Przyjaźń

Jesteśmy „żonami życia”, ale romans nie jest częścią naszego związku

Алекс Рейн 24 Февраля, 2026
247continiousmusic

Raya Orra i Elizabeth Tuten

Raya Orra i Elizabeth Tuten

Raya Orra i Elizabeth Tuten are platonic life partners, or as they describe it, they're each other's 'life wife.' They're like-minded women w wieku 30 lat którzy żyją razem i wspierają się na dobre i na złe. Często podejmują też wspólnie decyzje finansowe. Ale nie spotykają się ani nie są w żaden sposób zaangażowani romantycznie. W rzeczywistości ich zaangażowanie zrodziło się z rozmów na temat tego, co oznaczałoby decentrację romantycznych związków partnerskich w ich życiu i zamiast tego podkreślanie wspólnoty. „Oboje pytaliśmy: «Co dla nas oznacza randkowanie? Czego właściwie szukamy? A co by to oznaczało, gdybyśmy mogli nawzajem pełnić niektóre z tych ról?”, mówi Tuten.



„Oboje weszliśmy w swoje życie, kiedy nie mieliśmy już takiego poziomu przyjaźni, jaki tworzyliśmy razem i dla siebie nawzajem”.

Orr i Tuten poznali się w 2019 roku dzięki wspólnemu hobby, jakim jest sztuka kolażowa. Ale dopiero po wybuchu pandemii trafiły do ​​internetowej grupy artystycznej kobiet i zaprzyjaźniły się. Przy tak wielu podobieństwach – oboje mieszkali w Waszyngtonie, pracowali w dziennikarstwie, mieli koty i uwielbiali oszczędzać – ich przyjaźń rozwinęła się organicznie i rozwinęła się, gdy zaczęli wysyłać sobie wiadomości wideo za pośrednictwem aplikacji Marco Polo. „Zbudowaliśmy naprawdę interesującą intymność polegającą na prowadzeniu monologów i głębokim słuchaniu siebie nawzajem” – mówi Tuten. „Myślę, że to właśnie zbudowało naszą intymność, ponieważ coś w nas było tak ufne wobec siebie, że od samego początku pozwalaliśmy sobie na bycie niedoskonalymi”. Orr dodaje: „Oboje weszliśmy w swoje życie, kiedy nie mieliśmy już takiego poziomu przyjaźni, jaki tworzyliśmy razem i dla siebie nawzajem”.

Kiedy więc Orr szukał nowego mieszkania, zaczęli zastanawiać się nad wspólnym życiem i ugruntowaniem tego, jak będzie wyglądać ich platoniczne zaangażowanie. Ahead oboje dzielą się tym, jak w praktyce wygląda „żona na całe życie”, od tego, jak umawiają się na randki, po to, jak zarządzają swoimi finansami.

O tym, jak zostały życiowymi żonami

Elżbieta Tuten: Miałem naprawdę mocny moment, kiedy złamałem serce i zadzwoniłem do Ray, a ona przyszła, odwołała spotkania w pracy, wpuściła się i po prostu mnie przytuliła. To był duży punkt zwrotny w tym, co oznaczałoby zwrócenie się do ludzi w obliczu bezbronności i intymności, którą znałem tylko z romantycznymi partnerami i moją matką.

Zaczęliśmy już zastanawiać się, co oznaczałoby pojawienie się w bardziej intymnej przyjaźni emocjonalnej, a kiedy pojawił się potencjał do przeprowadzki, wspólne życie wydawało się krokiem w kierunku podporządkowania tej postmodernistycznej, kapitalistycznej idei, że dorośli z nas, którzy osiągają najlepsze wyniki, mogą żyć sami. I że to przywilej. A każdy, kto nie mieszka sam, robi coś, co może robić lepiej.

Ray Orr: Znaleźliśmy to idealne miejsce i bardzo nam się podobało, więc zdecydowaliśmy się podjąć tę decyzję. Wprowadziliśmy się w idealnym momencie. Kilka miesięcy później zacząłem doświadczać śmierci różnych ludzi i zwierząt, a w międzyczasie też wytrzeźwiałem. Powiedziałem Elizabeth, że nie byłbym w stanie tego wszystkiego zrobić sam. Rozpadałam się i potrzebowałam wspólnoty, wspólnoty, w której żyłam. Desperacko potrzebowałam kogoś, kto by mnie odzwierciedlił, kiedy nie widziałam siebie. W tym samym czasie w życiu Elżbiety zachodziły w różnych momentach duże zmiany. Jest taka rzecz, w której nie można się załamać w tym samym momencie. Zdecydowanie robimy to na zmianę.

I: Czasami oboje płaczemy w kuchni, a czasami oboje tańczymy w salonie. To pojęcie o zmienianiu się jest naprawdę ważne, ponieważ kiedy rozmawiam z ludźmi, pytanie, które lubię zadawać, szczególnie kobietom, brzmi: „Jak bardzo chciałabyś mieć chłopaka, gdyby ktoś inny opróżniał zmywarkę?”.

Heteronormatywne partnerstwo romantyczne zawsze było impulsem społecznym, który tak naprawdę już nie istnieje. Jeśli małżeństwo nie wiąże się już z bezpieczeństwem socjalnym i nie jest już imperatywem ekonomicznym – a dla wielu osób nadal tak jest, mówimy z naszej uprzywilejowanej pozycji, jaką jest zawarcie związku małżeńskiego w celu zarabiania własnych pieniędzy – to po co to małżeństwo? Oczywiście jest towarzystwo, pomoc w domu, miłość, romans, a może nawet seks. Ale prawie wszystko możemy zrobić dla siebie nawzajem.

RO: A gdybyśmy dali sobie nawzajem prawie wszystkie te rzeczy, jaką swobodę pozwoliłoby to na inne relacje w naszym życiu? Co by było, gdybyśmy się spotykali nie dlatego, że czuliśmy, że musimy w końcu zakończyć się związkiem? Dla mnie naprawdę daje to swobodę, kim inni ludzie mogą być na naszej orbicie.

O tym, jak inaczej randkują jako życiowe żony

I: Podchodzimy do randek zupełnie inaczej, a mimo to jest to naprawdę ważna część naszego życia. Powiedziałbym jednak, że całkowicie sprostaliśmy wyzwaniu, które sobie postawiliśmy, dotyczące tego, jak wyglądałoby decentrowanie romansu jako części naszego życia. Nasz dom jest punktem węzłowym, a romantyczne partnerstwo jest jedną z rzeczy, które wokół nas krążą. Odkąd jesteśmy w przygotowaniu i rozważam zamieszkanie z partnerem jako nieuchronne pytanie, rozmowa staje się domem grupowym.

RO: Im dłużej mieszkamy razem, tym bardziej zdajemy sobie sprawę, że robimy to celowo. . . . Oboje mieszkaliśmy z innymi ludźmi. Mieszkałem w domu grupowym z ośmioma nieznajomymi. Mieszkałem z partnerami. To jest o wiele lepsze i bardziej wspierające. Moje samopoczucie jest o 75 procent lepsze, ponieważ mieszkam z tą osobą. Nie chcę tego nie robić. A jeśli mamy romantycznego partnera, jak możemy to uwzględnić w sposobie, w jaki chcemy żyć?

I: Dlatego bierzemy siebie pod uwagę podczas rozmów z romantycznymi partnerami lub nawet po prostu dowiadując się o kimś innym, innej osobie, z którą się spotykamy. Na przykład: „Hej, czy byłbyś otwarty na scenerię?” A co powiesz na gminę rolniczą? To nie my albo śmierć – to część rozmowy. Bardzo ważne jest również, aby ludzie, którzy pojawiają się w naszym życiu, poznali się nawzajem. Któregoś dnia Ray i ja rozmawialiśmy o tym, że jeden z jej kochanków nie zadał sobie wiele wysiłku, aby mnie poznać, i porównaliśmy to z tym, jak mój obecny kochanek naprawdę się z nią stara i jak stało się to interesującym papierkiem lakmusowym.

O ich „wybranej” odpowiedzialności finansowej

I: Działamy w płaskiej hierarchii – nazywamy to modelem przewodniczącego. Jestem przewodniczącym projektu ustawy o elektryczności; jest przewodniczącą kompostownika. Podzieliliśmy się kosztami, ale to ja jestem odpowiedzialny za ich opłacenie, a ona raz w tygodniu znosi kompost na dół. Udostępniamy także samochód. Szczerze mówiąc, kwestie finansowe to prawdopodobnie najważniejsza rzecz, która wyróżnia to, czym się zajmujemy.

Kiedy straciłam pracę, Ray przeszła kilka procesów w swojej pracy, aby sprawdzić, czy mogę zostać dodana do jej ubezpieczenia, co podniosłoby jej stawkę ubezpieczenia. Ma to wpływ nie tylko na to, jak o sobie myślimy, ale kiedy zaczynałem podnosić się na nogi, wychodzić z bezrobocia i prowadzić własną firmę, ona pobrała mi prawie 500 dolarów z czynszu i wchłonęła je. Mamy więc wobec siebie pewien poziom odpowiedzialności finansowej z wyboru. To zdecydowanie wykracza daleko poza wszystko, czego kiedykolwiek doświadczyłam w romantycznym związku.

RO: Rozmowy, które odbyliśmy na temat podziału czynszu, były jednymi z najbardziej szczerych rozmów, jakie odbyłem. Pochodzę z rodziny, w której pieniądze są powiązane z pieniędzmi, jak wiele osób, więc chcieliśmy mieć pewność, że daję dobrowolnie i nie chcieliśmy oceniać, jak ona wydaje pieniądze, które pobierałem z czynszu. Chcę, żeby dobrze prosperowała, nie musiała wracać do pracy w korporacji, i chcę, żeby założyła własną firmę, więc jak mogę ją wesprzeć i jak możemy utrzymać ten bezpieczny inkubator, który stworzyliśmy dla siebie, abyśmy mogli razem żyć i rozwijać się? Wiedząc, że jeśli nie będzie w stanie zapłacić czynszu po cenie, którą płaci, prawdopodobnie będziemy musieli się przeprowadzić. Naprawdę nie chcę się ruszać. Stać mnie na większy czynsz, problem rozwiązany, po kilku rozmowach. Ale móc to zrobić i nie oczekiwać, że to wróci.

I: A mimo to mam zamiar być zabezpieczeniem, gdy nadejdzie moja kolej, z czystego pragnienia wzajemności, a nie dlatego, że takie są jej oczekiwania. . . . Podzieliliśmy koszty zakupów spożywczych. Nie niklujemy i nie szczędzimy sobie nawzajem pieniędzy. Nie ładujemy Venmo tam i z powrotem przez cały czas. Jeśli coś jest duże – więcej niż 5 lub 10 dolarów – mamy aplikację do notatek i pod koniec każdego miesiąca uzgadniamy i wysyłamy sobie jedno Venmo miesięcznie.

RO: Raz w miesiącu siadamy i wspólnie przez to przechodzimy.

O tym, co się stanie, gdy się wyprowadzą

I: Naprawdę ważną częścią tego, co robimy, jest to, że nie próbujemy replikować heteronormatywnego wspólnego pożycia romantycznego. W szczególności staramy się zapewnić bardziej wyzwolony sposób życia tam, gdzie nie obiecujemy żyć razem na zawsze; obiecujemy kochać się nawzajem i pozwalać sobie na zmiany oraz być dla siebie obecni, ale w ramach kurczenia się i rozszerzania stopni, które będą wyglądać inaczej z dekady na dekadę. Ale nie mam wątpliwości, że będę przy tobie, gdy umrą oboje twoi rodzice, i że utrzymamy ze sobą taki stopień intymności przez całe życie, nawet jeśli nie mieszkamy razem.

RO: Nie widzę świata, w którym nie prowadzilibyśmy obszernych rozmów. Nigdy, przenigdy nie czułam, że pewnego dnia odejdziesz i nigdy więcej nie będziemy rozmawiać. To nie jest tego rodzaju relacja. W pewnym momencie rozmawialiśmy o tym, żeby nie mieszkać razem, czując, że jest to prawdopodobnie konieczne i prawdopodobne. Oboje jesteśmy w okresach przejściowych w karierze. Wykonaliśmy razem tak wiele pracy, więc jestem ciekawy, czy wyjdę w świat i zrobię to nie sam, ale w inny sposób, a potem wrócę razem.

Często mówimy, że rodzimy się wspólnie. W różnych momentach jesteśmy zarówno matką, jak i dzieckiem. Mieszkaliśmy razem przez ten okres, szczególnie w tym mieszkaniu, które było idealnym środowiskiem do tego. Nieuniknione jest, że nie będziemy w tym mieszkaniu na zawsze i niezależnie od tego, w jakiej iteracji będziemy mieszkać lub w jakiej konfiguracji będziemy później, będzie po prostu inaczej.


Yerin Kim (ona/ona) jest redaktorką ds. funkcji w PS, gdzie pisze, przypisuje i edytuje historie fabularne oraz pomaga kształtować wizję specjalnych projektów i treści związanych z tożsamością w sieci. Pochodzi z Seulu, a obecnie mieszka w Nowym Jorku. Jej pasją jest podnoszenie różnorodnych perspektyw i szerzenie wrażliwości kulturowej przez pryzmat stylu życia, stylu, dobrego samopoczucia i popkultury. Absolwentka Newhouse School na Uniwersytecie Syracuse, posiada ponad sześcioletnie doświadczenie w przestrzeni lifestylowej kobiet.