Telewizja

Dlaczego oglądanie serii niefortunnych wydarzeń napawa mnie nadzieją bardziej niż kiedykolwiek

Алекс Рейн 24 Февраля, 2026
A Series of Unfortunate Events

Powiedzieć, że jako dziecko byłem fanem „Serii niefortunnych zdarzeń” Lemony’ego Snicketa byłoby niedopowiedzeniem. Kiedyś przez kilka tygodni nosiłam wstążkę we włosach niczym najstarsza sierota Baudelaire’a (nie pasował mi ten styl), zażądałam od mamy, żeby zabrała mnie do okulisty, bo po prostu musiałam nosić okulary jak Klaus (miałam wtedy doskonały wzrok) i do dziś twierdzę, że nadaję swojej przyszłej córce imię „Violet” (nie mam zamiaru mieć dzieci, ale mimo to nazywam dibs!).



Sieroty Baudelaire — Violet, Klaus i Sunny Baudelaire — są, jak wielokrotnie powtarza ich ponury narrator, dziećmi atrakcyjnymi swoim urokiem, inteligencją i odwagą. We wszystkich 13 książkach z tej serii Baudelaire'owie ilustrują cechy, które chciałem mieć zarówno jako dziecko, jak i później, jako dorosły, co motywuje mnie do jeszcze większego wysiłku w szkole, pracy i przyjaźniach. Ale dopiero po włączeniu drugiego sezonu serialu Netflix pod tym samym tytułem (który został wyprodukowany przez Daniela Handlera, faktycznego autora książek), zauważyłem, jak aktualny jest dzisiaj bohaterstwo Baudelaire’ów.

Przechodząc przez każdy odcinek, nie mogłem powstrzymać się od widoku twarzy współczesnych młodych aktywistów i pionierów odbijających się na ekranie. Książki, które ukazały się w latach 1999–2006, opowiadają o trójce sierot, które w pożarze straciły rodziców i dom. Pozostał im ogromny majątek, który po osiągnięciu pełnoletności trafi do najstarszej Baudelaire, Violet. Niestety, jak głosi tytuł, adoptuje ich „daleki krewny” i nieudany aktor, hrabia Olaf. Planuje zdobyć ich fortunę, poślubiając Violet, która ma wówczas zaledwie 14 lat. Na szczęście jego plan się rozpada i przez resztę serii Baudelaire'owie uciekają z domu do domu, a hrabia Olaf nigdy nie pozostaje daleko w tyle.

Wygląda na to, że dorośli po prostu nie mają ze sobą nic wspólnego. Przynajmniej nie tak bardzo jak dzieci.

Chociaż każda książka i odcinek opowiada o nowych postaciach i przygodach, czymś, co pozostaje niezmienne, poza zdradą Olafa, jest brak pomocy, jaką Baudelaire'owie otrzymują od dorosłych w ich życiu. Choć niektórzy opiekunowie są bardziej przyjacielscy niż inni, Baudelaire’owie rzadko kiedy są traktowani poważnie przez dorosłych, co zmusza dzieci do wzięcia spraw w swoje ręce. Niezależnie od tego, czy jest to kolejny strażnik dający się nabrać na liczne przebrania Olafa, czy pan Poe, bankier, który organizuje wiele nieudanych adopcji sierot, wydaje się, że dorośli po prostu nie mają sobie równych. Przynajmniej nie tak bardzo jak dzieci.

A Series of Unfortunate Events

Trójka dzieci, o których mowa, choć jest mała (Sunny jest najmłodsza i dopiero kilkulatka), zawsze znajduje się w absurdalnych, czasem śmiertelnych sytuacjach. Zmuszeni są natychmiastowo przejść w tryb przetrwania. Ich odwaga i spryt są bardzo podobne do odwagi i otwartości, które widzimy u dzisiejszego młodszego pokolenia. Od studentów, którzy ocaleli ze strzelaniny w Parkland na Florydzie, którzy w marcu zorganizowali ogólnokrajowy protest Marsz For Our Lives przeciwko przemocy z użyciem broni, po młodych przedsiębiorców wymyślających nowe sposoby odwdzięczania się swoim społecznościom – dzisiejsze młodsze pokolenie stara się jak najlepiej wyjść z dość ponurych sytuacji. Trudno je oglądać i nie poczuj iskierkę nadziei.

Na czele tej pracowitości stoją młodsi ludzie.

Dzisiejszy klimat polityczny budzi w wielu z nas wojownika. Żyjemy w czasach ciągłych wezwań do działania, niezależnie od tego, czy chodzi o podpisanie petycji, śledzenie ciągłego konfliktu Ameryki z Koreą Północną, czy też edukowanie się na temat naszych kandydatów (tak, nawet w przypadku mniejszych wyborów). Na czele tej staranności stoją młodsi ludzie, tacy jak Baudelaire'owie, którzy pragną dokonać zmian, niezależnie od tego, czy chodzi o zmianę ich losu (Baudelaire'owie mają z tym problemy, ale dajcie im spokój!), czy zmianę sposobu, w jaki starsze pokolenia zarządzają instytucjami.

Najlepiej widać to w pierwszym odcinku drugiego sezonu, po zapisaniu Baudelaire'ów do szkoły z internatem Prufrock. Trójka rodzeństwa (w tej roli Malina Weissman, Louis Hynes i Presley Smith) zostaje wysłana do chaty, a nie do akademika, jak inni uczniowie w szkole, tylko dlatego, że nie mają rodzica lub opiekuna, który mógłby podpisać pozwolenie. Kiedy Violet pyta wicedyrektora szkoły, Nero, dlaczego nie może zmienić zasad, aby wszyscy mogli mieszkać w akademikach, Nero po prostu odpowiada: „Nie chcę”.

Chociaż odrzucenie przez Nero sugestii Violet przypomina sposób, w jaki niektórzy ludzie odrzucają pomysły kogoś młodszego od nich, uczciwie jest przyznać, jakiej odwagi musiało wymagać Baudelaire'owie, aby się odsunąć, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich osiągnięcia w postaci tego, że dorośli ich nie słuchali. To właśnie ta śmiałość wciąż mnie inspiruje jako 27-latka i dlatego polecam przeczytanie tych książek każdemu, bez względu na wiek.

Chociaż każdy interpretuje sztukę inaczej, jestem prawie pewien, że każdy, kto nie zna historii Baudelaire’ów, będzie w stanie zrozumieć przesłanie Snicketa: dzieci są tak samo, jeśli nie silniejsze, niż dorośli, szczególnie jeśli chodzi o uczciwość i czynienie dobra w świecie. Być może Baudelaire'owie nie zawsze optymistycznie patrzą w swoją przyszłość, ale ja na przykład mam nadzieję, że kolejne pokolenie kreatywnych umysłów uczyni świat lepszym miejscem. Z ich powodu i ze względu na młode postacie, takie jak te w Seria niefortunnych zdarzeń , czuję się trochę bardziej szczęśliwy.