafił do kin 2 września, bohaterka Kate Mara ostatecznie doznaje ran, które w najlepszym razie czynią przeciętnego człowieka niezdolnym do pracy. Pomimo ogromnej, krwawej dziury w brzuchu, w końcu udaje jej się w cudowny sposób pokonać filmowego sztucznego człowieka (Anya Taylor-Joy), zaskakująco realnie wyglądającego, bez wykrwawiania się i żyje, by przeżyć kolejny dzień. Ten irytujący trop nie jest niczym nowym — w każdym horrorze lub filmie akcji przychodzi taki moment, w którym bohater otrzymuje ranę kłutą w brzuch lub kilka kul tu i ówdzie, ale udaje mu się to odeprzeć, jakby nic się nie stało. Choć znakomicie obsadzony, Morgana z pewnością nie wnosi żadnego nowego przełomu dzięki fabule „naukowcy tworzą potwora, potwór staje się zbuntowany” w sposób podobny do ubiegłorocznego Była Machina zrobił. Jednak to, co w rzeczywistości daje, to sprytne nadanie temu banalnemu stereotypowi sprytnego charakteru.
Konfiguracja:
Mara wciela się w Lee Weathersa, specjalistę od oceny ryzyka w firmie finansującej projekty badawcze poświęcone tworzeniu sztucznych istot ludzkich. Wysyłają ją w odległe miejsce, gdzie jeden z najbardziej obiecujących projektów firmy, ludzka hybryda o imieniu Morgan, brutalnie zaatakował jednego z naukowców. Lee szybko zdaje sobie sprawę, że Morgan — ze swoją zwiększoną inteligencją i siłą — jest zbyt nieprzewidywalna i należy ją zakończyć. Morgan nie akceptuje tego i organizuje ucieczkę, która polega na porwaniu jej ulubionego przewodnika i brutalnym zamordowaniu pozostałych. Staje się jasne, że Lee, dzięki swoim rozległym zdolnościom w zakresie sztuk walki, jest jedyną osobą, która może fizycznie pokonać Morgana (z jakiegokolwiek powodu, ponieważ Mara jest maleńkim kosmykiem człowieka). Znosi cios za ciosem i upadek, który powinien być paraliżujący, nie zwalniając wcale (i robi to wszystko na piętach, niczym Bryce Dallas Howard w Świat Jurajski ).
Twist:
Morgana and Lee have a final showdown in the woods, which involves both of their bodies being bashed into rocks and each others' fists. Finally, Morgana finishes it by impaling Lee on a branch sticking out of a fallen tree. The wound is severe, and Lee is clearly down for the count. Morgana leaves her to bleed out, only for Lee to miraculously revive, catch up to Morgana, and drown her in a nearby lake. Lee proceeds to shoot the rest of the surviving handlers, getting rid of any witnesses to what happened. Flash forward a little bit, and some executives at the company that is responsible for funding Morgana's creation are sitting in a conference room while calmly discussing what happened. It's then revealed that Lee is actually an earlier prototype of the human hybrid that Morgana was. She's been an artificial human all along, and is 'perfect.'
Wielki zwrot akcji Morgana nie jest wielkim szokiem — gdy tylko Lee jest w stanie bez wysiłku wspiąć się na zwykłą cementową ścianę, a następnie z łatwością przetrwa upadek z balkonu na drugim piętrze przez około trzy czwarte filmu, staje się jasne, że coś jest na rzeczy. Mimo to jest to kreatywny sposób na uwiarygodnienie pozornej niezniszczalnej fizyczności jej postaci, zamiast po prostu ją lekceważyć. Dodaj do tego pięknie nakręcone sekwencje filmu i wyjątkową kreację Mary, Taylor-Joy i Paula Giamattiego (jako porywczego i pechowego psychologa wysłanego, by ocenić Morgana), a film z łatwością zasługuje na miano jednego z lepszych horrorów 2016 roku.