
Luksusowe etykiety
Luksusowe etykiety
Po około 50 minutach jazdy pociągiem ze stacji Grand Central na Manhattanie i 15 minut samochodem jadącym na północ do miasteczka Armonk w stanie Nowy Jork, znajdziesz skromny butik na poboczu ruchliwej drogi. Przynajmniej tak to znalazłem. Inni kupujący, których spotkałem podczas spaceru po Luksusowe etykiety boutique przyjechali z całego miejsca – łącznie z trzygodzinną jazdą z Bostonu – aby sprawdzić przedmioty.
Sklep został założony przez przyjaciółki i partnerki biznesowe Lisę Dorsett i Jessicę Arce w 2016 roku i mieszka w tej lokalizacji od około pięciu lat. Na pierwszy rzut oka wygląda jak stary dom z w pełni wyposażoną kuchnią na piętrze. Ale w przeciwieństwie do większości dwupiętrowych domów, ten jest pełen rzadkich i niepowtarzalnych dzieł projektantów. Torba Hermès Kelly z limitowanej edycji znajduje się obok wieszaka z kurtkami w nieskazitelnym stanie takich marek jak Gucci; po drugiej stronie sklepu znajduje się półka z rzadkimi produktami Chanel. Wszystko to jest z drugiej ręki.
„Musisz mieć dobre oko na te rzeczy, aby było to dobre doświadczenie dla wszystkich. Sami przyglądamy się i sprawdzamy każdy element.
Z pewnością nie jest to koncepcja nowa. Sklepy konsygnacyjne istnieją od zawsze, a aplikacje do odsprzedaży luksusowych produktów, takie jak The RealReal, sprawiły, że zakupy designerskich artykułów stały się bardziej dostępnym doświadczeniem. Ale właściciele Luxeluxurylabels postanowili nawiązać intymną więź ze swoimi klientami i, oczywiście, odzieżą. „To, co oferujemy tutaj, to coś innego” – mówi mi Dorsett zza kasy.
Podczas naszej rozmowy trochę rozpakowuje produkty przysłane od klientów do sprzedaży. „Wiem, od kogo to jest, i to będzie niesamowite” – mówi Dorsett, unosząc zakładki gigantycznego brązowego pudełka i wyciągając znajome pomarańczowe pudełko: torebkę Hermès w idealnym stanie. W workach na ubrania poniżej znajdują się sukienki Alexandra McQueena i sukienka Victorii Beckham z małą plamą. „Uwielbiamy tutaj Victorię Beckham” – mówi. Wskazując na ledwo zauważalną plamkę na spódnicy, mówi mi, że częścią usługi jest krawiectwo i czyszczenie — zwłaszcza odzieży, która jest tego warta. „Trzeba mieć dobre oko na te rzeczy, aby było to dobre doświadczenie dla wszystkich” – wyjaśnia. „Sami przyglądamy się i sprawdzamy każdy element”.
Chociaż Dorsett i Arce rozpoczęli działalność w 2016 r., dopiero pandemia naprawdę zaczęła się rozwijać. NA Instagrama zaczęli tworzyć szpule ze swoich nowych produktów, współpracując ze swoją przyjaciółką, która stała się modelką z mediów społecznościowych, Alicią Devo. W tych filmach nie ma nic szczególnie wyjątkowego; to po prostu Devo ubrana i trzymająca torby, gdy się porusza, ale z jakiegoś powodu zwolenników było coraz więcej. Jedna z klientek (która tak się składa, że jest teściową projektanta mody Josepha Altuzarry) podsłuchuje, jak pytam o to właścicieli i wtrąca się: „Ludzie przychodzą na Instagram, bo możemy zobaczyć, jakie ubrania są”.
„Moda to zabawa; jaki jest sens bycia pretensjonalnym? Dorset dodaje. Arce ujął to tak: „Jakie mamy szczęście, że możemy mieć wokół siebie te elementy każdego dnia? Chcemy, żeby to było dobre doświadczenie”.

Luksusowe etykiety
Jest rzeczą oczywistą, że właściciele dostrzegli szansę we współpracy z klientami, którzy chcieli zarówno sprzedać, jak i kupić drogie używane przedmioty. Wierzą jednak również w wydłużanie cyklu życia pięknej odzieży przy zachowaniu ostrożności, której nie można uzyskać od większych sprzedawców. Osobiście przynoszą produkty, które należy dostosować, dostosować i oczyścić w razie potrzeby — dodając ten kontakt jeden na jednego, którego możesz się spodziewać podczas zakupów nowych luksusowych przedmiotów, ale którego nie zawsze można uzyskać w przypadku odsprzedaży.
Chociaż większość ich towarów to produkty luksusowe z najwyższej półki, istnieje wiele współczesnych produktów, których ceny są rozsądne dla sprzedawcy i klienta. Na półkach w całym sklepie wisiały produkty Isabel Marant, Veronica Beard, Proenza Schouler i Rotate, a ceny wahały się od 50 do 500 dolarów.
Pomimo tego, że niektóre ceny sięgają setek tysięcy dolarów, właściciele upierają się, że celem nie jest jedynie zarabianie przychodów; chodzi o ich miłość do mody. „Uwielbiamy, kiedy ludzie przychodzą tu tylko po to, żeby godzinami przeglądać ubrania” – mówi Dorsett, wyjaśniając, że niektórzy z ich najbardziej lojalnych klientów wpadają tu regularnie, żeby podziwiać ubrania. Mówię jej, że czuję się tu prawie jak w bibliotece, do której czasem przychodzi się czytać, a czasem po prostu przebywać wśród książek i czuć ich energię. 'Dokładnie!' obydwaj właściciele mówią dobitnie.
Następnym etapem dla Luxeluxurylabels jest przejście do trybu online. Tak, zgadza się — jedyną obecnością sklepu w Internecie jest obecnie Instagram, gdzie sprzedaż odbywa się za pośrednictwem wiadomości prywatnej. Wkrótce jednak każdy będzie mógł przeglądać setki przedmiotów wybranych ręcznie i uwierzytelnionych przez Dorsetta i Arce’a.
Pytam ich, czy martwią się rozwojem, skoro ich misją jest zapewnienie autentyczności i intymności zakupów, co, szczerze mówiąc, właśnie to ich wyróżnia. „Mamy obsesję na punkcie kontroli, więc nie pozwolimy, aby cokolwiek wymknęło się spod naszej kontroli” – mówi Arce. Innymi słowy, w miarę jak marka będzie się rozwijać i rozwijać, ich miłość do mody pozostanie nienaruszona.