Kino

Dlaczego najczęściej omawiana scena w „Call Me by Your Name” jest tak istotna

Алекс Рейн 24 Февраля, 2026
247continiousmusic

Ostrzeżenie: spoilery z „Call Me by Your Name” znajdują się w dole tego brzoskwiniowego posta.



Jeśli widziałeś „Call Me by Your Name” z 2017 roku (lub czytałeś książkę, na której powstał ten film), istnieje duże prawdopodobieństwo, że jedna scena zapadnie w pamięć jako szczególnie zapadająca w pamięć, nieco drastyczna i nieco kłopotliwa: niesławny moment brzoskwini. Scena ta pojawia się w kluczowym i kluczowym momencie historii i stanowi poważny zwrot w kierunku tragicznego zakończenia historii.

Co dzieje się w brzoskwiniowej scenie „Call Me by Your Name”?

Pewnego leniwego letniego popołudnia Elio (Timothée Chalamet) wyrusza sam, mając do towarzystwa tylko jedną lub dwie brzoskwinie. W chwili nagłego podniecenia i ciekawości wyrywa pestkę z brzoskwini i... . . cóż, on się nim masturbuje. I osiąga w nim punkt kulminacyjny. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać niepotrzebne i niepotrzebne. Co dokładnie dostajemy od chłopca pieprzącego brzoskwinię? Jak się okazuje, całkiem sporo.

Aby zrozumieć złożoność chwili, musimy najpierw zwrócić się w stronę powieści. Zanim będziemy mogli w ogóle przeanalizować treść sceny, musimy porozmawiać o jej zakończeniu. Oliver znajduje Elio, który zasnął po schadzce z brzoskwinią. Oliver (Armie Hammer) odkrywa, co zrobił Elio, a potem… . . hm, on to zjada. Tak. Całość. Elio czuje nagłą potrzebę płaczu i pozwala sobie na to. Oto szczególnie wymowny fragment tej książki:

Coś, co było moje, było w jego ustach, teraz bardziej jego niż moje. Nie wiem, co się ze mną stało w tej chwili, gdy ciągle na niego patrzyłam, ale nagle poczułam ogromną potrzebę płaczu. I zamiast z tym walczyć, jak w przypadku orgazmu, po prostu odpuszczam, choćby po to, by pokazać mu coś równie prywatnego na mój temat. Sięgnąłem do niego i stłumiłem szloch w jego ramieniu. Płakałam, bo żaden nieznajomy nigdy nie był dla mnie tak miły i nie posunął się tak daleko, nawet Anchise, który raz rozciął mi stopę, a następnie wyssał i wypluł jad skorpiona. Płakałam, bo nigdy wcześniej nie zaznałam tak wielkiej wdzięczności i nie umiałam jej inaczej okazać. I płakałam z powodu złych myśli, które żywiłam przeciwko niemu dziś rano. I także za ostatnią noc, ponieważ na dobre i na złe nigdy nie będę w stanie tego cofnąć, a teraz był dobry moment, jak każdy inny, aby pokazać mu, że ma rację, że to nie jest łatwe, że zabawy i gry mają to do siebie, że wymykają się z kursu i jeśli śpieszymy się z czymś, jest już za późno, aby się od nich wycofać – płacząc, bo coś się dzieje, a ja nie mam pojęcia, co to było.

– Cokolwiek się między nami wydarzy, Elio, chcę, żebyś wiedział. Nigdy nie mów, że nie wiedziałeś. Nadal przeżuwał. W ogniu namiętności byłaby to jedna rzecz. Ale to było coś zupełnie innego. Zabierał mnie ze sobą.

Jego słowa nie miały sensu. Ale doskonale wiedziałam, co mają na myśli.

Scena z brzoskwinią to moment, w którym Elio i Oliver poddają się swoim uczuciom. Zaledwie poprzedniego wieczoru uprawiali seks po raz pierwszy. Teraz w pełni otwierają się na tę miłość i pozwalają jej przeniknąć do ich skóry i kości. Oznacza to punkt, w którym są zbyt głęboko, zbyt daleko, aby wydostać się z wody. To utonąć lub pływać.

Ten moment kieruje Olivera i Elio pod koniec powieści. Tutaj na dobre rozpoczynają swój lekkomyślny, efemeryczny romans. Nigdy więcej wstrzymywania się.

247continiousmusic

Co reżyser powiedział o brzoskwiniowej scenie „Call Me by Your Name”?

Przełożenie tego momentu na kinowe przeżycie zawsze było trudne. W jaki sposób film mógłby przekazać wielkość sceny przedstawiającej tylko chłopca i brzoskwinię? Przed premierą filmu wzięliśmy udział w konferencji prasowej promującej film. Podczas 30-minutowego Q

„Bez wątpienia bohaterami tej sceny są Timothée [Chalamet] i Armie [Hammer], ponieważ potrafią zrobić z tej sceny rollercoaster. Przechodzisz od ciekawości i zmysłowości Elio, przez zmęczenie Elio, do wstydu Elio” – powiedział. „I ciekawość Olivera i agresywność Olivera. I w końcu efektem tego wszystkiego jest poczucie, że czas mija i nie będą już razem długo. W pewnym sensie jest to wiele wzlotów i upadków.

Prawdą jest, że występy w tej konkretnej scenie dodają chwili powagi. Wersja kinowa gra nieco inaczej, ale przesłanie pozostaje mniej więcej nienaruszone. Oliver nie zjada całej brzoskwini, ale z pewnością ma smak. Elio załamuje się, zanim będzie mógł pójść dalej.

Mimo to przełom w Elio wynika z uświadomienia sobie, jak bardzo kocha Olivera i odwrotnie. Aby kontynuować tę scenę, wyjaśnił Guadagnino, wszystko zależało od tego, jak została nakręcona. „Prawdziwym, niedocenianym bohaterem jest wspaniały Sayombhu Mukdeeprom, nasz autor zdjęć. Bo kiedy kręcisz taką scenę, nie chcesz trafić do przestrzeni, w której ludzie chichoczą” – powiedział Guadagnino. „Potrzebujesz skupienia, koncentracji i pewnego rodzaju oddania pięknu we wszystkim, co ten człowiek ma w oczach. I pamiętam, że kręciliśmy końcówkę sceny, kiedy w końcu Elio płacze na ramieniu Olivera, a Oliver z czegoś w rodzaju agresora natychmiast staje się gościem.

Guadagnino wyjaśnił dalej, że ten moment był szczególnie emocjonujący dla Mukdeeproma, którego głębokie zrozumienie sceny prawdopodobnie dało się ukazać na ekranie. „Mówimy: «Wytnij». A w odległym kącie pokoju był Sayombhu, który płakał i płakał. Bo był świadkiem, że wydarzyło się tam coś pięknego, ale w jego spojrzeniu była dobroć.

Przy współpracy spektakli i operatora, ostatnim elementem układanki był sam reżyser. „W moim przypadku chodziło o brzoskwinię. Dosłownie. Chodziło o zmysłowość tego, co chciał przetworzyć w swoim umyśle za pomocą owocu. Skupiłem się więc na postrzeganiu brzoskwini jako prawdziwego momentu erotycznego.

Więc masz to. Tak, na pozór scena opowiada o chłopcu pieprzącym brzoskwinię. Ale na poziomie tematycznym, literackim i filmowym oznacza to o wiele więcej.