
Fotografia 247CM | Chanel Vargas
Fotografia 247CM | Chanel Vargas
Moja nietolerancja glutenu uniemożliwiała mi jedzenie Oreo przez ponad dekadę, ale marka w końcu wypuszcza ciasteczka, które aprobują mój żołądek i kubki smakowe. Jako osoba, która regularnie wyrywała ze spiżarni Oreo przed kolacją, zdecydowałam się samodzielnie przetestować każdy z bezglutenowych smaków ciasteczek tej marki, w tym zwykłe bezglutenowe Oreos, bezglutenowe Double Stuf Oreos wydane w 2020 r., a teraz bezglutenowe miętowe Oreos, które trafią na półki w styczniu 2023 r.
W imieniu każdego, kto kiedykolwiek doświadczył frustracji związanej z bezglutenową kruszonką przekąskową, zanim w ogóle ją wyjmiesz z opakowania, przed wydaniem ostatecznego werdyktu rozważyłem każdy aspekt ciasteczek. Na pierwszy rzut oka wszystkie są całkiem przyzwoitymi replikami oryginałów, ale ostatecznie wszystko sprowadza się do smaku – nawet jeśli oznaczało to zjedzenie całej bułki każdego ciasteczka, aby mieć 100% pewności.
Chociaż nie mogłem sam skosztować oryginalnych wersji, aby je porównać, przyniosłem wsparcie w postaci przyjaciół i krewnych, aby pomogli mi ustalić różnice między wersjami bezglutenowymi a zwykłymi ciasteczkami Oreo. Od poszukiwania różnic wizualnych i smakowych po poddawanie każdego ciasteczka testowi maczania w mleku (najlepszy sposób analizy każdego ciasteczka), nasze badania były dokładne, ale ostatecznie wszystko było tego warte.
Niezależnie od tego, czy jesteś bardziej osobą Double Stuf, czy wolisz połączenie miętowo-czekoladowe, jeśli chodzi o desery, zapoznaj się z moją pełną recenzją ciasteczek – w tym nowego bezglutenowego miętowego Oreos – w przyszłości.

Fotografia 247CM | Chanel Vargas
Recenzja bezglutenowych ciasteczek Oreo
Na zewnątrz bezglutenowe Oreo ma tę samą wielkość co zwykłe Oreo – a przynajmniej tak powiedziała mi moja niebezglutenowa siostra, która dołączyła do mnie podczas testu smaku. Jednak po przeczytaniu składników znalazłem kilka głównych różnic między wersją bezglutenową a oryginalnym przepisem.
Mianowicie, jeśli chodzi o zwykłe ciasteczka Oreo, głównymi składnikami są niebielona wzbogacona mąka pszenna, ryboflawina, cukier i olej palmowy/rzepakowy. Wersja bezglutenowa przenosi cukier na pierwszy składnik na liście, a następnie na mąkę z białego ryżu, skrobię z tapioki i olej rzepakowy.
Gryząc Oreo, przeżyłem mini moment „Ratatouille”, który przeniósł mnie z powrotem do czasów, gdy ciasteczko było tylko ciastkiem i nie musiałem myśleć o składnikach. Zauważyłam też, że same ciasteczka były bardziej chrupiące i kruszyły się łatwiej niż się spodziewałam, ale wyrazisty smak zdecydowanie rekompensował wszelkie okruszki, które zebrały się po drodze.
To była tak dobra kopia klasycznego Oreo, że prawie się bałam, że zjadłam prawdziwego – mimo że opakowanie wyraźnie mówiło inaczej. Po bliższym przyjrzeniu się zauważyłem, że samo ciasteczko obok logo Oreo zawiera także napis „bezglutenowy” i „bezglutenowy”, więc nie można ich pomylić z oryginałem.

Fotografia 247CM | Chanel Vargas
Bezglutenowa recenzja Double Stuf Oreo
Osobiście jestem raczej fanką klasycznej proporcji Oreo do śmietanki, ale nie miałam zamiaru przepuścić okazji, żeby spróbować też wersji Double Stuf. Po ugryzieniu – chrupiącego, czekoladowego, pysznego – spróbowałam zanurzyć je w mleku, aby sprawdzić, czy spełniły moje oczekiwania dotyczące ciasteczek i byłam mile zaskoczona. Po przyzwoitym namoczeniu ciasteczka moja opinia wzrosła z 10/10 do 11/10. Nie trzeba dodawać, że na pewno będę delektować się resztą, popijając szklanką chłodnego mleka.
W celach badawczych poprosiłam także moją siostrę, która je gluten, aby spróbowała razem ze mną ciasteczek. Jako osoba, która uważa Oreo za jedną ze swoich ulubionych przekąsek, zgadza się, że bezglutenowe ciasteczka zdecydowanie uchodzą za prawdziwą.

Fotografia 247CM | Chanel Vargas
Bezglutenowa recenzja miętowych ciastek Oreo
Kiedy przyszedł czas na wypróbowanie bezglutenowego miętowego Oreo, byłem sceptyczny. Chociaż jestem fanką mięty, niektóre marki przesadzają ze sztucznymi aromatami i ostatecznie tworzą przekąski, które smakują bardziej jak pasta do zębów niż deser. Na szczęście w przypadku tych ciasteczek tak nie było.
Gdy tylko zdjęłam naklejkę z opakowania, uderzył mnie słodki, ale miętowy zapach, który od razu sprawił, że sięgnęłam po pierwsze ciasteczko. Po jednym kęsie mój proces myślowy był zasadniczo następujący: „O nie, te są zbyt pyszne”. Mam nadzieję, że nie muszę się dzielić.
Krem o smaku miętowym był lekki i ładnie komponował się z chrupiącymi, czekoladowymi ciasteczkami po obu stronach. Chociaż każdy kęs pozostawiał w ustach orzeźwiające uczucie, smak był daleki od pasty do zębów i zaspokajał moją ochotę na deser miętowo-czekoladowy.
Ponieważ minęło trochę czasu, odkąd jadłem zwykłe Oreo o smaku mięty, podzieliłem się kilkoma z moimi przyjaciółmi, którzy nie jedzą glutenu, aby pomóc mi w podjęciu ostatecznej decyzji. Wynik? Według mojej współlokatorki wersja miętowa jest „całkiem spektakularna”.
Chociaż z łatwością mogłabym cieszyć się całym rzędem – lub opakowaniem – osobno, z pewnością dodadzą one dodatkowego smaku pokruszonego z lodami lub maczanego w szklance zimnego mleka.

Fotografia 247CM | Chanel Vargas
Ostateczny werdykt: 10/10 zjadłbym ponownie
Pomijając drobne szczegóły, bezglutenowe Oreo są tak samo pyszne i satysfakcjonujące jak zwykłe Oreo, które pamiętam. Jako osoba, która uwielbia piec, wyobrażam sobie już wszystkie możliwości deserów: ciasto Oreo, krówka Oreo, kulki serowo-kremowe Oreo i wiele innych.